Po 36 latach oczekiwania ukazała się wyjątkowa książka zbierająca (prawie) wszystkie dzieła wyjątkowego poety, Andrzeja Bursy. Niedoceniony przez współczesnych, ale uwielbiany przez kolejne pokolenia, kultowy pisarz powraca. Choć od jego śmierci minęło ponad 60 lat, jego teksty nie straciły na aktualności. Pełne ironii, obrazoburcze, demaskujące fałsz i obłudę świata, otwierają nam oczy, uczą wrażliwości.

Legenda poety

Nie sposób mówić o twórczości Andrzeja Bursy bez wspomnienia choćby pobieżnie kolei jego życia, które ukształtowały jego wrażliwość i postawę wobec świata. Przez wiele lat bowiem czytano Bursę właśnie przez pryzmat jego legendy, poetyckiej autokreacji na „wyklętego”. Zaiste był samotnikiem, indywidualistą, zbuntowanym w stosunku do sztywnych ram i konwencji twórcą. Poziom jego „kultowości” znacząco wzrósł z powodu przedwczesnej śmierci, w sile mocy twórczych, wokół której narosło sporo plotek, jakoby było to samobójstwo. Można dalej czytać Bursę właśnie tak, ale tych, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej, zachęcam do przeczytania artykułu na booknieci.pl pt. „Andrzej Bursa – poeta wyklęty?” (link tutaj).

Układ tomu

Dzieła (prawie) wszystkie Andrzeja Bursy w opracowaniu Wojciecha Bonowicza składają się z trzech obszernych części. Pierwsza z nich powiela wybór utworów Bursy, wydany w 1958 roku pt. Z tomu. Druga część nosi tytuł „Z tomu Utwory wierszem i prozą” i jest w konsekwencji próbą scalenia utworów wydanych w poprzednim zbiorze dzieł wszystkich Bursy. Całkowitym novum jest część trzecia, w której znalazły się – jak podpowiada tytuł – Utwory rozproszone i nie publikowane. Całość poprzeplatana jest rysunkami poety, których tematyka i estetyka nawiązują do towarzyszących im literackich ustępów. Dużym ułatwieniem w ułożeniu sobie tak ogromnego materiału w głowie oraz odniesieniu go do konkretnych etapów twórczości Bursy jest datowanie większości wierszy.

Autor: pieceofroses

Rzetelna praca

Wojciech Bonowicz, odpowiedzialny za przygotowanie tomu do druku, stanął na wysokości zadania. Można zapytać przekornie, po co kolejne wydanie dzieł Bursy, skoro martwy poeta niczego nowego już nie napisał i nie napisze? Ano właśnie. Okazuje się, że rzetelna źródłowa dłubanina pozwala na nowe spojrzenie na stare rzeczy:

Tam, gdzie było to możliwe, poszczególne utwory porównano z oryginałami lub skanami oryginałów udostępnionymi przez syna poety Michała Bursę. Dodać należy, że wiele rękopisów Andrzeja Bursy jest trudnych do odczytania, zwłaszcza w przypadku zapisów ołówkiem, które przez kilkadziesiąt lat wyblakły bądź się zatarły.

Na uwagę zasługują końcowe dwie krótkie notatki dołączone do tomu: Nota wydawcy i Bursa jako wyzwanie. Ta pierwsza zawiera m.in. wykaz poprawek wprowadzonych do dawno już wydanych i powszechnie znanych utworów poety (interpunkcja, ale także zmiana całych wyrazów – np. „przez” na „poprzez” w utworze *** Prowadziły nas lata tamtego niedziele). Umieszczono w niej także dokładniejszy opis niepublikowanych dotychczas dzieł Bursy. Druga notatka to przegląd recepcji twórczości poety i zobrazowanie jego wpływu na kolejne pokolenia, dla których był inspiracją.

Autor: pieceofroses

To (nie)koniec

Czy to wydanie wyczerpuje twórczość Bursy raz na zawsze? Wydaje się, że nie. W związku z tym, że Bursa większość rzeczy pisał do szuflady, zdecydowana część jego utworów czeka na odkrycie:

W niniejszym wydaniu zdecydowano się na określenie całości mianem Dzieł (prawie) wszystkich, ponieważ zawiera ono rzeczywiście prawie wszystko, co z twórczości literackiej Bursy warto zaprezentować czytelnikom. Trzeba przy tym zaznaczyć, że w pozostałych po autorze Luizy rękopisach i maszynopisach jest jeszcze sporo utworów, w tym wiele nie odczytanych.

Fani twórczości Bursy cały czas mogą mieć nadzieję, że przekopanie się przez kolejne zwały jego notatek pozwoli na odkrycie nowych perełek, jak choćby niepublikowana wcześniej, a zamieszczona w tym tomie świeżynka:

Oblany białą lawą z niebieskiego kubła

Świat w drgającym powietrzu zatonął bez ruchu

Chmury łażą ospałe, nie skubią lazuru

Las drzemie niby czarny wilczur na łańcuchu.

Za co kochamy Bursę?

Wszystko, co do tej pory napisałam w tej recenzji w pewien sposób jest zrozumiałe dla tych, którzy już Bursę znają i lubią. Na koniec więc mały ukłon w stronę tych, którzy dopiero mają zamiar go poznać. Za co kochamy Bursę? Pewnie każdy za coś innego, bo jest w czym wybierać. Można go kochać za lirykę romantyczną i za awangardową poetykę, za klasyczny układ rymów i białe wiersze, za kontrastowe zestawienia, chaos, bunt, a także za harmonię, ład i porządek. Osobiście kocham go za ironię (dowcipną, inteligentną, czasem bolesną) oraz za psie wycieczki (sprawdźcie!):

Przez złoty park mój pies kosmaty goni

Wiewiórka w liściach rudy orzech chowa

Opowiadaj mi moja mała żono

O srebrnych trąbkach wołających dąbrowach

(fragment wiersza „Jesień”)

 

Zazwyczaj, jeśli coś jest „do wszystkiego” to w konsekwencji jest „do niczego”. Analogicznie, jeśli książka jest „dla wszystkich”, to będzie „dla nikogo”. Jednak takie rozumowanie zupełnie nie zdaje egzaminu w wypadku Dzieł (prawie) wszystkich Andrzeja Bursy. Ta książka „jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, na co trafisz” 😉 Smacznego!

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here