Gra-wstepna-slow-recenzja-okladka-ksiazki-booknieci

Aleksandra Makurat to młoda autorka, która wydała już swój drugi tomik poezji polecany przez Kaję Kowalewską.

Gra (wstępna) słów to emocjonalno-słowny bałagan ubrany we wrażliwość, niepewność i tęsknotę. Podmiot liryczny z trudem próbuje wydostać się z huraganu własnych uczuć, zamykając i otwierając rozgrywkę z nimi raz po raz, od nowa.

EMOCJONALNE ZATRZĘSIENIE

Aleksandra Makurat pisze wyrzucając emocje, te stłumione i te znajdujące się głęboko pod powierzchnią świadomości. Dlatego właśnie jej teksty oplata emocjonalna szarpanina, często zawieszona w nierzeczywistości. Autorka chętnie dotyka tematyki snu, wyobrażeń, wspomnień. Czytelnik wyraźnie widzi wspomnienie miłości, które nie może odejść z serca podmiotu lirycznego oraz ogrom nostalgii, który z tego powodu przeżywa. Jednak najbardziej widocznym wyrazem emocji w tomiku Aleksandry Makurat jest tęsknota. Tęsknota rozczulająca, tęsknota przygnębiająca i tęsknota paraliżująca, tęsknota wielorodzajowa i wieloznaczeniowa.

Gra-wstepna-slow-recenzja-okladka-ksiazki-booknieci

GRA NIEPEWNOŚCI

Podmiot liryczny twórczości Aleksandry Makurat jest kobietą, która prowadzi grę słów, nie z adresatem, którym często jest były kochanek, ale poniekąd z samą sobą. Odnoszę wrażenie, że ona sama nie jest pewna, czym jest wygrana w tej rozgrywce. Mimo szukania wolności od niechcianego uczucia, wraca do niego, pragnie w nim być, istnieć. Choćby tylko jedną nogą, cichym wspomnieniem, spokojnym bądź niespokojnym snem. Niby to wolność od tego uczucia jest metą, ale czy na pewno tego chce podmiot liryczny? Czy ona sama wie, czego pragnie? Tego nie jestem pewna, bo mam wrażenie, że mimo pogoni za uwolnieniem się od bałaganu emocji targających tę kobietę, właśnie ten bałagan to jej strefa komfortu, przestrzeń, w której może opływać w melancholii i odbywać autoterapię.

AUTOTERAPIA

W tomiku Gra (wstępna) słów osoba mówiąca podejmuje się autoterapii miłosnej. Wyrzuca emocje, wyrzucając słowa, często w nieładzie. Czytelnik może odnieść wrażenie, jakby niektóre wiersze były twórczością rozżalonego dziecka, które balansuje pomiędzy granicami dojrzałości. Tak jakby doświadczenie miłości było sennym marzeniem, nie do końca widocznym, nie do końca zrozumiałym. Dotknięcie amoku jakby w schizofrenicznym akcie odbywa się poprzez przeskakiwanie z nadziei („zespolimy się”) do jej braku („tak umarła miłość”).

Autoterapia jest więc podjętą przez podmiot próbą wyjścia z własnego zatrzęsienia uczuć. Zatrzęsienia, które co kilka stron burzy nowy porządek. Czytelnik przyjmuje „to już koniec, idę już bez ciebie” a kilka kartek dalej odczytuje „oddycham tobą”. Można wysunąć wniosek, że autoterapia podmiotu lirycznego nie powiodła się, tak jak i moja arteterapia podczas ugrzęźnięcia w bałaganie słów autorki.

Gra-wstepna-slow-recenzja-okladka-ksiazki-booknieci

BAŁAGAN SŁÓW

Aleksandra Makurat w swoich wierszach nie tylko rzuca emocjami, ale i słowami. Jej twórczość nie ma wyraźnej formy, jest niczym zapis myśli przychodzących do głowy. Wiersze nie są ani białe, ani rymowane. Tak jakby zlepek słów stanowił formę poetycką.

Poezja autorki jest pisana prostym językiem z ograniczeniem poetyckich środków stylistycznych do minimum. Brak estetyki wiersza, płytkie rymy wrzucone w tekst nieprzypadkowo, brak stylizacji języka – mnie nie zachwycił, a wręcz lekko rozczarował tomik poezji polecany przez Kaję Kowalewską, której warsztat poetycki jest przecież bardzo dobry.

Poezja to wypowiedź emocji, ale przy zachowaniu plastyczności wprowadzania czytelnika w przeróżne stany.

Teksty Aleksandry Makurat nie wprowadziły mnie w żaden stan, a poezja ma poruszać światem czytelnika, powodować w nim zatrzęsienie. Chciałam, żeby mnie poniosła, żebym weszła w te wiersze całą sobą, płakała, śmiała się, drgała, a nawet nie przeszedł mnie dreszcz podczas czytania. Pomimo tego, że zrozumiałam kontekst i ujrzałam emocje targające podmiotem wierszy. Oczywiście pragnę podkreślić, że moja opinia jest subiektywna i uważam, że jest grono odbiorców w których poezja Aleksandry trafi celniej, niż we mnie.

PRZYGOTOWAWCZY ZBIÓR

Gra (wstępna) słów to według mnie dobry research, zbiór myśli, jakby przygotowanie przed podjęciem się przez autorkę poezji, która będzie dokładniej spełniała jej dionizyjską lub sprawozdawczą funkcje. Spisanie uczuć, aby sobie je uświadomić, wyrzucenie z siebie bałaganu, aby go posprzątać.

Moim zdaniem, potrzeba autorce więcej odpowiednich słów, większej dojrzałości, a przede wszystkim czasu, ponieważ sama przyznaje, że pasja do pisania obudziła się u niej kilka lat temu. Uważam, że jeśli się tego nie ma, jak to się mówi: „od urodzenia”, to niecałe trzy lata dla pisarza są zbyt krótkim czasem na wypracowanie poetyckiego intelektu.

To właśnie z czasem autor zyskuje pewność, że przekaz będzie wartościowy, że będzie czymś więcej, niż słowem wyrzuconym na papier. Jak pisze Tomasz Różycki, jeden z uznanych poetów współczesnych: „Ja jako poeta piszę, gdy wydaje mi się, że mam coś ważnego do powiedzenia o sobie samym i o świecie, i mam przekonanie, że powiem to w sposób ładny. To każe mi pisać.”

Gra-wstepna-slow-recenzja-okladka-ksiazki-booknieci

Życzę Oli Makurat powodzenia w jej poetyckiej drodze i dziękuję za możliwość zapoznania się z jej twórczością. Polecam, oczywiście, wszystkim, ponieważ poezja ma to do siebie, że jest interpretowalna inaczej dla każdego i dla każdego może przybierać różną wartość.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here