Jak duże znaczenie w życiu człowieka ma pierwsza samodzielnie przeczytana książka? Myślę, że ogromne! To nauka autonomii i niezależności umysłowej, przejście od biernego słuchania do aktywnego wyboru, sięganie po to, co wyżej, po to, co zakazane, nieodkryte. Równie istotny wydaje się sposób, w jaki dziecko uczy się czytać. Jeśli proces lektury będzie mu się kojarzył ze żmudną pracą, długim siedzeniem bez ruchu nad szaroburą kartą papieru, nici z wychowania małego mola książkowego. Jeśli natomiast czytanie od początku będzie zabawą i przyjemnością, wspólnym odkrywaniem nowych ciekawostek, podróżą w nieznane, maluchy same będą w naturalny sposób wybierały tę formę spędzania wolnego czasu.

Zdecydowanie wartą uwagi pozycją dla wszystkich rodziców i pedagogów pragnących uczyć dzieci samodzielnego czytania jest Elementarz w podskokach poznańskiego wydawnictwa Publicat, który został objęty patronatem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Kolorowego Uniwersytetu. Koncepcja tego podręcznika jest autorstwa Małgorzaty Swędrowskiej, wiele tekstów literackich, pokazujących zawiłości języka polskiego, stworzyła na użytek elementarza Agnieszka Frączek. Istotne są także wspaniałe ilustracje oraz infografiki Ewy Poklewskiej-Koziełło oraz Agnieszki Żelewskiej.

Od początku elementarza dziecko poznaje postać, która będzie mu towarzyszyła aż do końca, będzie go wspierała i pomagała w rozwiązywaniu zadań i czytaniu tekstów literackich oraz poleceń. To Miczytaj, czyli osoba potrafiąca czytać: rodzic, dziadek, babcia, starsze rodzeństwo, ciocia, wujek. Widać wyraźnie, że autorki bazują na epizodach wspólnego zaangażowania – prowokują sytuacje, w których dziecko wraz z dorosłym pochyla się nad książką i podejmuje aktywność intelektualną.

Żadnemu dobremu pedagogowi nieobca jest koncepcja piramidy uczenia się Edgara Dale’a, w której aktywność, doświadczenie, zadania i projekty są na pierwszym miejscu. W skrócie można powiedzieć za Konfucjuszem: „Usłyszałem i zapomniałem, zobaczyłem i zapamiętałem, zrobiłem i zrozumiałem”. Ta koncepcja, wydaje się, nieobca jest również autorkom Elementarza w podskokach. Proponują różne zadania zarówno związane z czytaniem tekstu, jak i z rzeczami dookoła. Każdorazowo zalecają przed nauką sporą porcję ruchu.

Niewątpliwą zaletą jest wykorzystywanie w nauczaniu różnego typu aktywności: od biernego słuchania, poprzez samodzielne czytanie, oglądanie obrazków, wyszukiwanie szczegółów, ruch, dramę angażującą emocjonalnie, aż do gier i zabaw na świeżym powietrzu. Świadczy to o dużej znajomości sposobu działania umysłu dziecka, które postrzega świat całościowo.

Bardzo popularne jest współcześnie uczenie najmłodszych czytania globalnego, holistycznego zamiast tradycyjnego sylabizowania. Metoda ta zakłada, że to wyraz, a nie sylaba, jest podstawową jednostką. Taki sposób czytania nadaje się nawet dla dzieci z trudnościami przetwarzania linearnego, czyli z różnego typu dysleksjami. Autorki postulują w Elementarzu właśnie takie podejście, jednak proponowane zadania już od tego znacznie odbiegają. W wstępie możemy przeczytać: „Powtarzające się wyrazy ćwiczą pamięć i spostrzegawczość, dziecko najpierw przyswaja cały wyraz (czyta globalnie), a potem analizuje jego części (dokonuje analizy i syntezy literowej)”. Tymczasem pierwsze zadania związane są z rozkładem wyrazów na sylaby (często zaznaczone na różne kolory), a dopiero kolejne, końcowe strony pokazują całe wyrazy. Rzeczywisty kierunek działania jest wiec odwrotny od zakładanego.

Elementarz jest przejrzyście zbudowany. Część pierwsza poświęcona została literom alfabetu łacińskiego, druga – dwuznakom i diakrytom, trzecia to dodatkowe gry i zabawy.

Każdej literze alfabetu poświęcone są cztery strony zadań. Pierwsza zawiera obrazek, który skłania do rozmowy, do opowiadania – pomaga rozwijać umiejętność wysławiania się, buduje zasób słów. Druga poświęcona jest budowaniu gotowości do czytania. To łamigłówki związane z literami oraz zadania na spostrzegawczość. Następnie na stronie trzeciej pojawia się prosty tekst do samodzielnego czytania. Widać, że autorki przychylają się do nauki języka w perspektywie komunikacyjnej – proponują do pierwszej lektury zdania zaczerpnięte z codziennego życia. Na czwartej stronie znajdują się teksty literackie autorstwa Agnieszki Frączek. Wymagają już bardziej rozbudowanych kompetencji językowych i literackich. Stawiają dziecku poprzeczkę nieco wyżej.

Znakom diakrytycznym i dwuznakom poświęcone są po dwie strony: jedna z krótkim tekstem do samodzielnego czytania, druga – z tekstem literackim, trudniejszym.

Pod niektórymi wierszykami znajdujemy także informacje metajęzkowe, np. czym jest neologizm, co to etymologia albo tautogram.

Dzięki takiej budowie, książka, tak jak zapewniają autorki, rośnie razem z czytelnikiem, a Miczytaj może wybierać poziom trudności odpowiadający aktualnym potrzebom dziecka.

Jestem przekonana, że aktywność fizyczna, zabawa, cudowne ilustracje, intrygujące zadania oraz piękne teksty literackie spowodują, że maluchy chętnie zasiądą do tego Elementarza. Czytanie nigdy nie będzie im się kojarzyło z nudą i przykrym obowiązkiem, ale z rozrywką, śmiechem, przyjemnością. To także dobry pretekst, aby spędzić trochę czasu ze swoim dzieckiem, wsłuchać się w jego potrzeby. Nawet jeśli nie jesteś pedagogiem, znakomicie sprawdzisz się w roli Miczytaja, ponieważ książka aż kipi pomysłami, zadaniami, podpowiedziami. Nie musicie przerobić jej od początku do końca. Możecie wybrać dowolną kartkę ze środka i dać się porwać magii czytania i pięknego polskiego języka.

 

Olga Ziółkowska

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here