„Arteterapia” to sposób leczenia muzyką, literaturą, plastyką czy ruchem. Jej skuteczność udowadnia nam Rupi Kaur swoją naturalistyczną ekspresją nazywania przeżyć i emocji explicite. Mleko i miód to mocne poruszenie wszystkich tematów tabu, o których kobiety milczą, bo wstyd im się przyznać do własnych doznań. Rupi Kaur swoim twórczym wyrazem pozwala wyzbyć się tego wstydu. Autorka oddaje swoisty hołd kobietom. Przekonuje, że jesteśmy piękne i wolne, pełne i kompletne, mimo bólu, który czasem paraliżował naszą przestrzeń oraz ograniczał naszą miłość do samych siebie.

 Forma poetycznie „niepoetycka”

Rupi Kaur łączy białe wiersze różnej długości z wymowną prozą, bez skomplikowanych wyrażeń, w prosty sposób przekazuje ogromne emocje. Niektórzy mogą rozumieć to jako niezobowiązujące formy, natomiast łączą one technikę pisania z wyrażeniem treści w szczególny, wypracowany sposób. Widoczny wśród jej prac jest naturalizm. Cechuje go poruszanie kontrowersyjnych tematów, jasny przekaz i obrazowe przedstawianie rzeczywistości o silnym podkreśleniu zawartej w niej prawdy. Tę tendencję wyraźnie widać w przewodniku emocjonalnym, którzy stworzyła młoda autorka o olbrzymim bagażu doświadczeń. Oprócz tendencji naturalistycznej widoczna w jej utworach jest „dusza imigranta”, nie tylko z uwagi na jej indyjskie pochodzenie, ale przede wszystkim dlatego, że przechodzi w swoim dziele przez etapy odnajdywania siebie. Co więcej, utrzymuje ona postawę poniekąd feministyczną, opowiadając się za wartością kobiety jako całości, a nie jako dodatku do męskiego ego.

Ciężkie przeżycia i mocne emocje

Czytanie Mleka i miodu to wędrowanie razem z autorką przez wiele rodzajów bólu, z którymi bardziej lub mniej można utożsamić swoje problemy. Książka porusza poszczególne segmenty ludzkiej miłości – do drugiej osoby, siebie i świata. Rupi Kaur pisze emocje. Tworzy podróż, dzięki której wiele kobiet może pomyśleć „nie jestem sama”. Dotyka problemów najtrudniejszych takich jak przemoc, alkoholizm czy gwałt. Można by stwierdzić, że podnosi głos w obszarach, w których społeczeństwo milczy. Ona milczenie krytykuje, a nawet zachęca do krzyku.

Autorka podróżuje nie tylko przez doznane krzywdy, ale również przez kobiecość i seksualność, mocno podkreślając kobiecą naturę. Mówi się o niej „kontrowersyjna skandalistka” bo odsłania kobiece ciało i duszę w sposób wręcz drapieżny, buntowniczy. Pokazuje fizjologię kobiecej natury, która jest ukrywana w komnacie tajemnic bezwstydności, magazynie niestosowności. Rupi wychodzi naprzeciw temu i pyta „Czemu odsłanianie kobiecego ciała jest estetyką i pięknem, a mówienie o jego funkcjonowaniu jest zjawiskiem negowanym?”.

„NIE”(toksyczna) MIŁOŚĆ

Przez Mleko i miód podąża się historią wielkiej i wielce trującej miłości pomiędzy dwojgiem ludzi. Miłości, która ma kształt wymuszony, miłości, która jest dwustronnie jednostronna. Miłości – uzależnienia. Miłości ofiarnej, przemocowej, NIEmiłości toksycznej. „Nie”toksycznej miłości, której toksyczności nie chcemy widzieć. Opisuje ona uczucie, które powoduje, że czasem latami tkwimy przy kimś, czyja miłość do nas jest tylko odbiciem naszej miłości do niego. Oślepione jego wyidealizowanym obrazem nie spostrzegamy, że tak naprawdę nie zasługuje na nasze dobro. Pomijamy fakt, że po ofiarowaniu przez nas palca w przyszłości wypruje nam flaki. Weźmie wszystko. Pozbawi nas dłoni, serca i radości, a co najgorsze – odbierze nam poczucie bezpieczeństwa.

Ile kosztuje dobro?

Rupi po opisie uczucia poruszającego się pomiędzy granicami miłości i bólu, nienawiści i chorego uzależnienia zastanawia się, jak kosztowne jest dobro, ile trzeba przepłakać, jak sobie poradzić z samotnością. Przechodzi przez ból rozstania – zarówno odchodzenia, jak i odejścia. Mówi „uciekłam”, a kilka stron dalej krzyczy „czemu odszedłeś?!”. Akcentuje niemożność usunięcia z siebie miłości do kochanka, a jednocześnie obiecuje nie patrzeć w jego stronę. Podkreśla, że z jednej strony ma świadomość, że to dla niej korzystne, a z drugiej natomiast – że ciężko jej opuścić to, co znane i bliskie jej sercu:

[…]uwalnianie się od Ciebie

stało się zapominaniem

będącym najprzyjemniejszą

i najsmutniejszą rzeczą jaka się wydarzyła.

Rupi Kaur pisze:

[…] nazywanie siebie kobietą

sprawia że jestem całkowicie pełna

i kompletna

 

Im bliżej końca, tym wersy unoszą się większą samoświadomością. Rupi Kaur w procesie zrozumienia swoich emocji, bólu i szans mówi do czytelniczek, daje im zrozumienie, tłumaczy, dlaczego mamy się nie obwiniać, dlaczego powinnyśmy z rozstania wyciągnąć jak najwięcej wiedzy i dobra. Rupi podnosi głowę i mówi:

zasługujesz na więcej

niż bolesna miłość

 

Autorka chwyta wszystkie bolesne cząstki swojego wnętrza i zwraca się do kobiet: jesteśmy silne i wartościowe, piękne, pełne i kompletne. Czułość to nasza potęga. Kochajmy inne kobiety, pomagajmy sobie. Kochajmy swoje ciało, kochajmy swoje wnętrze. Pokochajmy siebie, ażeby znać swoją wartość. I czekajmy na tego, kto przyjdzie nas objąć, nie ująć.

Rupi krzyczy ból i owija go nadzieją, wbija swoje paznokcie w serce czytelniczki, mówiąc, że na tym bólu trzeba wyhodować kwiaty. Pokazuje, jak je wyhodować i napełnia konewki wiarą, dumą z bycia kobietą, wsparciem i swoją siłą.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here