Rutyna – jedno słowo, a może oznaczać tak wiele. Gdy spróbujemy wyszukać ten leksem w internetowym Słowniku Języka Polskiego, wyskoczą nam aż cztery znaczenia. Jedna dzisiaj skupimy się tylko na jednym z nich. I tak – cytując – brzmi punkt numer dwa: „skłonność do działania według utartych wzorców; szablonowość; schematyczność”. Pewnie zadajecie sobie teraz pytanie, po co to wszystko przytaczam i robię zbyt długi, może nawet nudny wstęp. Otóż, moi Kochani… czas spojrzeć prawdzie w oczy, uświadomić sobie parę kwestii, na które , być może, nie zwraca się na co dzień uwagi.

Ale jak to doba ma tylko 24 godziny?

Wstajesz, jesz śniadanie, wychodzisz z domu, oddajesz się obowiązkom, wracasz zmęczony, znowu posiłek, kolejne zobowiązania, zmęczenie i sen. Brzmi znajomo? Zapewne wielu z nas żyje w ciągłym biegu, walczy z czasem, stara się wszędzie zdążyć, być w odpowiedniej chwili tam, gdzie akurat powinno się być. Każdy dzień zaczyna w końcu wyglądać tak samo, nie ma w nim żadnych uniesień, wyjątkowych emocji, nie zauważamy, jaki mamy dzień tygodnia. Jedyne, co robimy, to odliczamy do weekendu, świąt, ale też nie zawsze, bo czasem nawet wtedy nie mamy chwili oddechu. W pewnym momencie nawet nie dociera do nas, że do codzienności wkradła się właśnie ona – rutyna. Jej okropna natura daje o sobie znać, a ona sama zapuszcza korzenie w życiu ludzi i szykuje sobie wygodne posłanie, bo nie zamierza szybko się wyprowadzić. Co wówczas dzieje się z nami? Nadal biegamy, próbując dogonić lepsze jutro, na wszystko brakuje nam czasu, przeklinamy, denerwujemy się i opanowuje nas frustracja, że doba ma tylko dwadzieścia cztery godziny. Warto? Co zrobić, żeby nie dać się tym wszystkim negatywnym emocjom?

Chwila relaksu, czas na oddech

Choć życie rządzi się swoimi prawami. Pamiętajmy jednak o tym, co daje szczęście. I tak, jak może to być dobra płyta ulubionego zespołu, spacer z rodziną, tak również i… książka. Pamiętacie, Kochani, te dni, gdy nie mogliście się oderwać od dobrych tomów, siedzieliście w wolne dni i czytaliście ile wlezie? Gdy życie bohaterów stawało się trochę też Waszym życiem, bo byliście częścią historii i czasem chcieliście mieć wpływ na decyzje wykreowanych postaci? Zastanówcie się teraz, kiedy ostatnio udało się Wam odpocząć w ten sposób i czy za tym tęsknicie. Jeśli tak – to jak bardzo?

Jak nie popaść w rutynę i znaleźć czas na książkę?

Zestawmy sobie teraz te nasze dwie bohaterki. Każda z nich jest odmienna, są jak ogień i woda. Rutyna pragnie zawładnąć naszym życiem, przywłaszczyć sobie każdą chwilę człowieczeństwa, podczas gdy książka nieśmiało puka do naszych drzwi, próbuje o sobie przypomnieć. Nie jest nachalna, nie stara się być częścią codzienności za wszelką cenę. Ona po prostu czeka, aż przypomnisz sobie o tym, jak wiele ma Ci do zaoferowania. Wiem, że pewnie rodzą się wątpliwości, że nie da rady pogodzić ze sobą obowiązków i rozwijania czytelniczej pasji, ale nic bardziej mylnego! Czasem już tak jest, że najprostsze rozwiązania są najlepsze.

Sprawdzony przepis na zbalansowanie codzienności, czyli (nie)krótkie podsumowanie

Pewnie wielu z Was myśli, że łatwo mi to wszystko pisać, bo nie mam za dużo obowiązków, nudzę się jako studentka i każdego wieczoru mogę przesiadywać ile chcę nad serialami, czy powieściami. Niestety, rzeczywistość nie wygląda tak cukierkowo. Bardzo często brakuje mi na wszystko czasu, niekiedy zapominam o niektórych obowiązkach, bo czegoś nie zanotuję w kalendarzu (bez niego już nie funkcjonuję, nie da się, serio), dni zlewają mi się w jedno, a weekend przelatuje przez palce. Jednak przyjmuję zasadę, że choćby nie wiadomo co się działo, dla przyjaciela czas trzeba znaleźć zawsze. A bycie recenzentem i jednocześnie czytelnikiem (trochę molem książkowym) to nie jest coś, co robię na siłę.

Książki i ich niesamowite historie fascynują mnie od dawna.

Niektóre z nich są właśnie takimi moimi przyjaciółmi, do których wracam, gdy mam gorsze dni, przekazują mi bowiem niesamowite treści. I choć gnam ciągle do przodu, korzystam z życia i się nie oszczędzam, na czytanie czas znajdę zawsze! Jak? Myślę, że w dużym stopniu jest to kwestia chęci i motywacji, oraz (!) dobrego zorganizowania. Nic tak nie pomaga, jak szybki plan dnia nabazgrany na pierwszej lepszej kartce, w którym można w punktach zanotować wszystko to, co należy wykonać w poszczególne dni. Co więcej, warto też czasem spojrzeć na zegarek, przeliczyć, czy na pewno nie śpi się za mało, dać organizmowi szansę na regenerację. Z autopsji wiem, że życie w ciągłym biegu do niczego dobrego nie prowadzi.

Masz dość ślęczenia nad obowiązkami?

Zrób sobie pół godziny przerwy, złap za swoją ulubioną powieść i czytaj! Co z tego, że znasz ją na pamięć? Czasem najważniejsze treści docierają do nas za drugim, piątym, a nawet setnym razem. Masz wolny weekend, siedzisz w domu i bezsensownie przerzucasz kanały w telewizji? Wyłącz odbiornik, sięgnij po dobrą książkę, usiądź wygodnie w fotelu i daj sobie czas na regenerację. Staraj się wrócić do swoich czytelniczych zapędów, nie zapominaj o tym, jak wiele dobrego czeka na Ciebie na półce, ile wspaniałych treści ma Ci do przekazania Twoja biblioteczka. I wiadomo – obowiązki są istotne, ale nie popadajmy w pewnego rodzaju schematyczność, wyrwijmy się z potrzasku tej okropnej rutynie i pokażmy jej, że może nam czyścić buty, bo poradzimy sobie ze wszystkim, a dwadzieścia cztery godziny w zupełności nam do tego wystarczą. Ja podejmuję wyzwanie, jestem gotowa, a Ty?

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here