Nikogo raczej nie zachęci do lektury fakt, że książkę, którą zamierzam przeanalizować, napisano w XIX wieku. Zbyt wielu ludzi myśli, że tak wiekowe słowa nie mogą odnosić się do naszej codzienności. Co ludzie żyjący dwa stulecia temu mogli wiedzieć o tym, jak trudno jest kochać w dzisiejszych czasach ? Cóż, może życie w 1842 roku wyglądało inaczej, lecz miłość rządziła się takimi samymi prawami. Niemożliwe? A jednak! Przekonałam się o tym czytając jedną z najbardziej docenianych historii francuskiego pozytywisty Honoriusza Balzaca, którą umieścił w nadzwyczajnej serii, Komedii ludzkiej.

Kobieta trzydziestoletnia to połączony w jedno zbiór opowiadań, które w zamierzeniu miały być osobnymi historiami. Jednakże artysta postanowił umieścić je w jednej powieści, by przedstawić życie kobiety na przestrzeni paru dziesiątków lat – rozpoczynając od pierwszego młodzieńczego zauroczenia a kończąc na latach starości bohaterki. Trudno mówić jednak o życiu usłanym różami. To jedna wielka walka z cierpieniem, które potrafi przybrać różne formy, przy czym zawsze łączy się z miłością: czy to małżeńską, czy to matczyną.
Dramat Julii (tak ma na imię główna bohaterka) rozpoczyna się już w pierwszym rozdziale, zatytułowanym: Pierwsze błędy. Zarysowuje on idealne to, z czym w późniejszych latach będzie się borykać. Młoda panienka na przeglądzie wojsk napoleońskich zauważa żołnierza, któremu oddała serce, Wiktora d’Aiglemont. Towarzyszący jej ojciec zauważa w oczach córki uczucie do młodzieńca. Zna jednak mężczyzn tego pokroju – wojskowych, bez krzty wrażliwości, czy ludzkiej mądrości. Próbuje ostrzec córkę przed wybrankiem, lecz młode dziewczę nie zwraca uwagi na jego słowa, gdyż jej sercem i umysłem zawładnęła miłość. jednak słowa zaniepokojonego taty idealnie oddają dramat młodych kobiet owładniętych tym, często zwodniczym, uczuciem.
“Młode dziewczyny tworzą sobie często szlachetne i urocze obrazy, idealne postacie, mają fantastyczne pojęcie o ludziach, o uczuciach, o świecie; stroją niewinnie kogoś w te wymarzone przez siebie doskonałości i wierzą w nie. Kochają w wybranym urojoną istotę; ale później, kiedy już nie pora się ratować, ten zwodny pozór, to pierwsze ich bożyszcze, zmienia się we wstrętny szkielet.”, czytamy na stronach książki.
Jak się dowiadujemy, słowa strwożonego starca okazują się być przepowiednią, a ten zasygnalizowany przez Balzaca w tytule rozdziału pierwszy błąd rzutuje na całe życie Julii. Małżeństwo z człowiekiem, który okazał się “wstrętnym szkieletem”, przemienia ją w kobietę nieszczęśliwą. Cały problem bohaterki polega na tym, że nie może odejść od męża, musi tkwić w nieudanym związku tylko dlatego, że tak nakazują zasady społeczne. Gdyby żyła w dzisiejszych czasach z pewnością wzięłaby rozwód, jednak była to XIX-wieczna Francja, w której kobieta musiała trwać przy mężu, zawsze będąc na przegranej pozycji “(…)Nasze role nie są jednakowe (…) i jedynie kobieta skazana jest na nieszczęście.”, twierdzi lektura.
Żona Wiktora wiedzie nieszczęśliwe życie, modląc się, by umarła młodo. Czy takie istnienie, w oczekiwaniu na śmierć, jest czymś o czym marzyła ? Oczywiście, że nie! Dramat bohaterki pogłębia się jeszcze bardziej, gdy w drugim rozdziale wyjeżdża na daleką prowincję, by tam oddać się ogromowi cierpienia, które spadło na nią wraz z kolejnym niespełnionym uczuciem.
W trzecim rozdziale zaczynamy się cieszyć na wieść, że hrabina ma szanse na odnalezienie szczęścia, jednakże okrutny los w dwóch kolejnych rozdziałach sprawia, że Julia znów zostaje dotknięta niewysłowionym bólem i niemocą, tym razem związaną z miłością do dzieci. W ostatnim rozdziale pt. Starość występnej matki zastajemy hrabinę d’Aiglemont jako starszą kobietę, która całe życie oddała swoim dzieciom i ostatecznie odchodzi samotnie z tego świata.
Francuski pozytywista nie chce ubarwiać jej życia. Przedstawia je tak, byśmy zrozumieli, jak wygląda życie nieszczęśliwej mężatki. Nie szczędzi jej cierpień, wystawiając na próbę duszę i psychikę kobiety, co jeszcze bardziej uzmysławia nam, jaką bezsilność musiała czuć bohaterka.

