Booknięte hity lutego

Czytelnicy naszego bloga mogą zastanawiać się, co czytamy w wolnych chwilach. Oczywiście książki. Książki, po które biegamy do biblioteki, które kupujemy podczas niespiesznych wędrówek po księgarniach, czy pożyczamy od znajomych. Czytamy dużo, chętnie i namiętnie. Dzisiaj chcemy się podzielić pozycjami, które zrobiły na nas największe wrażenie w lutym.

Gosia Bartoń: „Już mnie nie oszukasz” – Harlan Coben

Już mnie nie oszukasz” autorstwa Harlana Cobena to pozycja, która wstrząsnęła mną porządnie, podczas kilku wieczorów minionego miesiąca. Z dnia na dzień główna bohaterka, Maya Stern w tragicznych okolicznościach traci mężczyznę swojego życia. Pozostawiona samej sobie z małym dzieckiem, próbuje poskładać swoje życie na nowo. Kobieta za namową przyjaciółki decyduje się na założenie ukrytej kamery. Sytuacja komplikuje się gdy po pewnym czasie odkrywa, że na nagraniach sprzed kilku dni znajduje się… jej zmarły mąż! Czy Joe żyje? Czy ktoś pogrywa z Mayą? Czy jego śmierć ma związek ze śmiercią innych ludzi z przeszłości? To pytania, które zostają niewyjaśnione do ostatnich stron. Momentami leniwa i zawiła akcja prowadzi nas do całkowicie zaskakującego finału.

Anna Chojnowska: „Małżeństwo, jakiego chcieliście” – Gary Chapman

Gary’ego Chapmana nie trzeba przedstawiać nikomu, kto lubuje się w związkowych poradnikach. Jego „5 języków miłości” to prawdziwy bestseller, który zrewolucjonizował niejedną relację. Nie każdy jednak wie, że ma on w swoim arsenale inną perełkę – „Małżeństwo, jakiego zawsze chcieliście”. To obowiązkowa lektura dla każdej pary, która chce spędzić ze sobą całe życie. W książce znajdziecie szereg fascynujących historii i ciekawych ćwiczeń, na podstawie których autor wyjaśnia najczęstsze błędy, które popełniają małżeństwa i skutecznie radzi, jak je naprawić.

Julia Chudecka: „Światło” – Jay Asher

Światło” Jaya Ashera to książka, która wnosi nadzieję na to, że każdy człowiek, nieważne z jaką przeszłością, zasługuje na miłość i wybaczenie, jeśli tylko chce się zmienić. Napawa optymizmem i nadzieją na miłość, wybaczenie oraz drugą szansę od losu. Urzekło mnie, że w przeciwieństwie do większości książek z gatunku literatury młodzieżowej, bohaterowie tworzący parę, są przedstawieni inaczej. Nie są ani ludźmi, którzy nigdy wcześniej nawet nie trzymali się z kimś za rękę, ani nie przedstawiają schematu – wstydliwa cnotka mdlejąca od buziaka w policzek i bad boy. Mamy tu postać chłopaka z przeszłością, ale z przeszłością, na którą składa się prawdziwy dramat, a nie bójki z kolegami. Zakończenie urzeka, jednocześnie pozostawiając miejsce na domysły, co miało miejsce się dalej. A ja trzymam kciuki, żeby osobom w podobnych sytuacjach czy związkach działo się jak najlepiej.

Aleksandra Chylińska: „Ślepnąc od świateł” – Jakub Żulczyk

Zapewne wielu ludzi słyszało już o tej książce. Szczególnie po wyemitowaniu serialu na jej podstawie. Z powodu dużej popularności i wielu dobrych opinii na jej temat, powieść trafiła również do mnie. I okazało się, że to była dobra decyzja, gdyż książka Żulczyka jest dla czytelnika czymś, czego we współczesnej literaturze ze świecą szukać. Wartka fabuła, ciągłe, narastające napięcie. Wręcz daje się wyczuć zagrożenie, które towarzyszy głównemu bohaterowi każdego dnia jego pracy jako dilera narkotyków. Choć świat przedstawiony jest dla szarego Kowalskiego czymś niewyobrażalnym, dzięki narracji i dobremu stylowi pana Jakuba, wierzy się w to. Naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem tej pozycji, dlatego nie dziwię się, że cieszy się tak dużą popularnością. Dla mnie to czytelnicze 10/10. Polecam każdemu

Magdalena Czmochowska: „Małe mroczne kłamstwa” – Sharon Bolton

Złoty medal w kategorii „Mojej książki miesiąca” przyznałam powieści Sharon Bolton. „Małe mroczne kłamstwa” to inna jakość kryminału. Na czym ta inność polega? Może na intymności wewnętrznego świata głównej bohaterki. Może na niespiesznym budowaniu tak mocnego napięcia, że wystarczy skrzypnięcie drzwi, żeby czytelnik wypuścił książkę z rąk.

Catrin karmi się nienawiścią do swojej byłej przyjaciółki Rachel. Callum, były żołnierz, cierpi na zespół szoku pourazowego, będącego brzydką pamiątką po wojnie o Falklandy.

Rachel nosi piętno morderczyni, odkąd przyczyniła się do śmierci synów Catrin. A na wyspie giną dzieci. Trop prowadzi do trzech wierzchołków tego trudnego emocjonalnego trójkąta. Catrin, Callum i Rachel – każde z nich z osobna – przyznają się do zabicia najmłodszego syna Rachel. Kto mówi prawdę, a kto kłamie?

