Odchudzanie zimą to łatwizna!

Odchudzanie zimą. Wydawałoby się, że nie ma nic prostszego. Kluby fitness, siłownie, kryte baseny mają bogatą ofertę, i co ważniejsze, działają cały rok. Budzące mój nabożny podziw ekstremistki nie zrezygnują z porannego joggingu, nawet kiedyś śnieg sięga kostek. Szacunek, moje drogie. Panie, które codziennie chodzą na spacer, mimo szczypiącego mrozu czy gradu siekającego po plecach, wiedzcie, że jesteście moimi bohaterkami!

Ćwiczenia? Nie. Sto razy nie!

Kochane panie, bo do Was adresuję mój artykuł, wiem, że wśród Was są takie jak ja. Kobiety, które na myśl o aktywności fizycznej natychmiast dostają migotania przedsionków. Kobiety, którym zimowe odchudzanie kojarzy ze zjedzeniem dwóch pączków, zamiast czterech. Tak na marginesie, cóż za wyrzeczenie! Ale spokojnie, albowiem chcę Was uświadomić, że i Wy uprawiacie „zimowe odchudzanie”, być może o tym nie wiedząc. Co czyni to niebywale ekscytującym, nie sądzicie? I nie, nie napiszę ani słowa o zumbie, zajęciach „płaski brzuch, szczupłe uda, giętka szyja”. Ani mru mru o siódmych potach na siłowni, kiedy marzycie wyłącznie o tym, żeby ktoś Was zdjął z rowerka stacjonarnego, zaniósł do wanny i dożylnie podał karmelowe macchiato. Poniżej dowiecie się, jak zminimalizować wyrzuty sumienia i nie popaść w paranoję kultu ciała w rozmiarze XXS.

Galop

To naprawdę genialny patent, a jaki mobilizujący! Załóżmy, że nie jesteście szczęśliwymi posiadaczkami samochodu, a po to, aby dostać się do pracy, musicie korzystać z komunikacji miejskiej. Załóżmy, że do przystanku autobusowego macie dziesięć minut spacerkiem. Spokojnym spacerkiem. Cały myk polega na tym, żeby ten czas skrócić o połowę. Świadome tego, że za chwilę zobaczycie tylko tył autobusu, a kierowca pomacha wam przez szybę, powiewając kraciastą chusteczką obficie zroszoną łzami, będziecie musiały przełączyć swoje nogi na funkcję „galop”. Kozaki na obcasie i wąska spódnica tylko dodadzą pikanterii. Pomyślcie, ile kalorii spalicie mobilizując mięśnie do biegu, jak cudownie się rozgrzejecie, a Wasza skóra dotleni! Dołączcie balans na chodniku, który nie uświadczył ani ziarenka piasku, ani grama soli, za to gładko lśni lodem i już macie piękny obraz sytuacji.

Dbajcie o biceps i triceps

Typowo zimową formą treningu mięśni ramion jest skrobanie samochodu. O ile go macie. Aby utrudnić sobie zadanie, a tym samym zaprząc Wasze bicepsy i tricepsy do wzmożonej pracy, możecie wieczorem oblać cały samochód dwudziestoma litrami wody. A to naprawdę lepsze niż podnoszenie ciężarów. Widzicie już to małe słodkie igloo, którym poprzedniego wieczoru było jeszcze Wasze auto? Zdajecie sobie sprawę, że nie będziecie się kokosić pod ciepłą kołdrą do siódmej, ani przeciągać jak kotka i mruczeć do budzika „Jeszszepięćminutkochanie”? Aż chciałoby się huknąć gromko „Godzina piąta, minut trzydzieści, kiedy pobudka zagrała!” Choć nie, dla pewności lepiej pójść na parking już o czwartej i jak najmniejszą i najbardziej tępą skrobaczką zabrać się za skuwanie lodu. Grzanie samochodu przy włączonym silniku jest surowo wzbronione!

