Autor: pieceofroses

Zazwyczaj nie interesują mnie plotki, dotyczące znanych ludzi , a także romanse, nowinki, o tym, kto z kim gdzie był, kto kogo zdradził lub kto kogo porzucił, ale… książkę Iwony Kienzler Arystokracja. Romanse i miłości w XX stuleciu czytałam z zainteresowaniem i przyjemnością.

Arystokracja – co to takiego?

Już na samym początku pisarka definiuje tytułową grupę społeczną, będącą w centrum jej zainteresowań.

 

Słowo „arystokracja” wywodzi się z języka starogreckiego i powstało na skutek połączenia dwóch wyrazów: áristos – „najlepszy”, oraz kratós – „władza”, dla oznaczenia klasy społecznej stanowiącej elitę sprawującą władzę.

 

Jest to niestety bardzo słaby początek.

Choć nie ma w tej etymologii błędu, razi brak odniesienia bibliograficznego, informacji na temat źródła. Ta luka uwidacznia się tym bardziej, że cała książka obfituje w rzetelne przypisy bibliograficzne (niewielkim utrudnieniem jest to, że zamiast u dołu strony, znajdują się one na końcu publikacji) oraz kompletny wykaz opracowań naukowych i tekstów źródłowych. Ponadto ta przynudnawa definicja ma się nijak do dalszej znakomitej narracji i może zniechęcić czytelnika od pierwszego zdania, a to byłaby szkoda.

Dalej ze wstępu dowiadujemy się, że Iwona Kienzler sytuuje narodziny tej grupy społecznej na przełomie XVIII i XIX stulecia oraz przypisuje jej rolę kulturotwórczą. To arystokracja jest odpowiedzialna za przetrwanie polskiej kultury w czasie zaborów oraz za sprawowanie opieki nad różnymi przedsięwzięciami artystycznymi.

Celem publikacji nie jest jednak pełna charakterystyka funkcji pełnionych przez arystokratów w XX-wiecznej Polsce, ale prześwietlenie ich barwnego życia uczuciowego.

 

I właśnie takim nietypowym związkom i romansom polskiej arystokracji w XX wieku, bulwersującym nie tylko ówczesną opinię publiczną, ale przede wszystkim własne środowisko, poświęcona jest niniejsza publikacja, w której poznamy losy ludzi w imię uczucia ważących się na pogwałcenie wielowiekowych norm i konwenansów.

Barwna plejada

Książkę czyta się niemalże na jednym wdechu. Poza znakomitą narracją odpowiedzialni są za to świetnie scharakteryzowani bohaterowie, których stworzyła historia. To zbiór nierzadko powiązanych ze sobą indywidualności, uwikłanych w sieć intryg i namiętności. Widać, że pisarka włożyła dużo ciężkiej źródłowej pracy w wyszukanie pikantnych szczegółów z życia polskich arystokratów ostatniego stulecia i opowiedziała je w lekki, przyjemny, zabawny sposób. Za to należą jej się słowa uznania.

Prawie płakałam ze śmiechu, czytając o Auguscie Zamojskim, który doprowadzał ojca do czarnej rozpaczy swoimi wybrykami.

 

 Ojciec Augusta, mając dość szargania dobrego imienia rodziny, zrezygnował z kupna nie tylko miejscowych, ale na wszelki wypadek także europejskich gazet, decydując się czytać wyłącznie sprowadzanego zza oceanu „Timesa”. Był jednak pewien szkopuł: otóż gazeta dochodziła do niego z tygodniowym opóźnieniem, więc wiadomości w niej podawane, w chwili gdy pan Zamoyski brał ją do ręki, były już nieaktualne. Ale dla pana Tomasza nie było to istotne – ważne, że na szpaltach amerykańskiej gazety nie mógł natrafić na wzmianki o wybrykach swojego syna.

 

Aż trudno uwierzyć w niektóre plotki i ciekawostki, od których publikacja pęka w szwach!

Ponieważ lokum znajdowało się na parterze, Zamoyski wjeżdżał tam swoim nowym sportowym samochodem, który parkował tuż przy łóżku. Gdy rano wstawał, bezzwłocznie wskakiwał do stojącego obok pojazdu, by pojechać do najbliższego bistro na filiżankę kawy.

 

A August Zamojski i jego ekscentryczne nawyki to tylko wierzchołek góry lodowej. Z publikacji można dowiedzieć się szczegółów z życia artystycznego i uczuciowego Hanny Ordon i Juliana Ostrewy (znanych i docenianych aktorów przedwojennej Polski). Można także przeczytać historię Jarosława Iwaszkiewicza, który jako zadeklarowany homoseksualista odbił Annę Lilpop z rąk arystokraty, Krzysztofa Radziwiłła. Ponadto można prześledzić kulisy głośnego romansu Stasia Radziwiłła i Lee, siostry pierwszej damy USA, Jackie Kennedy.

Miłość i historia

To nie tylko zbiór ckliwych historyjek i ploteczek o erotycznych wybrykach ludzi minionej epoki. Pisarka w książce uchwyciła niezwykle ciekawy moment przemian historycznych. XX wiek to czas zaborów, odzyskania niepodległości, dwóch wojen światowych, wojny bolszewickiej, cienia nacjonalizmu nad krajem i równie ciemnego cienia komunizmu, w końcu – czas prawdziwie wolnej, suwerennej Polski.

Arystokracja była grupą społeczną, która doznała w tym czasie istotnych przemian, a nawet została unicestwiona za sprawą polityki Polski Ludowej.

Tak burzliwy czas w historii to znakomite tło dla opisywania ekscentrycznych, barwnych postaci, miłosnych wybryków i mezaliansów.

Spojrzenie historyka

Uderzające jest to, że w książce brak moralizatorskiego tonu. Brak oceniania i przemycania – nawet między wierszami – własnych opinii. Dominuje rzetelna narracja historyczna, która – choć rzecz jasna subiektywna – operuje równomiernie naświetlonymi faktami. Rzadko kiedy bohaterowie są odgórnie charakteryzowani przez pisarkę. Zazwyczaj czytelnik sam musi wyrobić sobie opinię na czyjś temat na podstawie przedstawionych epizodów z życia. Czasami pisarka przytacza w publikacji opinie, krążące na czyjś temat w kręgu współczesnych mu ludzi.

Taki sposób prowadzenia narracji bardzo mi odpowiada – pozostawia mi sporo swobody intelektualnej.

 

Choć nie byłam przekonana do książki na podstawie tytułu, okładki i tematu, cieszę się, że przełamałam swój opór, bo było warto. Iwona Kienzler jest autorką całego cyklu książek poświęconych życiu uczuciowemu postaci historycznych. Ta jest piąta, obok opisu miłostek Piastów i Jagiellonów, historii romansu Carycy Katarzyny i króla Stanisława oraz słynnego związku Marysieńki i Sobieskiego.

Być może i po nie sięgnę tego lata.

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here