Już listopad, a więc końcówka kolejnego roku kalendarzowego, który nieubłaganie odchodzi w zapomnienie.

Pozostawia jednak po sobie wiele wyjątkowych pozycji książkowych, które musisz przeczytać. Jeśli jeszcze nie miałaś/miałeś okazji się z nimi zapoznać, koniecznie zrób to teraz.

Jesień to najlepszy czas na nadrabianie lekturowych zaległości. Przedstawiam subiektywną listę pięciu najlepszych książek tego roku. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Jeśli jesteś typem ASCETY…

…koniecznie powinnaś/powinieneś sięgnąć po nową książkę Jaume Cabrégo pt. Agonia dźwięków. Akcja dzieje się w niedalekiej przeszłości, u progu XX wieku, jednak miejsce – ponury kataloński klasztor – przywodzi na myśl raczej czasy średniowiecza.

Czy surowa asceza ma jeszcze sens? Czy ludzkie ciało to tylko przyczynek do grzechu i należy je umartwić, aby zbliżyć się do Boga? Jak daleko może sięgać ślepe posłuszeństwo? Te pytania prowokuje bunt jednego z głównych bohaterów, który zostaje oskarżony o herezję i postawiony przed sądem. Powieść niezwykle klimatyczna, pozwalająca złapać oddech, zadumać się nad sensem życia i śmierci.

Tym, którzy znają prozę Cabrégo, należy się kilka słów wyjaśnień.

Ten kataloński pisarz wzniósł się na wyżyny literackiego kunsztu w swojej powieści Wyznaję, która ukazała się w Polsce w 2013 roku nakładem wydawnictwa Marginesy (jak zresztą wszystkie jego powieści). Kolejne dzieła, Głosy Pamano (2014), Jaśnie Pan (2015) oraz Cień eunucha (2016), przyniosły duże rozczarowanie – była to literatura zdecydowanie niższych lotów. Należy jednak uwzględnić, że powieści Cabrégo publikowane są w Polsce w kolejności odwrotnej niż w rzeczywistości powstawały.

Od Agonii dźwięków nie można więc oczekiwać takiego kunsztu, jakim cechowało się Wyznaję. Mimo to niewątpliwie jest powieścią grzechu wartą.

Jeśli jesteś typem SPOŁECZNIKA…

…zainteresuje Cię Głód Martina Caparrósa, który został okrzyknięty „najważniejszą, jak dotąd, książką XXI stulecia”. Gigantyczny reportaż poświęcony różnym odsłonom największego problemu naszego wieku pokazuje rozmaite oblicza głodu i niedożywienia w Nigrze, Indiach, Bangladeszu, Argentynie, a także w Stanach Zjednoczonych. „Jak, do diabła, możemy żyć, wiedząc, że dzieją się takie rzeczy?” – pyta Caparrós.

Mam od razu przed oczyma finał jakiegoś ogólnoświatowego konkursu piękności, w którym stojąca na środku złocistej sali i uśmiechająca się idealnie białymi, prostymi zębami kandydatka zapytana o plany na przyszłość odpowiada: „Chciałabym zlikwidować głód na świecie”. Piękne marzenie, szczytny cel, a jednak – jak wylicza bezlitośnie autor – „co pięć sekund dziecko poniżej dziesiątego roku życia umiera z głodu”. Dlaczego?

Caparrós daleki jest od upraszczania problemu do zwykłego współczucia lub nawoływania do jałmużny. Przytacza konkretne wydarzenia, daty, liczby, nazwiska.

Nie jest to reportaż dla ludzi o słabych nerwach, dla tych, którzy lubią iść przez życie lekko, skupiając się na pozytywnych stronach. Skończysz czytać z poczuciem, że głód to Twój problem, że to Nasz problem.

Jeśli jesteś typem PODRÓŻNIKA…

…poznaj się z Tonym Halikiem, dzięki biografii Mirosława Wlekłego pt. Tu byłem. Tony Halik. Na pewno wszyscy znają go z telewizji, występującego u boku Elżbiety Dzikowskiej w programie Pieprz i wanilia. Na pewno również wszyscy kojarzą, że był wzorem do naśladowania dla Laski z Polski w kultowym filmie Chłopaki nie płaczą.

Kogo Tony Halik nie znał? Gdzie nie był? Jakich dziwactw nie zakosztował? Długo by streszczać. Wystarczy powiedzieć, że nie było dla niego rzeczy niemożliwych. To człowiek, o którym krąży tyle legend, że wszystkie nie mogą być prawdziwe. Część z nich stworzył i rozpowszechnił zresztą on sam.

W dobie tanich lotów i coach surfingu każdy z nas może – nawet przy niskim budżecie – zwiedzić niemalże każdy zakątek Ziemi.

Ramówki telewizyjne pękają w szwach od programów podróżniczych: rozrywkowych, kulinarnych, reality show… Byle kto, wyjeżdżając na Erasmusa do Francji, Niemiec, Hiszpanii, może założyć blog i okrzyknąć się podróżnikiem.

