Księga snów Niny George, niemieckiej pisarki i dziennikarki, to przepięknie opowiedziana historia o przemijaniu. Sama autorka zaznacza, że jest to powieść, która zamyka pewien cykl w jej twórczości (Księżyc nad Bretanią i Lawendowy pokój), a tym samym i pewien etap w jej pisarskim życiu.

Księga snów, podobnie jak jej „starsze siostry”, zanurzona jest w problemie nieskończoności i równoległych światów. Już sam tytuł brzmi intrygująco. Może kojarzyć się z sennikiem, księgą, do której zagląda się zanim jeszcze sen zniknie spod powiek. Utwór George także porusza tematykę oniryczną, ale robi to w całkiem inny sposób niż tłumacz snów, a przestrzeń epicka rozciąga się między psychologią, fizyką i medycyną.
W tej złożonej strukturze głównym wątkiem staje się coma – śpiączka, w którą zapada dwoje głównych bohaterów. Śnią oni swoje życie w innym świecie, a tuż obok, przy szpitalnych łóżkach, swoje istnienie przeżywają ich bliscy.
W każdym z tych światów, trwa nieustanna walka o przetrwanie: oddechu, siły, nadziei.
Czy wystarczy ich dla niezwykle wrażliwego, obdarzonego zdolnościami synestetycznymi dwunastoletniego Sama, który codzienne odwiedza dopiero co poznanego i pogrążonego w śpiączce ojca? I czy wystarczy tych sił Maddie, dwunastoletniej baletnicy, by powrócić do świata żywych ze świata nie-umarłych, do którego trafiła po wypadku samochodowym? W tym karambolu zginęli jej rodzice, więc czy nastolatka ma powód, by powrócić tutaj jako sierota? Jak zachowają się inni bohaterowie w obliczu śmierci i strachu przed samotnością: Eddie, kochająca książki właścicielka niszowego wydawnictwa, która całe życie kocha także Henry’ego, ale nigdy nie zdobyła się na wyznanie uczucia? Matka Sama, która odeszła od Henry’ego i nigdy nie starała się, by dziecko poznało swojego ojca? Czy Steve, szalony geniusz i przyjaciel Sama, nadal będzie podrabiał dla niego usprawiedliwienia zwolnień z zajęć w elitarnej szkole, by ten mógł godzinami być obecny przy nieprzytomnym ojcu?
Każda z postaci nakreślona jest bardzo wyraziście. Nie ma tu miejsca na mdłych bohaterów drugoplanowych. Wśród lekarzy jest doktor Saul, który na oddziale intensywnej terapii nazywany jest Bogiem. Bóg nawiązuje więź z chłopcem i mimo że nie jest to łatwa znajomość, we wzruszający sposób ukazuje ona, jak wartościowa może być relacja między lekarzem a rodziną pacjenta. Bóg jest niesamowity już z wyglądu: jedno oko ma niebieskie, drugie zielone, a pod fasadą chłodnego profesjonalizmu tkwi niestrudzony naukowiec i dobry człowiek. Zatem przezwisko pasuje do niego idealnie. Uwielbiają go pielęgniarki, wśród których jest sympatyczna i pełna ciepła siostra Marion, a także terapeutka Angela, pracująca z niezwykłym oddaniem i empatią dla śpiących całymi dniami i nocami pacjentów.

Księga snów to piękna i niezwykle plastycznie ukształtowana opowieść o sztuce wyborów, które w każdej chwili formują życie. Uczy wiary w siłę nadziei. Napisana jest wzruszającym językiem, z delikatnym i wyważonym doborem słów. Należy do tych książek, w których nie ma ani jednego zbędnego zdania. To opowieść o dorastaniu i dojrzewaniu, niezależnie od wieku; jest jednocześnie bardzo realistyczna i wyjątkowo tajemnicza. Trudno się z nią rozstać już od pierwszej kartki; dobrze leży przed oczami, w dłoni… a przede wszystkim w pamięci.

Ola Malarz

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here