Wzmacnianie mięśni grzbietu

Mięśnie grzbietowe są niezwykle ważne, bo utrzymują w dobrym stanie Wasz kręgosłup. Dzięki kilku prostym trikom zadbacie o niego nawet zimą i to nie wychodząc z domu! Kochacie pączki? Wiem, że wyciągają do Was swoje tłuste drożdżowe łapki i słodkim od różanych powideł głosikiem piszczą „Przytul mnie, przytul!”. Hmmm, nie? To może chipsy? Chrupiące, kruszące się na języku cieniutkie plasterki o smaku sera z cebulką? Tu się zatrzymacie. Widzicie tą szafkę w kuchni, do której nigdy nie sięgacie? Wspaniale! Zatem weźcie sobie taboret, wdrapcie się na niego pamiętając o odpowiednim napięciu łydek i upchnijcie w czeluście szafki te trzy wielkie paki chipsów, kupione po drodze z pracy. Połowa pracy za Wami, idzie Wam świetnie, nie przestawajcie. Za godzinę poczujecie burczenie w brzuchu, które załagodzą tylko chipsy paprykowe. Nie ważcie się oszukiwać i wchodzić na krzesełko! Napięte jak struna, czerwone z wysiłku, z mięśniami pracującymi pod skórą jakby były wyjątkowo żywotnymi chomikami, stójcie na palcach z wyprostowanymi plecami tak długo, dopóki nie spadną Wam na głowę wszystkie trzy paczki.

Uda i łydki

Moje drogie, smukłe nogi nie wyprofilują się same. To tak nie działa. Należy im nieco pomóc. W innej epoce, na innej planecie, chodziłam na fitness cztery razy w tygodniu. Najlepiej wspominam wszystkie te zabójcze ćwiczenia wykonywane z obciążnikami owiniętymi wokół kostek. Och wtedy dopiero czułam nogi! Wy także możecie je poczuć. Przed wyjściem na zakupy, jeśli nie macie w domu profesjonalnych obciążników, wokół kostek możecie opleść skarpety wypełnione grochem. Proponuję kilogram w jedną skarpetkę. Jeśli nosicie kozaki, rzecz jasna skarpetę owijacie wokół buta. Aby uniknąć ryzyka osunięcia skarpety i wysypania grochu z waszego finezyjnego obciążnika, możecie wzmocnić je niezawodną srebrzystą taśmą klejącą. Być może ktoś spojrzy na Was krzywo, albo nawet popuka się w czoło, ale powiedzmy sobie krótko – niech patrzy, nie jego sprawa jak i kiedy dbacie o formę! Od razu zaplanujcie większe zakupy, jednak pamiętajcie, aby te osiem kilogramów rozłożyć równo na dwie ręce. Wszak dbacie o kręgosłup, prawda?

Przysiady

Na to też jest sposób. Kiedy już wykończone całym męczącym dniem będziecie chciały usiąść na ulubionym fotelu i rozkoszować się ulubionym serialem, zadbajcie, aby jak najwięcej osób i spraw mogło Wam w tym przeszkodzić. Proponuję w tym czasie gotować ryż, który przecież trzeba co chwilę mieszać, żeby się nie przypalił. Oraz smażyć kotlety, bo ich także trzeba pilnować. Można także wstawić pranie, albowiem w końcu trzeba wstać i je powiesić, czyż nie? Byłoby wspaniale, gdyby mąż co chwilę marudził, że nie może znaleźć koszuli, skarpetek, bokserek z reniferem, szczoteczki do zębów, a wy musiałybyście podrywać się i pomóc mu szukać. Wskazane jest także zostawić dzieci sam na sam z lekcjami, aby ze swojego pokoju mogły się drzeć „Maaamaaa nie rozumiem zadania z matmy. Weź mi pomóż!” I co? Prawda, że łatwe? Fotelowe posiadywanko zamienia się nagle w całkiem niezłą serię ćwiczeń na uda i pośladki. Ile razy wstałyście? Trzydzieści? Pięćdziesiąt? Jesteście supermenkami!

Nagroda

Po takim wysiłku coś Wam się chyba od życia należy, nieprawdaż? Uprzejmie poproście domowników, aby się od was odbimbali. Wieczór jest Wasz i tylko Wasz! Narobiłyście się, wybaczcie kolokwializm, jak te przysłowiowe osły w kieracie, zatem chipsy, herbata z cytryną, grzane wino, czekolada z orzechami i dwie bułki z żółtym serem są czymś, co należy Wam się jak psu kiełbasa. A kalorie? Yyy… no jakby to powiedzieć? Przecież jutro też jest dzień i można wszystko zacząć od początku. Poza tym wyobraźcie sobie, co by było gdyby foki arktyczne były pozbawione swojej warstwy tłuszczu! Nie przeżyłyby zimy! A Wy ją chcecie przeżyć z jak najmniejszymi stratami, żeby NAPRAWDĘ, ale tak serio wziąć się za siebie na wiosnę.

Jestem z Wami!

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote
shares