Jak pokonać zmartwienia i poradzić sobie ze stresem? Dobre pytanie, prawda? Założę się, że nie ma osoby, która nie zastanawiała się nad tym. Żyjemy w tak dziwnej rzeczywistości – wciąż popędzani jak osły w kieracie – że czasami nie mamy czasu na głębszy oddech. Żyjemy w presji, wśród wyśrubowanych wymagań i oczekiwań, starając się realizować przeróżne cele.

Czy nie płacimy za to zbyt wysokiej ceny?

Kiedy bierzemy na barki zbyt dużo

Obciążony umysł przestaje prawidłowo funkcjonować. Wielozadaniowość, która z założenia miała pomagać nam w szybszym i sprawniejszym realizowaniu postawionych zadań, w końcu zepchnęła nas do narożnika. Pewnie znacie ten stan, kiedy szef wymaga od was zbyt dużo, zazdrośni koledzy podkopują pod wami dołki, ostatnio zrealizowany projekt nie znalazł uznania w oczach odbiorców, a podczas ostatniej burzy mózgów nikt nawet nie wziął pod uwagę waszych pomysłów. Brzmi znajomo? Jeśli do problemów w pracy dodać kredyt, złośliwie popsuty samochód, wiecznie utyskującego partnera i wredną teściową, to wiedzcie, że tylko mały krok dzieli was albo od eksplozji, albo od popadnięcia w stan bliski katatonii. Bo nieszczęścia wcale nie chodzą parami; nie, one prowadzają się zwartą grupą.

Jak pokonać zmartwienia?

W poradniku zredagowanym przez dr. Arthura R. Pella, byłego konsultanta w Dale Carnegie & Associates, znajdziecie kilkanaście naprawdę bardzo sensownych i łatwych do wdrożenia w życie porad. Nie istnieje jedna, uniwersalna recepta, to po pierwsze. Po drugie, każdemu, kto powtarza „Nie martw się”, podczas gdy wam wszystko wali się na głowę, mielibyście ochotę podstawić nogę. Do kitu z takimi radami, prawda? Chodzi o to, że przewlekłe zamartwianie się, tak jak i niekończący się stres, może prowadzić do przewlekłych schorzeń. Jeśli zapobiegawczo łykacie witaminę C, aby uniknąć ewentualnego przeziębienia, to jeszcze ważniejsze jest zadbanie o spokój ducha i umysłu. Profilaktyka. Dale Carnegie, który był pionierem na rzecz rozwoju ludzkiego potencjału, stał się – jak mniemam – guru coachingu, szczególnie tego biznesowego. Prowadzone przez niego dziesiątki (tak, dziesiątki!) lat temu szkolenia, przyciągały rzesze ludzi. Po lekturze tego poradnika nie pozbędziecie się zmartwień w ciągu pięciu minut, ale nauczycie się patrzenia na nie i na siebie z innej perspektywy. Nauczycie się budować nowych siebie.

Dla kogo?

Książka podzielona jest na dziewięć bardzo klarownych i sumiennie opracowanych rozdziałów. Kiedy z każdą stroną zaczęłam coraz mocniej „wchodzić” w tę książkę, dotknęła mnie typowa ambiwalencja. Po jednej stronie prężył się zachwyt, że „o rany, ile świetnych porad, ojej ileż światła wpuszczają do mojego zamroczonego stresem umysłu, o to jest świetne, zaraz zastosuję”, po drugiej zaś rozczarowanie spowodowane tym, że właściwie „Jak pokonać zmartwienia i poradzić sobie ze stresem” to poradnik dla pracowników korporacji. A co z gospodyniami domowymi, samotnymi rodzicami, albo ludźmi, którzy żyją w strachu, bo zżera ich jakaś choroba? Co z całą tą resztą, która żyje sobie gdzieś poza korpoświatkiem i nie uczestniczy (dobra, uczestniczy, ale na mniejszą skalę) w wyścigu szczurów? Moi drodzy, ta książka jest dla wszystkich. Poważnie. Wystarczy tylko te coachingowe porady ze świata biznesu przełożyć na inny grunt. Upierdliwy szef czy upierdliwy mąż? Multitasking, który nas przerasta? – pranie, sprzątanie, gotowanie, płacenie rachunków, wycieranie zasmarkanych nosów i to wszystko w tym samym czasie – czy to też brzmi znajomo?