Wyobraź sobie jednak przez chwilę, że z dnia na dzień wsiadasz z żoną/mężem w auto i ruszasz w podróż przez cały kontynent, mając w portfelu jedynie trochę drobnych na paliwo i jedzenie. Wyobraź sobie, że nie ma Internetu, GPSu oraz bankomatów i kart kredytowych. Wyobraź sobie, że jesteście już tysiące kilometrów od domu i dowiadujesz się, że spodziewacie się dziecka. Wyobraź sobie, że nie przerywacie podróży, bierzecie trzymiesięcznego berbecia do jeepa i mkniecie dalej. Że ten jeep przez trzy lata jest Waszym domem. Że pierzecie w nim pieluchy tetrowe, szykujecie jedzenie oaz śpicie… To dopiero przygody!

Książka Tu byłem. Tony Halik to zabawnie napisana opowieść o wybitnym polskim podróżniku, który zaraża swoją pasją do życia i chęcią poznawania świata. Namawia do przekraczania granic, także tych wewnątrz nas.

Jeśli jesteś typem WIZJONERA…

…przeczytaj Opowieść Podręcznej Margaret Atwood. Komendanci i ich Żony na pewno mieli dobre intencje, urzeczywistniając swoją wizję świata doskonałego, Gileadu. Ale cóż, dobrymi chęciami, jak wiadomo, wybrukowane jest piekło. Nie oni pierwsi chcieli narzucić odgórny, jedyny słuszny porządek społeczny.

Zamknięty, hermetyczny świat przedstawiony w powieści poznajemy dzięki Fredzie, jednej z Podręcznych, kobiet, których jedynym zadaniem jest rodzenie dzieci Żonom Komendantów. Ten świat przepełniony jest milczeniem, złowrogim milczeniem. Każde wypowiedziane słowo może zostać użyte przeciwko Tobie. Każdy człowiek, nawet bliski, może okazać się donosicielem. Istnieje jednak światełko nadziei – Mayday – podziemie i Kobiecy Szlak, dzięki któremu jest szansa na ucieczkę z tego okrutnego miejsca.

Wizjonerska proza Atwood wpisuje się idealnie w nurt fantastyki naukowej. Pisarka stawia przy tym fundamentalne dla ludzkości pytania: o człowieczeństwo, o religię, o kobiecość, o role społeczne. Czyni to z ogromną dbałością o szczegóły i z wyjątkową wrażliwością na problemy współczesnego świata. Nic dziwnego, że była w zacnym gronie literatów nominowanych w tym roku do literackiej Nagrody Nobla.

Jeśli jesteś typem KULTURYSTY JĘZYKOWEGO…

Pypcie na języku Michała Rusinka są dla Ciebie. Zabawne, świetnie spuentowane, wzięte prosto z życia anegdoty podane Czytelnikowi w formie zbioru krótkich felietonów. Każdy z nich poświęcony jest jakiemuś niefortunnie użytemu słowu, jakiemuś językowemu zjawisku w przestrzeni społecznej.

„Niech się pan nie opiera, bo się pan zleje” – usłyszał pewnego razu Rusinek od dziennikarki prowadzącej jeden z programów śniadaniowych. Zastanawiał się, czy wpada dać do zrozumienia, że przed wyjściem z hotelu zdążył wykonać podstawowe czynności fizjologiczne. W przerwie na reklamę dopytał, co dziennikarka miała na myśli – „Niech się pan nie opiera o kanapy, bo się pan zleje z tłem”. Co jedna historia, to zabawniejsza: „Awaria toalety. Prosimy załatwiać się na własną rękę”, „Rękawice robocze z drugiej ręki”… Momentami trudno czytać tę książkę przez napływające do oczu łzy śmiechu.

Obok niewątpliwych walorów artystycznych i humorystycznych felietony te mają w sobie nutkę dydaktyzmu. Subtelną, nienachalną, ale jednak. W każdym z nich ujawnia się niezwykła wrażliwość autora na słowo.

Już na początku zaznaczyłam, że wybór jest subiektywny.

Każda lista, każde zestawienie jest zawsze subiektywne. Brakuje tu może jakiegoś kryminału (ukazała się przecież znakomita kontynuacja trylogii Stiega Larsona, piąta już część, autorstwa Dawida Lagercrantza – Mężczyzna, który gonił swój cień), brakuje może czegoś na poziomie dla dzieci (a to w tym roku obchodziliśmy 60. urodziny Misia Uszatka, co zaowocowało jubileuszowym wydaniem tej bajki Czesława Janczarskiego), brakuje także czegoś sensacyjnego (Początek Dana Browna?) oraz czegoś poetyckiego (Włos Bregueta Jacka Podsiadły?)… i jeszcze wielu pozycji brakuje, bo zawsze można polecić tylko kilka wybranych książek.

Jestem bardzo ciekawa, co Wy byście mi polecili jako obowiązkową lekturę jeszcze na ten rok? Czekam na Wasze propozycje w komentarzach.

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here