Jajko – felieton Pawła Widomskiego

Paweł Widomski, autor „Byłem Bogiem” i uwielbianych przez Państwa mini opowieści z dreszczykiem „Powiedz jak mnie zabijesz”. Zgodził się napisać dla nas felieton, który z ogromną przyjemnością prezentujemy poniżej.

Uwielbiam czasy, w których żyjemy.

Jasne, że można narzekać na wszędobylskie procesory i upychaną co dnia w internecie niewyobrażalną ilość informacji, nad którymi już od dawna nikt nie panuje. Ale czy warto? Nigdy jeszcze w dziejach Ziemi człowiek nie był tak blisko człowieka. Znajomi, znajomi znajomych, znajomi znajomych znajomych… Do tego tysiące zupełnie obcych ludzi, przez cybernetyczny los stawianych na naszej drodze. Z prawie każdym mamy szansę uciąć sobie pogawędkę, podejrzeć zdjęcia, poznać zainteresowania i pasje, pokłócić się lub polubić. Niesamowite doświadczenie, szczególnie dla pisarza, który może garściami czerpać inspiracje z tego nieprzebranego źródła.

Cóż jest złego w kontaktach zawieranych na odległość, nawet pobieżnych?

Przecież ich wielość pozwala na lepsze poznawanie świata. Poraża nas odmienne zachowanie? Podziwiamy sukces? Zazdrościmy szczęścia? Współczujemy? Kpimy? Naśladujemy? Odrzucamy? Podążamy za modą lub idziemy pod prąd? I bardzo dobrze. Im więcej podglądamy, tym lepiej. Mamy miliony punktów odniesienia. Ostatnio na Instagramie natrafiłem na zdjęcie jajka. Ascetyczna fotografia w krótkim czasie zyskała dziesiątki milionów obserwujących. „Czym tu się ekscytować?” mógłby ktoś zapytać. Ale owo jajko znakomicie ukazuje nasze przepiękne czasy. Pomijam fakt, że pomysłodawca rozwiązał przy okazji odwieczny problem, co było wcześniej – jako czy kura. Najbardziej urzekła mnie reakcja ludzi. Po pierwsze, masowo włączyli się w promocję owego zdjęcia, błyskawicznie odpowiadając na apel o ustanowienie światowego rekordu oglądalności. W kilka dni został pobity i tym samym jajko zdystansowało pieśniarzy, aktorów, pisarzy, celebrytów, influencerów, polityków, którzy często o takim wyniku mogliby tylko pomarzyć.

A tu, bach, internauci zrobili ich „w jajo”.

Po drugie, z egoistycznego pisarskiego punktu widzenia, zachwyciła mnie mnogość i różnorodność komentarzy – od niewysublimowanego hejtu po wyszukane próby interpretacji intencji właściciela instagramowego konta. Zobaczyłem pełne spektrum ludzkich emocji: radość, smutek, szczęście, zdumienie, zdziwienie, zażenowanie, gniew, irytację, wściekłość, tolerancję i jej brak. Można wyliczać bez końca. Czy w życiu bez internetu mielibyśmy szansę na tak szybkie poznanie, co czują inni? Albo, co udają, że czują? Po trzecie, uważam za niezwykle zabawne, że w czasach pogoni za zdobyczami rozwiniętej technologii, tych wszystkich smarttelefonów, smartsamochodów, smarttelewizorów, smartdomów i czort wie, czego jeszcze „smart”, idolem, nawet jeśli na krótko, zostało kurze jajko. To pokazuje, że nie zatraciliśmy dystansu do siebie i świata.

Nie wiem, jak zakończy się ów żart.

Nawet nie wiem, czy jest żartem. Być może to starannie zaplanowana kampania reklamowa, społeczna lub artystyczny manifest. W internecie wszystko jest możliwe. I właśnie dlatego cieszę się, że jest, jaki jest. A jeśli coś mi się nie podoba? Po prostu nie czytam i nie oglądam.

– Paweł Widomski

5.00 avg. rating (99% score) - 3 votes
shares