Bartłomiej-Piotrowski-wywiad-booknieci

Bartłomiej Piotrowski, autor zaskakującej „Kołysanki”. Debiutujący pisarz i wnikliwy obserwator rzeczywistości. Zainteresowany złożoną ludzką naturą, w każdym spektrum tego znaczenia.

Bartłomiej-Piotrowski-wywiad-booknieci

Panie Bartłomieju, gratuluję niezwykle udanego debiutu. Proszę zdradzić, czy od zawsze tkwiła w Panu ta pisarska żyłka?

Podejrzewam, że tak, chociaż długo dobrze się ukrywała. Od najmłodszych lat w mojej głowie pojawiały się różne historie, jednak dopiero na studiach niektóre z nich zacząłem przelewać na papier. Początkowo zacząłem od scenariuszy filmowych, potem napisałem kilka opowiadań, aż w końcu przyszła pora na „Kołysankę”.

Jaka była Pana reakcja na wieść, że „Kołysanka” zostanie wydana? W skali od 1 do 10, jak Pan ocenia – trudno jest debiutantowi zrobić krok w rynek wydawniczy?

Kiedy dowiedziałem się, że moja książka zostanie wydana, byłem akurat w pracy. Jednak i tak natychmiast zadzwoniłem do najbliższych. To, co wtedy przeżywałem, było połączeniem szczęścia i satysfakcji, w którym dominowało poczucie wykonania ważnego kroku w kierunku tego, czym chciałbym się zajmować zawodowo.

Z pewnością miałem wielkie szczęście, ponieważ trafiłem na wydawnictwo, w którym od początku wiele osób bardzo zaangażowało się, żeby doprowadzić do wydania książki. Byłem pod wrażeniem, że w przypadku debiutanta, tyle czasu poświęcono na redakcję książki. Było to zresztą niezwykle ciekawe i pouczające doświadczenie. Jednak poziom trudności w znalezieniu wydawnictwa, które przejawiałoby wobec autora tak pomocne podejście, oceniam na 10.

Co mógłby poradzić Pan początkującym pisarzom, których powieści zostały odrzucone przez kolejne wydawnictwa? Czy Pan także ma za sobą tego typu doświadczenie?

„Kołysanka” jest moją pierwszą powieścią, więc moje doświadczenia na tym polu są dosyć skromne. Oczywiście, na początku zgłosiłem się do wielu wydawnictw. Niektóre okazały pewne zainteresowanie, inne z góry mi podziękowały, a największą część stanowiły te, od których nigdy nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Z perspektywy czasu myślę, że przed wysłaniem pierwszej książki warto spróbować opublikować kilka krótszych tekstów w Internecie lub innym medium. Wątpię, aby bezpośrednio zwiększało to szansę na znalezienie wydawcy, ale to dobry sposób na zdobycie feedbacku. Takie publikacje mogą też pomóc w budowaniu pewności siebie, która przekłada się na lepszą motywację w trakcie poszukiwań wydawcy.

Oskar Krul. Bardzo nieoczywisty główny bohater. Skąd pomysł na wykreowanie takiej zaskakującej postaci?

Popieram walkę z wszelkimi formami dyskryminacji. Dlatego chciałem stworzyć postać, która będzie kłóciła się ze stereotypami. W moim początkowym zamyśle Oskar był homoseksualistą, ale kiedy pracowałem nad jego postacią, miałem okazję poczytać trochę o biseksualizmie, co skłoniło mnie do nowych rozmyślań.

Zacząłem analizować różnorodność ludzkich pragnień i sposobów życia. Związki monogamiczne, poligamiczne, szerokie spektrum orientacji seksualnych… Nie ma jednego uniwersalnego wariantu, który dobrze pasuje do każdego. W końcu uznałem, że postać Oskara pozwoli mi nie tylko przełamać stereotypy, ale także ukazać złożoność ludzkiej natury.

Czytając „Kołysankę” miałam przysłowiowe „ciary”. Jest Pan niesamowicie sugestywny, chylę czoła. Jaki był impuls do stworzenia takiej fabuły?

Każda przemoc jest zła, ale uważam, że jakiekolwiek krzywdzenie dzieci zasługuje na szczególne potępienie. Było to dla mnie tak niewyobrażalne, że postanowiłem stworzyć historię, która pomoże mi zrozumieć, gdzie może znajdować się źródło takiego postępowania. Rozmyślając nad „Panem Kołysanką”, jego motywacją i przeszłością, która go ukształtowała, przychodziły mi do głowy kolejne elementy głównego wątku.

