Kiedy wzięłam tę książkę w rękę i przeczytałam tytuł, pomyślałam: „Kolejna publikacja o jodze i medytacji. Nic ciekawego”. Rzeczywiście, na rynku wydawniczym ostatnio roi się od tekstów o tym, jak włączyć w swoje codzienne życie duchowość Wschodu. Zazwyczaj jest ona już przefiltrowana przez zachodni sposób myślenia, wyłuskana z tego, co odmienne kulturowo, co by się nie przyjęło, co wymagałoby drastycznych zmian. I w takim kształcie idealnie odpowiada na potrzeby współczesnego Europejczyka, który od rana pracuje w korpo, a wieczorami szuka czegoś więcej, jakiejś głębi, fizycznego i psychicznego relaksu.

Medytacja w życiu codziennym to bardzo mylący tytuł książki Macieja Wieloboba. Sugeruje, że będzie to poradnik, jak zacząć praktykować jogę na swojej małej, prywatnej, domowej macie, ze swoimi akcesoriami jogina (paskiem i klockiem), z relaksacyjną muzyką imitującą dźwięk tybetańskich mis. Tymczasem jest to bardzo poważna publikacja o jednym, konkretnym nurcie medytacji, o sufizmie.

Już na początku dowiadujemy się, że sufizm to jeden z odłamów religii muzułmańskiej, ale także nurt mistyczny, jogiczny, medytacyjny, który wykształcił się na Bliskim Wschodzie. Autor skupia się na tym drugim rozumieniu. Podkreśla, że praktyka suficka ma trzy aspekty: „jest niedefiniowalna, elastyczna i oparta na osobistym doświadczeniu”.

Dość obszerna wstępna część publikacji poświęcona jest opisowi historii tego ruchu oraz wykładni podstawowych założeń i idei. Osoba po raz pierwszy stykająca się z tematem może być przytłoczona mnogością trudnych, obcojęzycznych nazw (zaczerpniętych z języków arabskich oraz z sanskrytu). Zdecydowanie na plus natomiast oceniam część praktyczną książki Macieja Wieloboba. Zawiera ona przejrzyste ilustracje, jak ćwiczyć ciało, relaksacyjne metody oddechowe oraz poetycko brzmiące modlitwy.

Autor zwraca uwagę, że sufizm unika dogmatów oraz nie pretenduje do miana religii. Wręcz przeciwnie, stanowi wartość uniwersalną, skupia się na tym, co typowe dla duchowości człowieka w ogóle. Niestety niepokojący jest fakt, że mimo tych zastrzeżeń, pierwsza część książki w dużej mierze opowiada o relacji uczeń–mistrz, o potrzebie znalezienia sobie nauczyciela sufizmu, o konieczności przejścia inicjacji, o szkole egzoterycznej, wewnętrznej, w której dopiero można zdobyć wiedzę tajemną. Oczywiście tematy zarezerwowane dla adeptów szkoły wewnętrznej nie są opisane w książce. Myślę, że trzeba do takich sugestii podchodzić bardzo ostrożnie.

Na pewno trafniejszym tytułem dla tej publikacji byłby np. Sufizm – historia i główne założenia. Podejrzewam jednak, że wtedy niewielu by po nią sięgnęło właśnie ze względu na specyfikę tematu, wąski zakres oraz skojarzenia z religia muzułmańską. A szkoda! Bo mimo kilku wyrażonych tu wprost zastrzeżeń uważam, że jest to bardzo wartościowa książka, przedstawiająca godne naśladowania postawy i konkretne metody pracy z samym sobą.

Najbardziej urzekły mnie dwie idee.

Pierwsza to praca z Zasadami. Inayat Khan, który zaszczepił sufizm na Zachodzie u progu XX w., zaproponował Żelazne, Brązowe, Srebrne i Złote Zasady. Są to ćwiczenia, które pomagają skupić się człowiekowi na konkretnych obszarach swojego codziennego życia. Składa się na nie czterdzieści myśli–zadań. Każdą z nich należy praktykować codziennie przez minimum czterdzieści dni zanim przejdzie się do następnej. Tak, bardzo łatwo policzyć, że przebrnięcie przez nie wszystkie zajmuje człowiekowi co najmniej 1600 dni, czyli ponad cztery lata. Są to m.in. takie zalecenia: „Nie składaj fałszywych oświadczeń”, „Udzielaj pomocy wszystkim, którzy tego potrzebują”, „Nie rób niczego, co powoduje u Ciebie poczucie winy”, „Nie noś w sobie złości nawet do najgorszego wroga”, „Miej szacunek dla uczuć innych”, „Niezależnie od okoliczności wyjdź światu naprzeciw z uśmiechem”.

Druga to Uniwersal Worship. Centralnym elementem jest tutaj ceremonia jedności ideałów religijnych zapoczątkowana przez Inayata Khana. U jej podstaw leży przekonanie, że jest jeden Bóg, niezależnie jak Go nazwiemy, a wszystkie religie świata są wyrazem tego samego ludzkiego pragnienia zbliżenia się do Niego, potrzeby duchowości i religijności. Na plan pierwszy wybija się głęboki szacunek dla odmienności wiary ludzi na całym świecie, skupianie się na tym, co łączy, co jest uniwersalne, wspólne.

Jestem przekonana, że gdyby więcej ludzi zastosowało się do Zasad Inayata Khana i otworzyło się na inne religie, świat byłby piękniejszy i pełen pokoju. We współczesnych czasach bardzo potrzeba nam wszystkim miłości, tolerancji i wrażliwości na Innego.

 

Olga Ziółkowska

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here