Jedna chwila może zmienić wszystko. Relacje międzyludzkie nie zawsze są proste. Bardzo często nawiązywanie nowych znajomości kosztuje nas wiele emocji, walki z własnymi niedoskonałościami i wiary w to, że warto. 

Najmniejsze państwo świata to my

Emilia, główna bohaterka książki Anny Dąbrowskiej, postanawia zmienić swoje dotychczasowe życie. Wszystko idzie jak z płatka, a los jej sprzyja. Pewnego spokojnego dnia poznaje tajemniczego mężczyznę, który mocno ją intryguje. Ku jej zdziwieniu, dopiero przy nim czuje, co to znaczy żyć naprawdę. Kobieta zawiera układ z Mattem, który budzi w niej zarówno przerażenie, jak i fascynację. Czy można kochać kogoś tu i teraz, zapominając jednocześnie o złej przeszłości? Ile tajemnic jest w stanie znieść Emilia? I przede wszystkim czy można być szczęśliwą w świecie, w którym wszystko, co się posiadało, było grą pozorów?

Czasami warto zaryzykować i zacząć życie od nowa

Historia Emilii zaczyna się dość niewinnie. Autorka przedstawia główną bohaterkę i jej aktualną życiową sytuację. Od razu na kilometr czytelnik wyczuwa, że kobieta nie jest szczęśliwa, a emocje, które jej towarzyszą, doprowadzą do ogromnych zmian, które napędzą całą fabułę. Jak łatwo wywnioskować – tak też wkrótce się dzieje. Emilia stwierdza, że nie jest szczęśliwa w swoim aktualnym związku narzeczeńskim, zostawia Anatola miesiąc przed ślubem i chce odnaleźć siebie. Nie spodziewa się jednak tego, że spotka na swojej drodze mężczyznę, który zachwieje jej światopoglądem i sztywnym zasadami na bardzo długo. Zaczyna się nowy etap dla Emilii, która nie do końca jeszcze jest świadoma, jak wielkie konsekwencje będzie musiała ponieść za decyzje podejmowane głównie dlatego, że tak mówi jej serce. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, prawda?

Do zakochania jeden krok, jeden jedyny krok, nic więcej

Niezaprzeczalnym jest fakt, że książkę czyta się w mgnieniu oka. Historia nie jest na tyle ciężka, żeby trzeba było się skupić na niej szczególnie i umiejętnie łączyć wątki, ponieważ autorka wszystko tłumaczy na bieżąco i nie pozwala czytelnikowi zagubić się w fabule. Ważne jest również to, że bohaterowie zostają wprowadzani stopniowo i opisywani bardzo dokładnie, dzięki czemu nie ma się poczucia zagubienia czy irytacji. Męczące w trakcie czytania jest to, że czasem zostaje zaburzona składnia w wypowiedzeniach, głównie tych wielokrotnie złożonych, a czasowniki pojawiają się na końcu konstrukcji, co osobiście bardzo mi przeszkadzało w płynności czytania. W pozostałych kwestiach nie mam zastrzeżeń co do stylu autorki. Ostatecznie stwierdzam, że całkiem nieźle poradziła sobie z napisaniem „Jednej chwili”.

I choćbyś upadł na kolana, i choćbyś błagał

Ach, jakże irytował mnie Anatol i cała jego sylwetka! Były narzeczony głównej bohaterki okazał się kompletnym idiotą, który poza pieniędzmi nie miał nic do zaoferowania. Odpychał mnie swoi egoizmem, arogancją i materializmem do tego stopnia, że parę razy zdarzyło mi się na głos skomentować jego postępki. Stał się dla mnie przedstawicielem tej części mężczyzn na świecie, którzy powinni żyć samodzielnie bez możliwości zakładania związków i zawierania małżeństw. Charakter i sposób życia Anatola był wprost okropny! Nie życzę żadnej kobiecie podobnych kłopotów, jakie miała Emilia głównie dlatego, że wybrała na partnera życiowego właśnie taki egzemplarz.

Przyjdź, przytul, przebacz

Szanuję Emilię za jej odważne, mądre i konsekwentne decyzje oraz za to, że w pewnym momencie umiała podjąć ryzyko i zaczęła żyć od nowa. Choć już przed paskudnym związkiem z Anatolem była kobietą po przejściach, nie bała się walczyć dalej o swoje szczęście i spokój ducha. Bohaterka została wykreowana w taki sposób, że czytelnik odczuwa emocje, które jej towarzyszą podczas całej historii. Przeżywamy z nią wszystkie jej rozterki, irytują nas sytuacje i problemy, z jakimi musi się zmagać, jesteśmy z nią, gdy w jej głowie panuje wielki armagedon i nie potrafi szybko znaleźć dobrego rozwiązania. To w wykonaniu pisarki świetny zabieg, pozwalający na wgłębienie się w historię Emilii i „wsiąknięcie” w całą opowieść kawałek po kawałku.

Jedna chwila może zmienić wszystko

Podsumowując, książkę oceniam na dobry plus. Nie jest to najlepsza historia miłosno – obyczajowa, jaką miałam przyjemność czytać, ale do ideału nie brakuje jej dużo. Niezaprzeczalnym na pewno jest fakt, że bardzo szybko się ją czyta, ponieważ wciąga czytelnika i nie każe mu długo czekać na rozwój sytuacji. Sceny nie są przegadane, nie ma zbyt dużo opisów przyrody, czy elementów świata przedstawionego, a dialogi robią naprawdę dobrą robotę. Kwintesencją są wykreowane sylwetki postaci, które biorą udział w historii zaproponowanej przez Annę Dąbrowską. Całość przedstawia się dobrze i na pewno z czystym sumieniem tę książkę mogę polecić wszystkim paniom, które mają ochotę usiąść pod ciepłym kocem z kubkiem herbaty w ręku i spędzić przyjemnie jesienny wieczór. Oderwiecie się jednocześnie od szarej rzeczywistości, by przenieść się w życie Emilii, która choć nie miała łatwo, walczyła do końca. Jesteście ciekawe? Zachęcam do lektury i życzę samych przyjemnych czytelniczych emocji!

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here