Powieść napisana jest językiem zrozumiałym dla współczesnego czytelnika, dlatego śmiało mogą sięgnąć po nią ci, którzy mają wątpliwości, czy poradzą sobie ze zrozumieniem XIX-wiecznej mowy. Nawet jeśli nie znamy jakiegoś słowa, mamy przypisy. Autor sposobem, który prowadzi historię, sprawia, że z łatwością potrafimy wczuć się w sytuację hrabiny. Skupia się przede wszystkim na odczuciach bohaterki, czasami przedstawiając to, co myślą o niej inni.
Pisarz, obok koncentrowania się na bohaterach, opisał także piękno przyrody i krajobrazów francuskiej prowincji, oraz w bystry sposób “przemycił” garść informacji na temat sytuacji politycznej XIX wieku w każdym z rozdziałów.

Honoriusz Balzac w mistrzowski sposób przeprowadził analizę życia małżeńskiego. Podszedł do tematu psychologicznie, obnażając prawdę o ślepej miłości. Skłania nas to do głębokiej refleksji nad tym, jak my zachowujemy się, gdy jesteśmy owładnięci uczuciem.
Czy, tak jak Julia, oddajemy się miłości w całości, czy może zważamy na różne niebezpieczne sygnały i słowa innych? To, co dzieję się z bohaterką po ślubie, jest swego rodzaju przestrogą dla tych, którzy bezgranicznie wierzą w swoją drugą połówkę i pokładane w niej uczucie.
Kobieta trzydziestoletnia to historia kobiety, którą już pierwsza miłość wiedzie do zagłady, dlatego niech nauczy nas, czytających, rozważniejszego myślenia o tym potężnym uczuciu.

Aleksandra Chylińska

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

1 KOMENTARZ

  1. Czytając tę książkę na początku czułam sympatię do Julii. Ja też tak jak ona zakochałam się w mężczyźnie, który okazał się być zupełnie inny niż sobie wyobrażałam. Na szczęście przekonałam się jaki jest i zerwałam z nim. Ale wracając do Julii. To myślę, że gdyby żyła w współczesnych czasach to nie rozwiodla by się, bo bała by się co ludzie powiedzą. Moim zdaniem to ona chciała mieć ciastko i zjeść ciastko. Chciała być jednocześnie romantyczna heroina i przykładna żoną i matką. Przestałam ją lubić gdy wyznała w rozmowie z księdzem, że nie kocha swojej córki Heleny tylko dlatego, że jest ona podobna do swojego ojca, czyli męża Julii. Potem Julia zdradza męża i udaje przy tym najcnotliwsza dziewice. Co za hipokryzja! Jest zimna wobec swojej córki Heleny. Kiedy dziewczyna ucieka z domu, jej to nawet nie rusza. To mąż Julii, Wiktor szuka córki i rozpacza po jej odejściu. Jednak nie był takim potworem za jakiego uważała go żona. Nie mogę też zrozumieć dlaczego Julia nic nie mówiła swojemu mężowi, że jego zachowanie wobec niej jej nie odpowiada. Tylko demonstracyjnie cierpiała i umartwiala się licząc na to, że Wiktor odgadnie jej myśli.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here