Autor: pieceofroses

Chcesz dowiedzieć się, co faktycznie podzieliło Józefa Piłsudskiego i Romana Dmowskiego? Ciekawi Cię, jaka była pierwsza pierwsza dama Rzeczpospolitej Polskiej? Jaką tajemnicę skrywał talent Ignacego Paderewskiego? A może, ile kilogramów amunicji mieściło się średnio w damskich majtkach z pierwszej połowy XX wieku? Jeśli tak, koniecznie sięgnij po znakomitą, wciągającą książkę Iwony Kienzler Kobiety niepodległości. Bohaterki, żony, powiernice.

Cały czas w formie

Kobiety niepodległości to kolejna, szósta już, książka Iwony Kienzler, znanej popularyzatorki historii, poświęcona tym razem piękniejszym połówkom najwybitniejszych mężów II RP. Znajdziemy tu opis losów Marii Wojciechowskiej, żony drugiego prezydenta RP, pierwszej pierwszej damy w historii naszego kraju. Pisarka przedstawiła także postać Heleny Paderewskiej, życiowej partnerki premiera polskiego rządu i wybitnego pianisty zarazem. Nie brak charyzmatycznej Michaliny Mościckiej, bez której znany naukowiec i mąż stanu, Ignacy Mościcki, zapewne zgubiłby się w pół drogi z sypialni do łazienki. Ponadto poznamy bliżej Jadwigę Sosnkowską, żonę wybitnego polskiego generał, Jadwigę Beck, żonę ministra spraw zagranicznych oraz kobiety Józefa Piłsudskiego.

History – Herstory

Nie od dziś wiadomo, że mężczyzna jest głową domu, w tym wypadku także państwa, ale to kobieta jest szyją, którą tą głową kręci. Iwona Kienzler w swojej książce nie tyle przedstawia biografie kobiet, partnerek najwybitniejszych mężów stanu II RP, ile ich wpływ na kluczowe wydarzenia z historii pierwszej połowy XX wieku. Do tej pory historia (his+story ‘jego opowieść’) była domeną mężczyzn, powstańców, żołnierzy, polityków. Teraz czas na herstorię (her+story ‘jej opowieść’) – przeszłość przedstawioną z perspektywy kobiety.

Kobietom przydzielono rolę krzewicielek ducha narodowego w społeczeństwie. Miały służyć powstańcom modlitwą, wsparciem duchowym, ewentualnie prowadzić zbiórki funduszy czy środków opatrunkowych lub opiekować się rannymi w lazaretach.

Nie bez powodu pisarka wybiera II RP, aby pokazać rolę kobiety w historii naszego kraju. To bowiem czas, kiedy kobiety uzyskują nowe prawa obywatelskie, to początki feminizmu w Polsce i równouprawnienia. Symbolem nowej pozycji kobiety są parasolki, którymi stukano w okna Józefa Piłsudskiego, gdy ten nie chciał zgodzić się na przyznanie paniom praw wyborczych. Ten sam symbol obecny jest w naszej kulturze i dziś, gdy mowa o walce w obronie praw i wolności kobiet.

Przedstawicielki płci pięknej chętnie chwytały za broń, by wspólnie z mężczyznami walczyć o wolność ojczyzny.

Daty, nazwiska, fakty…

W większości podręczników szkolnych można przeczytać suche fakty z tego okresu, nauczyć się na pamięć dat i spróbować zapamiętać nazwiska oraz przypiąć je do jakiegoś czarno-białego zdjęcia nic nie znaczącej dla nas postaci. Ta książka pokazuje zupełnie inne podejście do przeszłości. Pisarka zaczyna od historii powszechnie znanej, po czym przechodzi do intrygujących anegdot, zabawnych opowieści, ciekawostek, niuansów. Po raz kolejny udowadnia, że ma dar do snucia narracji historycznej i czyta się ją niczym najlepszego w swoim gatunku bajarza-gawędziarza. Trudno przejść obojętnie obok historii takich jak np. ta:

