Muszę Cię ostrzec, Przyjacielu, czytanie książek może być bardzo, niewyobrażalnie wręcz niebezpieczne. Istnieje ryzyko, że świat, w którym dotychczas żyłeś, rozpadnie się na kawałki, że ulegnie dekonstrukcji, że dowiesz się czegoś nowego, że zmienisz zdanie na swój własny temat, na inny ważny temat, na jakiś temat. Prawdopodobne jest również, że nie bez szwanku wyjdzie z tego Twój sposób myślenia i podejście do innych ludzi. Dobrze Ci radzę, nie czytaj, Przyjacielu, nie czytaj.

Praca, praca, praca

Wstajesz rano, w biegu wypijasz kilka łyków czarnej z cukrem i biegniesz do pracy. Urywają się telefony, skrzynka mailowa zarzucona tonami priorytetowych zadań na wczoraj, nie jesz śniadania. Po pracy biegniesz odebrać dzieci z przedszkola, jedną ręką mieszasz zupę, drugą podajesz chusteczkę do nosa młodszej córce (znowu przeziębiona, musisz umówić wizytę u lekarza), a trzecią sypiesz psu karmę do pustej miski. Wieczorem kąpiesz dzieci, sprzątasz po kolacji, myjesz garnki, prasujesz koszulę mężowi do pracy, jeszcze tylko wyprowadzisz psa i kładziesz się, bo rano musisz znowu wstać.

Czy to nie brzmi zachwycająco!? Praca, dom, stres, praca, dom, stres… Po co to niszczyć i psuć? Jak powszechnie wiadomo, czytanie ma właściwości odstresowujące i wyciszające. Spowalnia oddech, a co za tym idzie – bicie serca. Wydłuża życie. Jeszcze byś, Przyjacielu, zrelaksował się zanadto. Może stałbyś się pogodniejszy, spokojniejszy, zdrowszy. Może nawet – o zgrozo! – częściej byś się uśmiechał.

Lepiej nie wiedzieć

Podróżnicze, przygodowe, obyczajowe, kryminały, thrillery, sensacyjne, romanse, psychologiczne, poradniki… wszystkie, bez wyjątku wszystkie, usiłują czegoś nas nauczyć. Niby tylko opowiadają jakąś historię, niby ktoś tylko coś do nas mówi, niby to zaledwie błaha rozrywka, ale nie daj się zwieść, Przyjacielu, to pozory. Książki powodują, że zdobywasz wiedzę. Czasem dowiadujesz się czegoś, czego jeszcze nie wiedziałeś, i musisz z tym dalej żyć. Czasem natomiast rzucają nowe światło na sprawy, które miałeś już poukładane w głowie i bałaganią nieznośnie.

Zastanów się, czy tego chcesz. Nie lepiej raz na zawsze ułożyć sobie wszystko, wyrobić osąd na wszelakie sprawy tego świata i zamknąć głowę na nowości? Nie lepiej żyć bez świadomości pewnych faktów, bez konfrontowania się z cudzymi opiniami, bez refleksji nad istotą rzeczywistości? Przyjacielu, dobrze Ci radzę, nie daj sobie namieszać.

Bezpieczne schematy

Najbardziej błaha lektura wymaga od Twojego mózgu szeregu skomplikowanych czynności poznawczych: analizy i syntezy. Rozkładasz w głowie wyrazy na litery, słowa na sylaby i głoski, a potem scalasz w sensy ogólne. Rozpoznane znaczenia biegną siecią neuronową do ośrodków pamięci, wywołują wspomnienia, kojarzą się z czymś już znanym, rysują pod powiekami obrazy. Tworzą nową jakość, łącząc to, co nowe, z tym, co znane.

Tego jeszcze nie było! Jesteś już gdzie indziej, jesteś już kimś innym. Nagle Twoje spojrzenie na świat staje się świeższe, nowsze, bardziej oryginalne. Zaczynasz myśleć w sposób niekonwencjonalny, kreatywnie podchodzić do rozwiązywania problemów. Masz lepszą pamięć, bujniejszą wyobraźnię, szersze horyzonty myślowe.

Uważaj, nie rozpędzaj się, Przyjacielu, może się okazać, że nie pasujesz do tego świata. Uważaj, wyhamuj trochę, ludzie myślący samodzielnie nie wszędzie są mile widziani.

Nic nie czuć

Nie wiem, jak Ty, Przyjacielu, ale ja lubię swoją zewnętrzną, twardą skorupę i puste wnętrze. Nie lubię angażować się emocjonalnie. W nic nie lubię się angażować. Czytanie natomiast wytrąca z tego stanu, powoduje, że mogą pojawić się w Tobie jakieś wzruszenia. Możesz zatracić swoją niezależność, zacząć współodczuwać z głównym bohaterem i z niecierpliwością przygryzając paznokieć u kciuka, przewracać następną kartę, aby sprawdzić, kto kogo zabił lub kto kogo pokochał.

Niechciana i niepotrzebna empatia może rozprzestrzenić się też na Twoje życie prywatne. Możesz odnaleźć w sobie emocje, do których wcześniej nie miałeś dostępu. Czy naprawdę chciałbyś stać się bardziej wrażliwy, wyrozumiały i świadomy swoich uczuć?

Milczenie świata

Zdarzyła mi się kiedyś dawno temu (gdy jeszcze tkwiłam w szponach tego okrutnego nałogu, jakim jest czytanie) strrraszna historia, Przyjacielu. Opowiem Tobie ku przestrodze. Jechałam tramwajem o świcie do pracy, trzymając w dłoniach powieść. I nagle, ni z tego, ni z owego, przysiadł się do mnie przystojny, młody mężczyzna (nie żeby to miało jakiekolwiek znaczenie), pytając, co czytam!!! A ja musiałam z nim porozmawiać. Musiałam wyjść ze swojego prywatnego cichego świata, musiałam się otworzyć. Nie lubię rozmawiać z nikim. Nie lubię ludzi i nie lubię wiedzieć, o czym rozmawiają. W ogóle niczego nie lubię.

Nie polecam więc książek, Przyjacielu, ponieważ mógłbyś przez nie kogoś poznać, mógłbyś przestać być samotny, mógłbyś zacząć swobodnie rozmawiać z innymi. Po co to Tobie, zastanów się.

 

Jestem pewna, że już teraz nie sięgniesz po żadną książkę nigdy w życiu. Wiesz bowiem, Przyjacielu, jakie to niebezpieczne i nieodpowiedzialne. Zdajesz sobie sprawę, czym to grozi. Ale nieczytanie to też sztuka. Trudna sztuka. Musisz codziennie ćwiczyć, aby pozostać samotny, zamknięty w sobie, zestresowany życiem, schematycznie myślący, nieczuły, pusty, bez wyobraźni.

 

Olga Ziółkowska

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułStefan Kisielewski
Następny artykułMelisa Kuźniar

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here