Dzieciństwo to czas wyjątkowy i niepowtarzalny. Z jednej strony tak krótki w stosunku do całości życia człowieka, z drugiej – tak ważny, bo od niego często zależy na jakiego dorosłego się wyrasta. Nie od dziś wiadomo, że dzieciom trzeba czytać, dużo czytać i porządnie je przytulać. Wtedy wyrosną na dzielnych, mądrych i wrażliwych. A co czytać dzieciom? Można sięgnąć po znakomite nowości rynkowe, ale można także przenieść się w czasie do swoich pierwszych książkowych doświadczeń. Poniżej znajdziecie pięć najpiękniejszych (moim zdaniem) książek dla najmłodszych, które towarzyszyły mi w czasie dzieciństwa i które sama czytam swojej córce.

Miś o małym rozumku

Pierwszą książką, którą wypożyczyłam z przedszkolnej biblioteki i samodzielnie przeczytałam, była ilustrowana, skrócona wersja „Kubusia Puchatka” w wersji Disneyowskiej. Trudno się dziwić, że pokochałam tego małego głupiutkiego misia od pierwszego spotkania. Gdy byłam już troszkę starsza, zaczytywałam się „Kubusiem Puchatkiem” i „Chatką Puchatka” A.A. Milne’a. To bajka piękna i niestarzejąca się w dwojakim sensie: po pierwsze – na każdym etapie życia można inaczej odczytać ukryte w opowieści sensy (polecam „Tao Kubusia Puchatka” B. Hoffa), po drugie – kolejne pokolenia kochają tę bajkę tak samo mocno (przykładem jest moja córeczka). Ostatnimi czasy do kin wszedł film „Krzysiu, gdzie jesteś?”, w którym dorosły Krzyś spotyka swojego przyjaciela z dawnych lat. Widzieliście już?

– Kubusiu, jak się pisze MIŁOŚĆ?

– Prosiaczku, MIŁOŚĆ się nie pisze, MIŁOŚĆ się czuje.

Lisa, Lasse, Bosse i ich przyjaciele

Skąd pochodzą imiona tych trojga dzieci? Oczywiście z Bullerbyn. Mała osada, w której wszyscy się znają i lubią, dzieci biegające swobodnie po nieograniczonej przestrzeni, wyobraźnia i pomysłowość. Czego można chcieć więcej? Nikt nie miał konsoli PlayStation, konta na facebooku ani najnowszego modelu telefonu. Mieli za to przyjaźń, dziecięcą radość i wyobraźnię. To wartości, które na pewno chciałabym przekazać swojej córce, dlatego podczytujemy opowieści Astrid Lindgren o tej sielankowej krainie wiecznego dzieciństwa. Mam nadzieję, że Madzia polubi tych bohaterów tak, jak lubię ich ja.

W czasach, kiedy istnieli zaczarowani książęta, istniały też zapewne zwykłe żaby, które nie były zaczarowanymi książętami. Wówczas mogło się zdarzyć, że jakiś zaczarowany książę został zapomniany tylko dlatego, że ludzie myśleli, że to zwykła żaba. Jeśli więc żadnej księżniczce nie zależało na tym i żadna go nie pocałowała, to musiał on dalej być żabą w nieskończoność, nawet i teraz, gdy bajki się skończyły.

Gdzie jesteś Mały Książę?

To kolejna klasyka klasyk, bez której po prostu nie można wyrosnąć na Człowieka. Przygody Małego Księcia pochodzącego z asteroidy B-612 to mądra opowieść o dorastaniu, dziwach świata, prawdziwej przyjaźni, miłości, odkrywaniu  i o tym, co najważniejsze w życiu. Chyba nikomu nie trzeba ani streszczać, ani reklamować tej książki A. Saint-Exupery’ego. Gdybym miała wskazać jedną ulubioną scenę, miałabym problem, ponieważ – podobnie jak w wypadku Kubisia Puchatka – na każdym etapie mojego życia to inna scena. Dziś chyba najaktualniejsza wydaje się tematyka prawdziwych relacji międzyludzkich, które są w zaniku w dobie stechnicyzowanego świata:

Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.

A wy, ilu macie „przyjaciół” na facebooku?

FiloZofia

Zaczyna się niewinnie – odnalezieniem przez Zofię w skrzynce na listy zaklejonej koperty z pytaniem „Kim jesteś?”. No właśnie, kim jest Zofia? To zwykła nastolatka, chodząca do szkoły, posiadająca przyjaciół, której włosy są niepodatne na wszelkie pianki i żele. Ale czy to naprawdę JEST Zofia? Książka „Świat Zofii” J. Gaardera oczarowała mnie od pierwszej do ostatniej strony. Choć czytałam ją już jako młoda dorosła, swojej córce pokażę ja dużo wcześniej, już w wieku 12-13 lat. To podróż przez wszechświat zachodnioeuropejskiej filozofii, pełna spotkań z historycznymi postaciami, ekscytująca, zapierająca dech w piersiach. To szereg pytań: o własną tożsamość, o naturę świata, o prawdę i fałsz, o dobro i zło. To kompendium myśli ludzkiej – chciałoby się powiedzieć „w pigułce”, a raczej bardziej tu pasuje „w tabliczce czekolady”.

Jesteśmy jak aktorzy wypuszczeni na scenę bez uprzednio wystudiowanej roli, bez znajomości scenariusza i bez suflera, który w odpowiedniej chwili szepnie nam, co mamy robić. Sami musimy wybrać, jak chcemy żyć.

W czasie deszczu dzieci się nudzą

Mam nadzieję, że tym was zaskoczę. To książka pretendująca w moim rankingu do miana najdziwaczniejszej książki, ale też mocno zapadająca w pamięć. Jest o małej dziewczynce, Asi, która przez przypadek wchodzi po deszczu do 105 kałuży i… wpada do krainy pełnej tajemnic. Na jej poszukiwania rusza tatuś. Na swej drodze bohaterowie spotykają inne postaci, które wpadły w Deszczowe Okienko i są zagubione w nowym świecie: Jeremiasza, najdłuższego jamnika na świecie oraz Ksawerego Kiejstuta, kruka. Tajemniczą krainę zamieszkują równie tajemnicze stworzenia. Mieszkają tam m.in. proklitek i enklitek, które żywią się blaskiem i ciemnością. Dlaczego będę czytała mojej Madzi „Krainę 105 tajemnicy” Zbigniewa Żakiewicza? Bo to piękna fantazyjna historia, w której na plan pierwszy wysuwa się niecodzienność świata.

 

Trudno wybrać pięć książek z dzieciństwa. Chciałoby się jeszcze dorzucić Piotrusia Pana, Króla Lwa, Alicję w Krainie Czarów, Opowieści z Narnii, Harrego Pottera, Księgę Dżungli, Muminki, O czym szumią wierzby… Ale nie można być zachłannym. Pięć to pięć. Mówi się trudno. Docelowo na pewno przeczytam z córką wszystko ze Złotej Listy Książek dla dzieci (kliknij tu) i jeszcze trochę więcej 😉

A wy co czytaliście, gdy byliście dziećmi? Jakie książki czytacie swoim dzieciom?

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here