Jednak najpierw w mojej głowie narodziła się Gaja i Oskar. Od początku chciałem opowiedzieć historię o wyborze pomiędzy mniejszym i większym złem. Myślę, że dominującym kolorem naszej rzeczywistości jest szarość. I obawiam się, że w walce z mrokiem, zazwyczaj sprawdza się ona lepiej od bieli.

Bartłomiej-Piotrowski-wywiad-booknieci

Podczas lektury „Kołysanki” nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że stał Pan gdzieś blisko Remigiusza Mroza, bo Pana książka wywołuje takie dreszcze jak „Behawiorysta”. Sięga Pan po jego twórczość czasami?

Szczerze mówiąc, już kilka razy słyszałem podobne porównanie, ale nigdy nie czytałem jego książek. Ze współczesnyc polskich autorów najlepiej zaznajomiony jestem z twórczością Zygmunta Miłoszewskiego. Lubię też zagranicznych twórców kryminałów, zwłaszcza Jo Nesbo i Gillian Flynn.

Co pomaga Panu w pisaniu? Dobra kawa, absolutna cisza?

W pierwszej kolejności staram się usunąć z pola widzenia wszelkie rozpraszacze uwagi. Lubię, gdy w trakcie pisania panuje wokół mnie absolutny spokój. Oczywiście, kawa lub zielona herbata zawsze są mile widziane.

Jaka była reakcja Pana przyjaciół i rodziny na „Kołysankę”? Czy fani już zaczepiają Pana w mediach społecznościowych?

Reakcja rodziny i znajomych była bardzo pozytywna. Mam to szczęście, że najbliżsi od początku bardzo mnie wspierali, dlatego cieszę się, że również do nich docierają pozytywne komentarze od osób, które miały już okazję przeczytać „Kołysankę”.

Pamiętam też, że wielkie wrażenie zrobił na mnie telefon od mojego przyjaciela z czasów dzieciństwa. Zaraz po przeczytaniu książki zadzwonił do mnie, żeby podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami i pytaniami związanymi z tą opowieścią. To naprawdę budujące, kiedy można zobaczyć, jak ktoś poświęcił własny czas i naprawdę wciągnął się w świat opowieści, którą stworzyłem.

Natomiast w przypadku mediów społecznościowych, póki co jest dość spokojnie. Chociaż rzeczywiście, kilku czytelników przekazało mi w ten sposób swoją opinię na temat książki, ale póki co mogę mówić o samych miłych doświadczeniach.

Którą z powieści uważa Pan za literacki majstersztyk?

Zdecydowanie „Głos Pana” Stanisława Lema. Regularnie wracam do tej książki i uważam ją za prawdziwe arcydzieło. Za każdym razem rozmyślania autora robią na mnie równie wielkie wrażenie i czuję dużą bliskość z tym tytułem. Zachwyca mnie także język, którym posługuje się Lem.

Zdradzi Pan, panie Bartłomieju, nad czym Pan teraz pracuje?

Trzymam się zasady, że nie mówię o projektach, których jeszcze nie ukończyłem, ale myślę, że mogę zrobić mały wyjątek od tej reguły. Skupiam się teraz na pisaniu dwóch książek. Pierwsza to kontynuacja „Kołysanki”, druga to połączenie thrillera z fantastyką naukową.

Film, który porusza w Panu najczulsze struny…

Muszę wymienić tutaj dwa tytuły. „Prestiż” Christophera Nolana jest dla mnie szczególnie ważny ze względu na sposób, w jaki opowiada o pasji i poświęceniu, które się z nią wiążę. Natomiast „Podziemny krąg” Davida Finchera na długie lata odcisnął ślad na moim sposobie postrzegania świata.

Nie wyobrażam sobie życia bez…

Mojej żony. Wierzę, że każdy z nas ma zestaw masek, które ubiera w zależności od sytuacji. Jednak mojej żonie pozwoliłem zobaczyć to, co ukrywam pod nimi i mimo tego nigdy nie uciekła.

Spełnienie daje mi…

Pisanie. Czasem sprawia mi to przyjemność, a niekiedy wręcz przeciwnie. Jednak zawsze, kiedy pracuję nad tekstem, czuję, że podążam właściwą ścieżką.

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here