napisać książkę booknięci

PIERWSZE KOTY ZA PŁOTY

Biorę się za pisanie!

Postanowiłam napisać książkę. Przecież to łatwizna, zupełnie jak jazda na sankach. Najpierw pomyślałam, że to sposób na nudę, później że prawdziwe powołanie, a jeszcze później, że mogłoby mi to zapewnić zdjęcie w specjalnie dla mnie stworzonej Alei Sław w klubie fitness, do którego chodzę.

Boże! Zobaczyć swoje nazwisko na okładce! Aż mnie przeszedł dreszcz.

Najgorzej jest zacząć. I złapać temat, oczywiście. Kilka razy skradałam się do niego na paluszkach, ale zawsze zwiewał w czerń nocy, więc opisywałam to, co udało mi się dostrzec w tym oka mgnieniu.

W mojej głowie pojawiła się Ala w błękitnej sukience i pantofelkach na płaskim obcasie. Siedziała na przystanku i płakała. I płakała. I płakała. Aż zamieniła się w kałużę. Koniec. Na szczęście od razu połapałam się, że ten temat jest do dupy i odpuściłam.

W międzyczasie przewinęła się dziewczynka, która ruszyła w pełną przygód podróż w poszukiwaniu swojego prawdziwego imienia. Poznała mięsożernego królika, walczyła w wojnie grzybów, żeglowała nawet po Morzu Niepamięci w starej mydelniczce… i dzięki, wesela nie będzie. Temat umarł zostawiając mnie walącą głową a biurko. Znowu.

napisać książkę booknięci

Postanowiłam jednak nie odpuszczać i pomyślałam: „Kurde, napiszę powieść science fiction”.

Jednakże po trzech stronach zagmatwanej akcji, podczas której mąż głównej bohaterki został porwany na autostradzie przez wielką rybę, doszłam do wniosku, że nigdy, przenigdy, nie napiszę nic sensownego. Tak się tym zdenerwowałam, że zarzuciłam nawet pisanie dziennika.

Po kilku – no dobra – kilkunastu miesiącach posuchy, zaczęłam znowu robić notatki. Wyglądały one mniej więcej tak: „Bosz…ale upał” (w lipcu) oraz „Tęsknię za ciepełkiem” (w listopadzie). Było to bardzo budujące. Hej, przecież znowu waliłam palcami w klawiaturę!

Z tego chaosu nieśmiało wypłynęła myśl o napisaniu książki o randkach internetowych.

To znaczy poznawaniu ludzi w Internecie. Nie, inaczej. Nie ludzi, tylko konkretnie: facetów. Cholera ciężka! Książka miała być o tym, jak strasznie trudno poznać teraz miłego mężczyznę np. podczas zakupów w Tesco, albo tankowania samochodu. Mężczyznę który nie byłby:

A) żonaty,

B) w związku nazwanym „to skomplikowane”,

C) zbyt agresywny,

D) zbyt pasywny,

E) bezrobotnym fanem gier online, żyjącym z emerytury mamusi,

F) uzależniony od mamusi, jako „jej skarb najdroższy”

G) Piotrusiem Panem nastawionym na zabawę,

H) egoistą,

I) erotomanem.

Itede. Aż do końca alfabetu. Prawdę mówiąc, to w ogóle ciężko jest poznać faceta w Tesco (nie wiem, jak w innych sklepach). Dlatego ludzie szukają szczęścia w Internecie, czyż nie?

napisać książkę booknięci

Ale wracając do tematu – chcę napisać książkę, bo pochwaliłam się znajomym na Facebooku, że zamierzam to zrobić, więc głupio by było wszystko odwołać. Nie lubię robić z gęby cholewy. Poza tym czuję, że już jestem gotowa, to ten rok! Magiczny! Dużo w nim trójek i dziewiątek, które bardzo lubię, choć nie wiem czy mi sprzyjają, ale mniejsza z tym.

Skoro mamy jasność, to może powinnam napisać rozpoczęcie?

Dawno dawno temu żyła sobie królewna z talią osy i cudownie jędrnymi piersiami. Nie nosiła stanika, bo nie musiała. Miała piękne, długie włosy, proste i lśniące jak futro foki, która właśnie wytrysnęła z przerębla na taflę lodu.

Krystusie Niebieski!

To może tak:

Ludwika miała smutne życie, szare oczy i galopującą nadwagę. Nic nie układało się po jej myśli, a nad jej głową permanentnie wisiała ciężka od deszczu chmura, która napawała ją smutkiem. Serce Ludwiki było tak spragnione miłości, że…, że książka, która tak się zaczyna, powinna być z marszu sprzedawana z ostrym nożem. Do tego opakowanie psychotropów, które można by łyknąć za jednym zamachem oraz broszurka pod tytułem: „Dwadzieścia prostych ćwiczeń, jak wejść w całości do piekarnika i odkręcić gaz”.

Po miesiącach bezpłodnego kombinowania (powiedziałam miesiącach? Może nazwijmy je latami…) na temat: „o czym by tu napisać” – stało się! Zupełnie, jakbym miała pracę domową polegającą na napisaniu wypracowania na polski na temat DOWOLNY, zapaliłam żaróweczkę: „przecież moje życie jest …no jest takie na książkę akurat, więc czemu nie?”

napisać książkę booknięci

No właśnie, czemu nie?

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here