Kobieta, alkohol, seks… mieszanka wybuchowa, która może sprowadzić na życie płci pięknej wiele zabawnych, ale też trudnych sytuacji. Mówi się, że miłość jest najważniejsza i potrafi uratować zagubione dusze z pustki i cierpienia. Bohaterki książki, którą miałam okazję ostatnio przeczytać, Miłość i inne deliria Miki Dunin, udowadniają, że od każdej reguły jest wyjątek. Bo… co jeśli miłość stanie się nałogiem i w połączeniu z ryzykowanie używanym alkoholem, zamiast stać się historią jak z filmu, zamienia się w brudną tajemnicę? O tym właśnie opowiadają Inga, Lila i Milena.

Trzy kobiety, trzy identyczne historie

Spokojnie mogłyby mówić, że są siostrami, choć nie łączą ich żadne rodzinne więzi, tylko doświadczenie, które czasem bywa silniejsze niż genetyka. Bohaterki przechodzą przez wszystkie etapy swojego życia w towarzystwie alkoholu, obsesji zarówno miłosnej, jak i seksualnej. Poznajemy trzy historie, które opowiadane są z perspektywy czasu. Kobiety analizują swoje życie, skutki uwikłania przez nałogi, pokazują spustoszenie, jakie złe prowadzenie życia uczyniło we wszystkich sferach i relacjach z bliskimi.

„I czy warto, czy nie warto, mocną wódę leje w gardło, by ukoić żal…”

Zdecydowanie alkohol jest kolejnym bohaterem tej książki. Mika Dunin wprowadza go na początku delikatnie, by potem, stopniowo, ukazać, jak ogromne spustoszenie może siać jego nadmierne spożywanie. Staje się najpierw przyczyną wielu radości, szampańskiej imprezy, aż doprowadza do… błędnego koła. Mika, Inga i Lila sięgają po napoje wysokoprocentowe coraz częściej, żeby zapomnieć o przeszłości, ukoić serce i skołatane nerwy, dać sobie szansę na „ukojenie”. Czy warto? Późniejsze wydarzenia doskonale pokazują im, że… niekoniecznie.

Kompozycyjny hit czy kit?

Miłość i inne deliria to mocny zawodnik. Nie jest typową opowiastką, którą pochłania się w dwa wieczory, bo dialogi pozwalają na szybkie przekręcanie stron. Wręcz przeciwnie! W tej pozycji dialogi są raz na jakiś czas, a jak już się pojawią, to trwają chwilę. Przyznam szczerze, że nie pomaga to w poznawaniu historii bohaterek. Mnie taki układ bardzo męczył i często gubiłam wątek fabuły. Autorka próbowała ratować tę monotonię przez zastosowanie krótkich rozdziałów. Każdy z nich zaczyna się imieniem którejś z kobiet – Miki, Ingi lub Lili. Ten pomysł był akurat strzałem w dziesiątkę. Czy taka kompozycja to dobre rozwiązanie? Przekonajcie się sami.

Umoralniające wątki jako metoda kształcenia czytelników

Z książki można wyciągnąć wnioski, które nasuwają się niekiedy wręcz same. Nie moją rolą jest je przytaczać, bo wiadomo – piękno czytelnictwa polega głównie na tym, że każdy podchodzi do interpretowania książek indywidualnie. Jednak… nie brakuje tutaj momentów na chwilę zatrzymania, zadumania nad własnym życiem i przeanalizowania, czy to, co robimy, jest słuszne. Miłości… nie można na pewno odmówić jeszcze jednego. Mowa tutaj o przedstawieniu kobiecej sylwetki, tak różnej od tych, które pojawiają się w romansach czy bestsellerach. Tutaj nie ma miejsca na takie stwierdzenie, jak „kobiecie nie wypada”. Płeć piękna może wszystko, a nawet jeszcze więcej. Nie ma zahamowań, instynktu macierzyńskiego ani impulsu, który nakazuje zachowywać się jak dama. To również można interpretować w dwójnasób. Jednych zaciekawi, innych zniesmaczy… W której grupie będziesz?

Trzy bohaterki, jedna faworytka?

Niekoniecznie, niestety. Po zapoznaniu się z lekturą bardzo ciężko podjąć decyzję, która z kobiet wykreowanych przez Mikę Dunin jest najlepsza, a która najgorsza. Wszystkie są tak samo złe, niepanujące nad własnym życiem i co najsmutniejsze – krzywdzą innych przez swoją głupotę i nieodpowiedzialność. Nie umiałabym wybrać, która z nich skradła moje serce, więc wniosek jest jeden – żadna. Być może wynika to z faktu, że rzadko sięgam po takie książki lub z tego, że nie do końca zrozumiałam intencje autorki. Ale to chyba dobrze, prawda? W końcu grono czytelników może być różne, a to czasami świadczy o sukcesie…

Podsumowując…

Książkę polecam, chociażby dlatego, by poznać jej innowacyjność i odmienność. Nie jest jednym z ckliwych romansów czy groźnych kryminałów, w których rozwiązanie sprawy odnajdujemy na końcu. Ciężko znaleźć przymiotniki w pełni opisujące wrażenia, jakie lektura tej pozycji pozostawia w odbiorcy. Jest wymagająca, co moim zdaniem zasługuje akurat na plus.

Myślę, że jeśli lubicie nietuzinkowe historie, którym należy się skupienie, uwaga i umiejętna interpretacja trzech jednoczesnych historii, Miłość i inne deliria jest właśnie dla was. Osobiście nie jestem pewna, czy wrócę jeszcze do tej pozycji, by przeczytać ją ponownie.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here