Czytający mężczyzna. Mówisz poważnie?

Mężczyźni czytają mniej – z tym chyba zgodzi się większość czytających ten tekst. Szczególnie w okolicznościach, których żyjemy chęć pożerania treści pisanej spadła w dolne partie wykresu. Jednakże czy istnieje konkretny powód takiego stanu rzeczy? Czym spowodowany jest spadek atrakcyjności książek pośród przedstawicieli brzydszej płci?

Na wstępie muszę Was przeprosić – jestem jednym z powodów powstania owego tekstu.

Uważam jednak, że nic nie pozwoli mi lepiej nakreślić problemu, niż mój własny przykład. Czy bycie własną inspiracją jest wyrazem megalomanii? Nie mnie oceniać. Świadomości osobistego literackiego letargu nabyłem wraz z zapytaniem mojej lepszej połowy o postęp w czytaniu pewnej pozycji, którą zakupiła mi w prezencie z zapomnianej już okazji. W zasadzie przyznałem się bez wahania, że pierwsza strona nie została jeszcze przerzucona. Skwitowała to niezbyt przyjemnym spojrzeniem. Mężczyźni czytają mniej. W zasadzie jak to się stało? Chłonę dłuższe formy codziennie w postaci artykułów z branży technologicznej, obyczajowej, po części ekonomicznej, na interesujących mnie wiadomościach codziennych kończąc.

Dlaczego zrezygnowałem z książki?

Zmotywowało mnie to do kopania głębiej. Głębiej niż ja sam. W zasadzie przekopując się na wylot zacząłem spoglądać na innych osobników mi podobnych. Wyniki moich poszukiwań nie napawały optymizmem. Mężczyźni czytają mniej. Już spoglądając na zimną statystykę nie jest najlepiej: najwięcej czytają mężczyźni od osiemnastego do dwudziestego piątego roku życia. Oznacza to, że przekroczyłem średnią zaledwie o dwa lata a już zrezygnowałem z jednej z najstarszych i najciekawszych form rozrywki. Cóż zatem kryje się za upadkiem książki w życiu faceta przed trzydziestką? Co sprawia, że kurzymy tomiszcza ciekawych historii, wartkiej akcji i wzruszających happy endów?

Po co się męczyć?

Chęć sięgnięcia po książkę można porównać do chęci odbycia przygody w nieznane (chyba, że czytamy tę samą pozycję po raz kolejny). Jak każda podróż również i ta wymaga przygotowań – odpowiedniego nastroju, powstania z fotela, wyciągnięcia ręki, powrotu na fotel i otwarcie rzeczonej. Problem polega na tym, że jeśli większość przygotowań zostawialiśmy komuś innemu, zrobiliśmy to niestarannie, w pośpiechu to w wielu przypadkach okaże się, że czegoś zapomnieliśmy, coś przeoczyliśmy i generalnie cały urok wyprawy szlag trafi. W zasadzie na tę podróż nigdy nie będziemy przygotowani. Chyba, że oczekujemy od niej czegoś więcej, czegoś zaskakującego, wtedy sytuacja wygląda zgoła inaczej. Jednak w świecie bodźców błyskawicznych, bardzo często stajemy się ofiarami własnego lenistwa i wyboru prostszych rozwiązań, więc… tak, mężczyźni czytają mniej.

Lepiej pograć!

Nie bez znaczenia jest to, że mężczyźni wybierają prostsze możliwości. Szybkie emocje, proste bodźce, łatwe przyjemności działają jak woda na młyn, ale tylko na krótką metę. Wszystko się kończy. Przygodny seks wieńczy rozstanie, procenty z drinka wyparują po jakimś czasie, a głośna muzyka wyda się przesadnie głośna, odbierając chęć na więcej. Wpatrywanie się w ekran telewizora i udział w grach wideo jest fajne, nikt nie ujmuje radości, jednak w szerszej perspektywie nie da ciekawych rezultatów. O sile seriali z gatunku mockumentary nie wspomnę, wszak nie kopie się leżącego. Mężczyźni nauczyli się żyć tu i teraz, biorąc za pewnik szybkie działanie i szybki zjazd. Czy na pewno tędy droga?

