Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=twKm05oCiNA

U bookniętych były już wywiady z pisarzami i poetami, a także z postaciami fikcyjnymi. Czas na wywiad ze zmarłym ponad pół wieku temu poetą, Andrzejem Bursą. Specjalnie dla nas zgodził się na krótką rozmowę z zaświatów 😉

Część odpowiedzi to próba (umocowana w życiorysie i dokumentach) przeniknięcia umysłu, który bezpowrotnie odszedł, część natomiast – jak tytułowa wypowiedź – to rzeczywiste cytaty z jego listów, notatek i utworów literackich. Wszystkie prawdziwe słowa Bursy zostały wzięte w cudzysłów.

 

Od kiedy wiedziałeś, że chciałbyś zostać poetą?

W zasadzie od zawsze. Kiedy byłem małym chłopcem i nauczyłem się pisać, tworzyłem wiersze dla babci i innych członków rodziny. Zdarzało się, że na klasówce z matmy zamiast obliczeń naskrobałem piosenkę. Kiedyś w liście do matki napisałem „zdaje mi się, że skończę na tym, że zostanę poetą”. No i tak się stało. (śmiech)

Dlaczego właśnie poeta, a nie nauczyciel, tokarz lub piekarz? W latach 50. chyba łatwiej było być przodownikiem pracy, rzemieślnikiem niż intelektualistą.

„Ja chciałbym być poetą, bo dobrze jest poecie, bo u poety nowy sweter, zamszowe buty, piesek seter i dobrze żyć na świecie. Ja chciałbym być poetą, bo byczo u poety, bo u poety cztery żony, a z każdą dawno rozwiedziony, a ja lubię kobiety […]”

Źródło: Andrzej Bursa, Dzieła (prawie) wszystkie, oprac. W. Bonowicz, Znak 2018.

Ech, cztery żony, mówisz? Mam w swoich notatkach, że miałeś jedną…

To taki żart poetycki. Oczywiście miałem jedną. Kochałem i uwielbiałem. Bo swoje miłosne podboje należy „zaczynać od własnej żony” i kończyć na żonie (śmiech).

Jaka wizja poezji do ciebie przemawia najbardziej?

Nigdy nie miałem jednej sprecyzowanej wizji poezji. Do dziś krytycy literaccy wytykają mi synkretyzm i mieszanie stylów. W moich czasach „poetą” nazywano tego, który służył rozwojowi ideologii PRL. Trochę nie pasowałem do tej wizji. Spotkałem kiedyś jednego takiego poetę przez wielkie „P” i nawet na temat zapachów w poezji „rozmawialiśmy w jak najlepszej symbiozie, aż do chwili, gdy powiedziałem »wynieś proszę to wiadro, bo potwornie tu śmierdzi szczyną«”. „Taaak… naprawdę nie mogłem nie napluć mu w mordę”.

Wracając do głównej myśli, jaka poezja najbardziej do mnie przemawia, myślę, że mocno zakorzeniona w codzienności. „Poezja nie może być oderwana od życia. Poezja ma służyć życiu”.

Jaka jest w twojej opinii przyszłość poezji? Których poetów cenisz najbardziej?

No cóż. To dwa bardzo różne pytania. Cenię sobie poetów romantycznych, przede wszystkim Słowackiego. Jego „Kordian… wśród tamtej historii gęb zbolałych… długich pistoletów. Ten jak skoczył – to na koniu szarym. Ten jak skoczył – to przez las bagnetów”. To była poezja! A „dziś Gałczyński” idzie w jego ślady. Cenię Iwaszkiewicza, Przybosia i Jastruna, ale długo by wymieniać…

Poezja jest teraz w takiej sytuacji, że trudno uwierzyć, że jest jeszcze możliwa. Coś musi się zmienić, wtoczyć na nowe tory, przewartościować.

Źródło: Andrzej Bursa, Dzieła (prawie) wszystkie, oprac. W. Bonowicz, Znak 2018.

Jak godziłeś życie zawodowe z twórczością literacką?

Nie godziłem, dlatego szybko z pracy zrezygnowałem. Od początku uważałem, że „praca dziennikarza odrywa mnie od literatury”. Kazano mi opisywać w superlatywach zaokienne widoki rzeczywistości Polski Ludowej, gdy tymczasem rwało mnie do pisania wierszy. Dlatego spędzałem długie godziny na próbach literackich. Może mogłem ten czas spożytkować lepiej, „np. napisać 4 reportaże o perspektywach rozwoju małych miasteczek ale mam w dupie małe miasteczka”.

W twojej poezji można dostrzec przeciwstawne wartościowanie ludzi i zwierząt. Miałeś jakieś zwierzęta? Z czego wynika ta dychotomia?

Kiedy rozglądam się dookoła, widzę same dorosłe, fałszywe twarze, pełne obłudy, twarze z kamienia. Chce mi się tym rzygać. A „dzieci są milsze od dorosłych, zwierzęta są milsze od dzieci. Mówisz, że rozumując w ten sposób, muszę dojść do stwierdzenia, że najmilszy jest pierwotniak pantofelek? No to co. Milszy mi jest pantofelek od ciebie ty sku*wysynie”.

Znowu wprawiasz mnie w zakłopotanie. Nie wiem, co powiedzieć. Szczerze, czuję się trochę urażona taką inwektywą.

Cóż, trochę taka jest prawda – spójrz na siebie w lustrze. Twoja twarz to tylko obłuda. Twoje selfie na facebooku nie mówi mi nic więcej, jak tylko tyle, że jesteś jedną z tych szarych osób udających kogoś, kim nie jest, a tylko chciałaby być w oczach innych.

Eeee, może wróćmy do pytania. Nie powiedziałeś, czy miałeś jakieś zwierzę.

Szczerze to nie pamiętam, ale mogłem mieć psa. „My lubimy bardzo czworonogi. Zwierzę najlepszy przyjaciel”. Mógłbym mieć takiego psa, z którym chadzałbym na długie, piesze wędrówki. „Może być owczarek, seter, jamnik czy wreszcie zwyczajny kundel żółty lub biały w podejrzane łaty. Podobno nawet kundle są mądrzejsze”.

Jak lubiłeś spędzać wolny czas?

Poza pisaniem uwielbiałem chodzić na wycieczki. Włóczyć się tu i tam. Czasem szliśmy z żoną przed siebie „rozniecaliśmy nasze ognisko, by odgrodzić swoje wieczory od ludzi wszystkich jak od chorób”. Szczególnie w niedziele lubiłem chodzić z dala od miasta. Uciekać od jego zgiełku i zamieszania.

Na koniec może dość kontrowersyjne pytanie – co mógłbyś powiedzieć nam o umieraniu?

„Inaczej wyobrażałem sobie śmierć. Wierzyłem naiwnie, że szczytowy orgazm przerażenia wytrąci mnie wreszcie ze strefy bólu”, ale tak się nie stało. Po prostu odszedłem nagle i niespodziewanie.

Czy podzieliłbyś się z naszymi czytelnikami ulubionym wierszem z własnych zbiorów?

Trudno wybrać jeden i trudno powiedzieć, że jest moim ulubionym. W każdym dostrzegam pewne niedoskonałości. Wiele z nich budziło moje wątpliwości, co do ich artystycznej oceny, ale… skoro nalegasz, to chyba mógłbym na upartego wskazać ten:

Źródło: Andrzej Bursa, Dzieła (prawie) wszystkie, oprac. W. Bonowicz, Znak 2018.

Rzeczywiście piękny… Dziękuję za rozmowę.

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here