„Chaos. Listy i Liście” – Kaja Kowalewska

Liście pokrył śnieg, ale listy Kai Kowalewskiej są całoroczne, całożyciowe. Nacechowana myślą epikureizmu twórczość autorki jest niczym otrzeźwienie po nadużywaniu trucizny. Każdy z nas ma swoją truciznę robiącą spustoszenie w naszych wnętrzach. Czy jest to smutek, lęk, alkohol, czy też po prostu drugi człowiek. Chaos młodej i niezwykle inteligentnej autorki oczyszcza człowieka, porusza jego zmysły i zaprasza do tańca z życiem. Tańca, w którym sami prowadzimy każdy swój krok w (nie)odpowiednią stronę. Ale błędy to też element naszego życia, czyż nie?

LEPIEJ ŻYĆ NIŻ UMIERAĆ ŻYJĄC

Książka Chaos. Listy i Liście przypomina, że życie nie jest czymś, co toczy się obok nas. Życie to my, życie to wszystko czego dotykamy, życie to smaki, zapachy i miłości. Młoda autorka nasycona epikurejskim „carpe diem” mówi: odpowiednie miejsce to TERAZ. Otula czytelnika energią, wiarą, nadzieją. Tak rzekomo „pospolite” wartości są przekazywane z takim zapałem, przeświadczeniem, że ciężko wątpić w te słowa. Kaja „daje słowo”, a ja to słowo biorę i wrzucam w każde pęknięcie po każdym moim trzęsieniu ziemi, w każdą szczelinę po każdym moim małym końcu świata. Bo nieważne ile ich było, ważne, że po żadnym świat tak naprawdę się nie skończył.

BO „NAWET NAJGORSZE ZDARZENIA SĄ PO COŚ”

Ludzie, których nazywamy „słabymi” są często najsilniejszymi ludźmi, których znamy. Różnica jest taka, że pokazali swoją słabość, bo już nie mogli wytrzymać, już nie umieli unieść bólu, krzywdy, płaczu. Dlatego, że przeżyli coś okrutnego. Ale potem wstali, a wszyscy dookoła wciąż oceniali ich w kategoriach ich kruchości. Kaja Kowalewska wychodzi naprzeciw temu „szufladkowaniu”. Pokazuje jak wielką siłą jest przezwyciężenie słabości, a nawet samo przyznanie się do niej. Swoje listy adresuje do czytelników, których przekonuje o normalności upadku, a nawet o jego terapeutycznym charakterze. Bo czasem trzeba przejść przez piekło, aby zrozumieć, gdzie jest niebo. A niebo to z pewnością nie wyścigi, które urządzamy sobie w dzisiejszych czasach.

SZKODA BY BYŁO W „DWUDZIESTYM PIERWSZYM ZGIEŁKU” UTRACIĆ WŁASNE SERCE.

Szkoda. Szkoda małych chwil, drobnych gestów, delikatnych uśmiechów. Szkoda życia na lekceważenie tego, co tak naprawdę robi nam życie. A lekceważymy to wszystko zawładnięci płytkimi ideałami w biegu po… no właśnie – po co? Przecież jak zwolnimy to zobaczymy wszystko wyraźniej, namacalnie przeżyjemy życie. Właśnie to jest główna idea Chaosu. Przesłanie, które autorka ubiera w sensualną podróż po (nie)znacznych rzeczach – sprawach minimalnych, które tak naprawdę mają ogromne znaczenie. To właśnie te drobnostki decydują o tym, czy czujemy się szczęśliwi. A czy szczęśliwi tak naprawdę jesteśmy i potrafimy się cieszyć tym uczuciem – o tym decydujemy my. Nikt inny. Bo szczęście to nasz wybór.

WYBIERZ MIŁOŚĆ

Szczęście i miłość idą w parze. Człowiek kochający to człowiek szczęśliwy. Autorka przekonuje czytelnika, że dając dobro i miłość czynimy swój mały świat lepszym. Oczywiście podkreśla, że trzeba odróżnić dawanie dobra od dawania się wykorzystywać. Bo ludzie, którzy nas otaczają również są naszym wyborem. I jeśli decydujemy się na miłość – tego oczekujemy od innych, którzy niekoniecznie odwdzięczą się tym samym. Wtedy trzeba wiedzieć kiedy wyjść, zamknąć drzwi i pozostawić kogoś wspomnieniem. Listy Kai to zapewnienie, że w każdej chwili można to zrobić, że nie musimy godzić się na coś, co nie sprawia nam radości. Nie musimy cierpieć. Mamy wybór. I mamy ludzi, którzy przy nas będą. Mamy przyjaciół.

PRAWDZIWA PRZYJAŹŃ TO SPACER PO ŻYCIU

Adresatka listów opisuje przyjaźń tak, że otwiera czytelnikowi oczy na piękno tej relacji. Sama pomyślałam jak bardzo smakuje mi kawa w towarzystwie słów mojej przyjaciółki, jak bardzo upuszczam swój ból kiedy rozpłaczę się w jej ramionach. Nie myślimy o tym na co dzień, jakim cudem są prawdziwi przyjaciele, jak wiele znaczy dla nas to, że są. Po prostu są. Bo wszystko co jest robione razem – czy to papieros wypalony na pół, zjedzona wspólnie czekolada, wypite wino – wszystko to jest niepowtarzalne właśnie ze względu na współtworzenie. Współtworzenie relacji, więzi, którą budujemy z drugim człowiekiem. Z ludźmi. I w przypadku autorki Chaosu, z czytelnikami.

Dziękuję Kai, że czuję się jakbyśmy wypiły ze sobą milion kaw i długimi godzinami rozmawiały o życiu. Cieszę się, że masz głos Kaju. Tak bardzo się cieszę, że trafiasz, że ludzie Cię kochają, że w tak prostych słowach o szczególnej wrażliwości potrafisz przekazywać najważniejsze wartości.

4.25 avg. rating (87% score) - 4 votes
shares