Jak poradzić sobie ze strachem?

Strach we wszystkich swoich formach ekspresji, takich jak zamartwianie się, lęki, złość, zazdrość czy bojaźliwość, jest największym wrogiem ludzkiej rasy. Wszyscy mamy w sobie siłę, żeby bez trudu go zniszczyć i zneutralizować – wystarczy tylko zmienić myślenie. Strach przygnębia, obezwładnia i dusi. Jeżeli mu ulegniemy, zmieni nasze pozytywne, kreatywne nastawienie w bezproduktywne i negatywne i odbierze nam szansę na osiągnięcie czegokolwiek. (…) Jeżeli chcemy pokonać strach, musimy najpierw zrozumieć, czego się boimy. Zawsze jest to coś, co się jeszcze nie wydarzyło, czyli coś nieistniejącego. (…) Miej odwagę podejmować decyzje. Ludzie, którzy są zdeterminowani, nie czekają, aż okoliczności zaczną im sprzyjać i nie poddają się biegowi zdarzeń – to wydarzenia muszę się dostosować do nich.

Dbajmy o siebie

Nie dopuszczajmy do tzw zmęczenia materiału. Życie pełne pośpiechu może nas przerastać, rzeczywistość kopie, a przerażona wyobraźnia podpowiada coraz czarniejsze scenariusze. Zawsze jest jednak wybór: albo życie w strachu, albo łapanie się z nim za bary. To strach jest jednym z najgorszych czynników odpowiadających za długofalowy stres. To strach stoi za stanami depresyjnymi, a przecież chodzi o to, żeby codziennie budzić się z podniesioną głową. I nie dotyczy to tylko szeregowców czy menadżerów w firmach-molochach, ale nas wszystkich. Mądre porady Dale’a Carnagie pomogą wam wyjść z dołka. Począwszy od zachęty do porzucenia nawyku zamartwiania się, przez przyjęcie pozytywnego nastawienia, zapanowanie nad stresem, aż do radzenia sobie ze zmianami.

Katarzyna Bonda napisała w „Lampionach” taką oto mądrość: „Tak naprawdę strach nie istnieje. To chemiczna reakcja organizmu. Mózg daje mylne komunikaty. Ale to ty nadal rządzisz. Nie myśl. Działaj.”

Nie bójcie się…

…sięgnąć po ten poradnik. Większość myśli i dobrych porad wyda wam się oczywista. Ale skoro tak, to czemu nie korzystacie z nich od zarania dziejów? Faktem jest, że gdyby nasze umysły i ciała były wolne od zmartwień, nie potrzebowalibyśmy ani poradników, ani książek motywacyjnych, ani szkoleń wspomagających pewność siebie i przebojowość. Nie jesteśmy wolni. Każdy dźwiga swoją tonę węgla na plecach. Musimy jednak nauczyć się innej perspektywy. Wkurza cię szef? Czujesz się mobbingowany? Może skorzystać z rady Dale’a Carnagie i zamiast załamywać ręce i pocić się ze strachu na samą myśl o pójściu do pracy, spróbuj rozejrzeć się za stanowiskiem w innym dziale?

Jak pokonać zmartwienia i poradzić sobie ze stresem” to przewodnik po zmianie trybu myślenia. Małe kroczki, które pomogą polepszyć jakoś życia, nie tylko w pracy, ale także na innych płaszczyznach.

Bo tak w sumie… po co myśleć negatywnie, skoro można pozytywnie?

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here