Autor: pieceofroses

Poradników dotyczących kwestii, jak przeżyć każdy dzień, żeby czuć się spełnionym, jest mnóstwo. Sporo autorów ma ochotę pokazywać czytelnikom, co zrobić, gdy nie ma w człowieku zbyt dużo motywacji do pokonywania własnych słabości i spełniania marzeń. Niekiedy otwieramy książkę i spotykamy się ze zwykłą mową-trawą, która w żadnym wypadku nie jest treściwa. Choć bardzo często odradzam sobie i moim bliskim kupowanie tych „poradników”, na przekór wszystkim postanowiłam dać szansę jeszcze jednemu z nich.

Okładka i otoczenie

Masz tę moc. 21 kroków do poznania nowej siebie zafascynowała mnie od samego początku przede wszystkim okładką. I choć staram się nie oceniać książki powierzchownie, w tym wypadku zrobiłam wyjątek. O zapoznaniu się z tą pozycją zadecydował też fakt, że jest to dzieło polskiej autorki, a nie kolejnego „amerykańskiego naukowca”.

Magdalena Rorbach przekonała mnie do siebie jeszcze zanim otworzyłam Masz tę moc…, bowiem zapakowała przesyłkę w tak piękny sposób, że po rozerwaniu koperty, uśmiech od razu sam pojawił się na mojej twarzy. Do całości dołączone były list i kilka świetnych porad, które można wykorzystać w życiu codziennym. Ogromny plus, który na pewno doceniłam nie tylko ja!

O autorce

Lektura książki Magdaleny Rorbach była dla mnie czystą przyjemnością. W trakcie czytania dowiedziałam się dużo o samej autorce, ale dzięki tym wątkom, łatwiej było zrozumieć jej porady, a niektóre nawet wcielić w życie. Ważny jest fakt, że nie mamy tu do czynienia z nakłanianiem, manipulacją czy perswazją, ale swobodnym monologiem pisarki. Próbuje ona pokazać odbiorcy złote zasady, którymi kieruje się w życiu, a które nigdy jej nie zawiodły. Przedstawia jednocześnie siebie jako zwykłego człowieka, mającego problemy, wzloty i upadki. To bardzo pomaga w odbiorze książki, bowiem ma się wrażenie, że nie jest to podejście, które skłania do myślenia o autorce jako o kimś lepszym. Ba! bardzo łatwo można się z nią utożsamić mentalnie dzięki empatii.

Układ książki

Do gustu przypadł mi również subtelny i jednocześnie mądry podział 21 kroków na części i rozdziały. Widać już od pierwszych stron, że autorka napisała książkę z pasją, ogromnym zapałem i nadzieją, że będzie w stanie wpłynąć na setki tysięcy (lub więcej) kobiet w Polsce. Przyznam szczerze, że mnie do siebie przekonała, a niektóre z jej złotych rad wykorzystam na pewno, bo w życiu warto otwierać się na nowe. Niesamowite jest też to, że choć pozycja ma trafić do płci pięknej i powinna być stworzona pod publikę, nic takiego się nie dzieje. Każda z nas – pań – może odnaleźć w Mam tę moc… siebie, pokochać siebie na nowo, dać sobie szansę na nowe wyzwania, cele, marzenia.

Bawiąc, uczy – ucząc, bawi

Książka bawi, uczy i wzrusza. Były momenty, w których uśmiech nie schodził mi z twarzy, ale też takie, gdy czułam łzy pod powiekami. Dodatkowym plusem jest też fakt, że pozycję pochłania się niesamowicie szybko, ponieważ jest napisana dobrym językiem, a pióro autorki nie pozostawia pola do krytyki. Choć za oknem panował mrok, na zegarach było grubo po północy, ja siedziałam dzielnie pod kołdrą i z wypiekami na twarzy czytałam, jak mogę poprawić swoje życie, żeby funkcjonowało mi się lepiej. Z każdą stroną czułam w tej książce siebie. Pomagała mi ona rozwiewać niektóre wątpliwości i pokazywała ewentualne błędy w moim codziennym zachowaniu. Myślę, że wyciągnęłam z niej wiele i na pewno nie pozwolę jej stać na półce i się kurzyć, bowiem planuję do niej wracać często.

Podsumowując, Magdalena Rorbach napisała poradnik, na który czekałam od dłuższego czasu. Jego treść przemawia do mnie w konkretny sposób. Pozwala na rozwój osobisty i wskazuje jego odpowiednie ścieżki. Chcesz pokochać samą siebie? W takim razie koniecznie musisz mieć swój egzemplarz! Polecam gorąco!

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here