Tata nie czytał i żyje

W porządku, tylko tata miał na utrzymaniu Ciebie, brata/braci, siostrę/siostry. Mama zajmowała się Wami i ktoś musiał trzymać ten wagonik, zwany dalej rodziną, w ryzach, żeby nie wypadł z torów. Zresztą czytanie było wtedy jedną z powszechniejszych form rozrywki. Zwróć uwagę, że telewizory w latach 80-tych nie były tak powszechne jak dzisiaj, a jeśli już to ich korzystanie przyjmowało formę celebracji. W powszechnym użytku było radio, ale, jak i prasę, niszczyła je propaganda ówczesnego ustroju. Dzisiaj życie stało się prostsze. Masz dostęp do wszystkiego, co pobudzi Twoją wyobraźnię, wytrenuje mózg i pozwoli być tym, kim chcesz. Właśnie, kim chcesz być?

Książka? A co to?

Możliwe jest, że nie czytasz, gdyż nie słyszysz o ciekawych pozycjach. To jednak niczego nie usprawiedliwia! Internet jest skarbnicą wiedzy na każdy temat, począwszy od for tematycznych, na grupach na Facebooku kończąc. Mimo to książka przegrywa w promocyjnej batalii między mediami głównego nurtu, jak telewizja, wymieniony internet czy konsole do gier. Papier stracił na wartości, elektronika jest w cenie. Istnieją wszak czytniki e-booków, ale nie oszukujmy się – zapachu książki nie przebijesz One Millionem.

Auto – motor

Pewnie zaraz odezwą się oburzone głosy, które zaczną skandować: Czytam to, co mnie interesuje!, Gazety dają więcej frajdy!, Są uniwersalne! Mają tekst i obrazki!. Jasne, nie ma jak nie zgodzić się z tym, jednak nie ma co też porównywać prasy do literatury – to zbyt różne formy. Mogą działać w symbiozie, ale na równi? Artykuły mają swoje źródła w internecie, a na czym bazuje internet? No właśnie…

Czytanie może być sexy

Teraz to, co tygryski lubią najbardziej. Zwróćmy uwagę na kobiety: emanują pięknem, zmysłowością, posiadają fascynujące osobowości i… Tak, czytają. Kobiety CZYTAJĄ. Artykuły, prasę kolorową, przepisy kulinarne ale też i KSIĄŻKI. Kobiety działają dużo inaczej niż my, ale to już wiesz. Spójrz na papierosy – my palimy, bo musimy (w wielu przypadkach), kobiety palą (o ile palą) by zabić stres, palenie je uspokaja. Podczas gdy czytanie książek kojarzy ci się z nudnym zajęciem, one czytają, by oderwać się od nerwowej sytuacji w pracy. Od dziecka, które chociaż na chwilę zasnęło, od złej pogody czy od wielu innych przykrych, stresujących czy męczących sytuacji.

Czego chcą kobiety?

Chcą przeżyć tę przygodę, zrelaksować się, poczuć napięcie na myśl o tym, co za chwilę się wydarzy, co przyniesie kolejna strona. Chcą poczuć właśnie to, czego nie da im widok za oknem, czy pełny zlew (przepraszam za stereotypowy przykład, u mnie w domu ja zmywam naczynia). Nikt nie mówił, że masz myśleć i żyć jak kobieta, ale nie bez powodu panuje slogan: Nie czytasz – nie idę z Tobą do łóżka.

Muszę czytać?

Czytanie ma być przyjemnością. Zdobywaniem własnego K2 zimą przy szalonym wietrze. Ma porwać Cię w wir, z którego nie wyjdziesz taki, jak przedtem. Generalnie nie zmusisz się sam do czegoś, co nie da Ci frajdy. Mogę Cię jednak zapewnić, że czas z dobrą lekturą nigdy nie jest czasem straconym. Tak naprawdę odrobina chęci i otwarcia się na nowe doświadczenia doda Ci tego fajnego błysku w oku, gdy podczas sięgania po pewien tom zauważy Cię jakaś ciekawa osoba, z którą wywiąże się dyskusja o aktualnym wyborze. Możliwe, że otworzy Ci to drzwi do nowych przyjaźni, pasjonujących rozmów, czy ciekawego związku. Nic nie jest wykluczone, wszystko może się zdarzyć. Pod warunkiem, że dasz sobie szansę. Tymczasem sam wracam do swojej lubej, która właśnie skończyła podobno pasjonującą historię, w którą i ja z ciekawością i zaintrygowaniem zagłębię się po uszy.

Autor: Gaweł Jakubiak

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
shares