Zazwyczaj wymienia się go na jednym wydechu razem z Edwardem Stachurą, Rafałem Wojaczkiem, a z zagranicznych poetów z Sylvią Plath, Paulem Verlainem czy też Arturem Rimbaudem. Wszyscy oni byli samotnymi wilkami, niezrozumiałymi przez współczesność, odrzuconymi. Często byli uzależnieni od substancji psychoaktywnych. Umierali śmiercią samobójczą lub z powodu nadużywania alkoholu bądź narkotyków. Pełni buntu, nonkonformistyczni, w swoich utworach deptali świętości. Jednak, czy do Andrzeja Bursy słusznie przylgnęła łatka poete maudit? Czy nazwanie go „wyklętym” jest uzasadnione? Czy określenie go mianem „poety” nie zawęża obszaru jego twórczości?

Chłopiec niezwykle wrażliwy

Bezsprzecznie na ukształtowanie artystycznej wrażliwości Andrzeja Bursy miało wpływ otoczenie, w którym się urodził i wychował. Jego rodzice bowiem odebrali solidne humanistyczne wykształcenie (matka – polonistyka i romanistyka; ojciec – polonistyka i psychologia). Byli zaangażowani w organizowanie tajnego nauczania dla dzieci i młodzieży w czasie wojny. Dom przesycony literaturą i patriotyzmem stworzył znakomitego pisarza. Bursa od najmłodszych lat coś tworzył – a to okolicznościowe wiersze dla babci, a to wyjątkowo oryginalne wypracowania szkolne.

Piętno śmierci

Ta sielanka jednak była tylko pozorna. Dzieciństwo i młodość Andrzeja Bursy przypadły bowiem na niezwykle trudny czas – wojny i okupacji. Co chwilę do jego domu docierały informacje o czyjejś śmierci lub aresztowaniu. Szczególny wpływ na jego psychikę miała jednak już powojenna śmierć. Przez długi czas pod nieobecność rodziców zajmował się ciotką Zofią, która była bardzo schorowana po powrocie z Oświęcimia. Gdy odeszła, w Bursie coś pękło. Śmierć już na zawsze pozostała w jego świadomości.

Między młotem a kowadłem

Jakby tego było mało, kilka lat po wojnie, we wczesnych latach 50., gdy Bursa miał 15 lat, jego rodzice się rozwiedli. Ojciec przeprowadził się z Krakowa do Wrocławia i założył nową rodzinę. Młody pisarz znalazł się między młotem a kowadłem, szczególnie, że światopogląd jego rodziców różnił się od siebie diametralnie. Matka była głęboko wierzącą katoliczką, ojciec – ateistą zafascynowanym nową ideologią powojennej Polski. To z tego rozdarcia najpewniej narodził się tak częsty w późniejszej poezji Bursy nihilizm. To tu można – jak sądzę – upatrywać korzeni buntowniczej postawy poety i potrzeby brukania świętości. To ze zderzenia tych dwóch postaw powstała królująca w jego twórczości ironia.

Twórcze potyczki

Jak wspomniałam, Bursa pisał od zawsze. Już jako mały chłopiec tworzył okolicznościowe wierszyki i wręczał członkom rodziny w ramach prezentów. Potem pisał utwory coraz dojrzalsze: wiersze, prozę oraz dramaty. Współpracował nawet z Tadeuszem Kantorem. Nawet ślub z adeptką ASP, Ludwiką, nie zmienił tego, że Bursa pisał, choć niestety głównie do szuflady. Założenie nowej rodziny oraz choroba matki zmusiły go do pójścia do pracy. Został dziennikarzem w „Dzienniku”, jednak szybko zrezygnował z pracy, ponieważ kolidowała – a jakże – z pisaniem. Pod koniec swego krótkiego życia tworzył najlepsze rzeczy.

Wszechobecna ironia

Kluczem do zrozumienia twórczości Bursy jest specyficzny rodzaj ironii. Wiąże się ona z ogromną przepaścią rozpościerającą się między utartymi sloganami z prasy codziennej a widokami za oknem. Polska Ludowa pełna zakłamania i fałszu. Rolą poety w takim czasie jest właśnie demaskacja obłudy. Bursa drwi ze stereotypów literackich, kulturowych. Zderza ze sobą przeciwieństwa, kontrastowe obrazy, miesza style i konwencje literackie. Poprzez kolokwializację języka neguje tradycyjny, estetyczny cel poezji.

Śmierć i legenda

Zmarł nagle podczas zabawy z synem. Jego śmierć w sile wieku oraz u szczytu mocy twórczych była szokiem dla całego poetyckiego środowiska. Nic dziwnego, że nikt nie uwierzył w orzeczenie lekarza sądowego, który wskazał chorobę krążenia jako przyczynę śmierci. Pojawiły się plotki o samobójstwie, co z kolei skutkowało odmową katolickiego pogrzebu. W połączeniu z buntowniczą postawą Bursy wyłaniającą się z jego utworów pogłoski o rzekomym samobójstwie spowodowały, że już na zawsze przylgnęła do niego łatka poete maudit.

 

Był więc samotnikiem, niezrozumiałym, zbuntowanym i bezkompromisowym. Nie był jednak uzależniony od psychoaktywnych środków, założył rodzinę, studiował, pracował, zmarł śmiercią naturalną. Pisał wiersze, ale także bardzo udaną prozę i dramaty. Rysował. Nie jestem pewna, czy ktoś, kto pozna dokładnie jego życiorys, dalej nazwie go „poetą wyklętym”. Niemniej jednak był barwną postacią, godną swojej legendy.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here