Poważnym problemem dla premiera okazała się także jego własna żona. Helena, od początku małżeństwa przyzwyczajona do sprawowania opieki nad wirtuozem, dbania o jego dobrą kondycję i rozpraszania jego złych nastrojów, najwidoczniej uznała, że nadal jest to jej obowiązkiem. […] On co prawda odwzajemniał te uczucia, ale Helena uważała, że powinna okazywać mu przywiązanie na każdym kroku, nie szczędząc mu czułości także w miejscach publicznych. Co gorsza, nawet obecność zagranicznych dyplomatów nie przeszkadzała jej w nazywaniu Paderewskiego „zwierzaczkiem” czy „Inuniem”, czasem też, oczywiście dla dobra ukochanego męża, beształa członków rządu za „zawracanie głowy” ich szefowi, kiedy ten miał zamiar udać się na drzemkę.

Ignacy Paderewski z podręcznika do historii to obcy mężczyzna, daleki, odległy od nas, premier rządu, pianista, artysta. Tu jawi się jako ktoś bliski, „żonek Helenki”, którego moglibyśmy polubić, z którym moglibyśmy napić się herbaty i pogadać o tym i o tamtym.

Wiele obrazów kobiety

Kobieta to istota o nieuchwytnym charakterze. Ile kobiet, tyle charakterów. Tę wariantywność doskonale pokazuje nasza pisarka. Niektóre z bohaterek książki spełniały się jako matki i gospodynie, znakomite dyplomatki i bywalczynie salonów, zaznajomione z modą i obyczajami. Inne natomiast to niespokojne, wiecznie biegnące przed siebie działaczki, członkinie Ligii Kobiet, konspiratorki przenoszące w bieliźnie amunicję, a wokół talii laski dynamitu. Jedno było dla nich wspólne – wieczne rozdarcie między służbą ojczyźnie a troską o rodzinę i dom.

Karmiona od dzieciństwa opowieściami o powstaniach i bohaterach narodowych czuła, że jest stworzona do wyższych celów niż prowadzenie domu czy wychowywanie gromadki dzieci.

Dwie strony medalu

Po raz kolejny Iwona Kienzler pokazuje, że cechuje ją właściwy dobremu historykowi obiektywizm narracji. Stara się nie oceniać postępowania swoich bohaterów, ale przedstawiać różne fakty historyczne. Czasami przytacza nam plotki i ploteczki, salonowe zasłyszane rozmowy o tym, czy o tamtym. Jednak nigdy nie narzuca swojego zdania. Pozostawia czytelnikowi swobodę i daje prawo do własnych sympatii i antypatii. W moim odczuciu należą jej się za to słowa uznania.

Fachowa robota

Losy jednostek, poszczególnych ludzi, zostały przedstawione na szczegółowo zarysowanym tle ogólnohisotrycznym: politycznym, gospodarczym, ekonomicznym, kulturowym. Naszym oczom ukazuje się panorama społeczności II RP. To obraz młodej Polski, która dopiero odzyskała niepodległość, która mierzy się z mnóstwem problemów, która jest domem, ojczyzną, największą miłością dla naszych bohaterów, niezależnie od płci. W książce zamieszczono rzetelne, sprawdzone informacje. Wszystkie przytaczane fakty opatrzono odpowiednimi przypisami. Do publikacji dołączono wykaz cytowanych źródeł.

Stwierdzenie, że książka Kobiety niepodległości Iwony Kienzler jest dla kobiet, to opinia krzywdząca. Oczywiście, przez wzgląd na temat, szczególnie polecam ją płci pięknej. Uważam jednak, że to lektura również dla każdego inteligentnego i ciekawego świata mężczyzny.

Nie ważne, czy lubiłeś w szkole historię, czy nie. Ta opowieść nie ma nic wspólnego z nudą szkolnych podręczników. To pełna pasji opowieść o prawdziwych ludziach, z mnóstwem anegdot, które bawią do łez.

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here