Gaweł Jakubiak: „Uratuj mnie” – Guillaume Musso

Zainspirowany przez swoją drugą połowę chwyciłem za jedną z pozycji Musso i muszę przyznać, że początkowo nie wcisnęła mnie w fotel. Siłą napędową owej lektury jest rozwój wydarzeń i zmiana perspektyw, z których opowiadane są kolejne wątki ciekawej historii. Romans, dramat, tragiczne wydarzenia, elementy metafizyczne… Wszystko to sprawia, że niewidzialna ręka ciągnęła mnie dalej i dalej, aż do ostatniej strony opowieści. Gdzieś w odmętach sieci przemknęła myśl, że autor pisze pod kobiety – nie zgodzę się z tym, dlatego polecam tę pozycję jako uniwersalną dla płci. Przy okazji zapragnąłem bardziej cieszyć się życiem, co jest kolejnym plusem „Uratuj mnie”.

Magdalena Janikowska: „Miasteczko Worthy” – Marybeth Mayhew Whalen

W lutym wybrałam się w podróż do małego miasteczka, które perfekcyjnie wpisuje się w stereotypową definicję „małomiasteczkowości”. W tym małym miasteczku, gdzie tragedię i ogólne poruszenie powoduje czyjś rozwód, czy nie przybycie w dzień święty do kościoła, zdarza się prawdziwa tragedia. Nagle ta przesycona plotkami społeczność musi poradzić sobie w obliczu nieszczęścia, które personalnie dotyka mieszkańców. Historia ta wstrząsa i przyprawia o gęsią skórkę, jednocześnie będąc bardzo realną. Opowiadana z perspektywy dojrzałych kobiet, dla których rola matki to najważniejsza rola w życiu, wzrusza siłą matczynej miłości. Thriller w ujęciu literatury młodzieżowej pod tytułem „Miasteczko Worthy” z pewnością uwiedzie zarówno młode, jak i dojrzałe osoby. Mnie przeżuł i połknął w całości. I płakałam, a rzadko płaczę podczas czytania książek young adult!

Wiktoria Makowska: „Dotknij mnie” – Cem Ekmekcioglu

To zdecydowane must have tego miesiąca! Jestem niesamowicie zaskoczona, jak bardzo wciągnęła mnie treść, i jak szybko i sprawnie przeczytałam ”Dotknij mnie”! Autor opisuje tematykę we wspaniały sposób. Jego pióro zachwyca i nie pozwala odłożyć czytania na inny dzień. Książka nie tylko uczy, ale momentami też bawi, porusza, spowalnia lub przyspiesza oddychanie. Nie nudziłam się podczas lektury, czerpałam z niej wiele informacji, które pewnie wielokrotnie przydadzą mi się w codziennym życiu. „Dotknij mnie” ma w sobie tyle bogatych treści, że jest warta poświęcenia czasu. Książkę polecam wszystkim, którzy mają ochotę przekonać się, jak ważny jest dotyk w życiu człowieka. „Dotknij mnie” zwraca uwagę, że nie powinniśmy zapominać o autentycznych relacjach, tylko dbać o to, by rozwijały się i kwitły.

Ola Malarz: „Kora, Kora. A planety szaleją” – Kamil Sipowicz

Piękna, głęboka, autentyczna. Delikatna i mocna. Kobieca. Kora w różnych obrazach: Kora dziewczynka, Kora buntowniczka, Kora dojrzała. Mnóstwo klimatycznych zdjęć. Mnóstwo cytatów z utworów Kory. I słowa; pięknie skomponowane, wysmakowane. Opowieść, która staje się bliska sercu. Zupełnie jakby się słyszało aksamitny głos Kory, która mówi o miłości, o bliskości, o kotach, o książkach, o muzyce, o kulturze i o sztuce. A przede wszystkim o cudzie i wartości, jaką samą w sobie jest życie. Urzekająca biografia.

Paulina Rybicka: „Zostań królową PR” – Kinga Fromlewicz

„Zostań królową PR” autorstwa Kingi Fromlewicz to moja ulubiona pozycja literacka – hit lutego. Dlaczego? Ponieważ wiedza zawarta w tej książce jest przekazana w kapitalny sposób – prosto i wyczerpująco. Przyjazny w odbiorze język sprawia, że jesteśmy w stanie przyswoić więcej informacji. Osobiście bardzo nie lubię czytać książek, które zmuszają mnie do wielokrotnego przeanalizowania, co autor właściwie miał na myśli. O ile chętnie główkuję podczas czytania wierszy, to jeśli chodzi o epikę (a w szczególności poradniki!) wolę unikać zbędnych komplikacji. Wskazówki pani Kingi odnośnie wizerunku biznesowego nadal pamiętam. Ponadto – mam zamiar wykorzystać je w niedalekiej przyszłości, przy okazji prowadzenia własnej działalności.

Honorata Szkudlarek: „Chiny bez makijażu” – Marcin Jacoby

Sam tytuł zdradza, czego możemy się spodziewać, ale działa to tylko na korzyść. Autor sprytnie przekazuje wiedzę, którą zdobył przebywając przez lata w Chinach. Dlaczego warto sięgnąć po tę pozycję? Po pierwsze: nie jest to typowy podręcznik do nauki o tematyce chińskiej. Po drugie: w książce znajdują się fotografie, które z pewnością pomogą wizualizować to, co Marcin Jacoby już przedstawił. „Chiny bez makijażu” to krótka podróż po jednym z krajów potęg gospodarczych, co najważniejsze – to czarno-białe fakty. Jeśli interesujesz się choć trochę kulturą dalekiego Wschodu, to koniecznie musisz poznać Chiny oczami Marcina Jacoby’ego.

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote
shares