booknieci niedźwiedź i słowik
Processed with VSCO with hb1 preset

„Niedźwiedź i Słowik” to przepiękna, niezwykła baśń dla dorosłych. To książka, która tworzy tarczę skutecznie odgradzającą od przygnębiającej rzeczywistości. Porywa czytelnika gdzieś w sam środek mroźnej Rusi, otula czapą śniegu, tętnieniem końskich kopyt, ciepłem pieca i obecnością magicznych stworzeń, które – wydawałoby się – żyją tylko w legendach.

Sceptycyzm zmieszany z zachwytem

Pomyślałam: „ale jak to – baśń dla dorosłych? Przecież bajki są dobre dla dzieci!”. Założyłam zatem, że przyjdzie mi recenzować książkę adresowaną do bardzo młodych czytelników i, chociaż lubię książki dla dzieci, preferuję jednak literaturę dla dorosłych.

Przekonała mnie okładka, bo to chyba jedna z najpiękniejszych książkowych szat graficznych, jakie widziałam. Utrzymana w duchu powieści, subtelnie podkreśla jej baśniowość i od razu daje czytelnikowi znać, z czym może mieć do czynienia. Poza tym nasuwa bardzo przyjemne skojarzenia z fowizmem, czyli kierunkiem w malarstwie francuskim początku XX wieku o bardzo żywej i oderwanej od rzeczywistości kolorystyce dzieł. Okładka „Niedźwiedzia i Słowika” stanowi przedmurze i doskonale odzwierciedla treść tej mrocznej baśni.

Wasia, magia i opowieści starej Duni

Już od chwili narodzin Wasia była wyjątkowym dzieckiem. Słyszała i widziała więcej niż inni, a jej niezmącona wiara w postaci z legend, tak chętnie opowiadanych przez nianię Dunię, pozwalała jej otworzyć umysł i serce na to, co dla innych było niedostrzegalne. Wierzyła w opiekuna domowego ogniska – Domowika. Wazile, duchowi trzymającemu pieczę nad końmi, zawsze przynosiła kawałek chleba czy jabłka, a on w podzięce za to zaznajomił ją z mową zwierząt. Odtąd porozumiewała się z końmi, które nauczyły ją jeździć jak najwytrawniejszą amazonkę. Wasia przyjaźniła się z rusałką i często uciekała do lasu, jak każdy niepokorny duch; jak dzikie piękne zwierzę, którego nie sposób zamknąć w klatce z góry narzuconych reguł i zasad. Tam czuła się sobą, wolną dziewczyną otwartą nie tylko na legendy, ale i cuda natury.

niedźwiedź i słowik booknieci

Spotkanie z Morozką

Wasia była tak zdezorientowana, że po jej policzkach popłynęły łzy. Zachłanna twarz jednookiego napawała ją przerażeniem, lecz zawzięta natarczywość tego przybysza również budziła jej strach. W jego spojrzeniu było jednak coś takiego, że przestała płakać i podniosła wzrok ku jego twarzy.

– Jestem Wasilisa Pietrowna – przedstawiła się. – A mój ojciec to pan Leśnej Ziemi.

Patrzyli na siebie przez chwilę, jednak odwaga Wasi szybko zniknęła. Dziewczynka obróciła się na pięcie i puściła biegiem. Nieznajomy nie próbował jej ścigać. Gdy podeszła do niego jego klacz, stwierdził:

– Staje się coraz silniejszy.

Klacz zastrzygła uchem. Nie powiedział nic więcej, tylko raz jeszcze popatrzył za uciekającą dziewczynką.

Przymusowe wygnanie Anny i Konstantego

Matka Wasi zmarła przy porodzie, zaś jej ojciec przez lata żył samotnie, opiekując się, przy ogromnej pomocy Duni, piątką swoich dzieci. Nadszedł jednak czas, kiedy postanowił ożenić się powtórnie i tak oto, za pomocą intryg moskiewskiego dworu, przywiózł do domu Annę, przez wszystkich uważaną za niezrównoważoną psychicznie. Anna widziała więcej, tak samo jak Wasia, marzyła jednak o klasztorze, do którego wszystkie diabły i demony, jak je nazywała, nie miałyby wstępu. Zamiast tego została wydana za Piotra, ojca Wasi. W Leśnej Ziemi zadomowił się także porażający urodą, ambitny i wywyższający się ponad pospólstwo pop Konstanty, usunięty z Moskwy przez zazdrosnego o rzesze wiernych, których przyciągał, popa. Zarówno Anna jak i Konstanty byli skrajnie nieszczęśliwi, zagubieni na wygnaniu w tym dzikim zakątku Rusi.

Kiedy fanatyzm i pożądanie chcą posiąść czyste serce

Macocha Wasi, Anna, od początku zapałała do niej niechęcią. Wasia nie zachowywała się jak dziewczyna, a do tego miała konszachty z demonami, nieszkodliwymi duchami domowymi. Anna, niedoszła zakonnica, łatwo popadła w religijny fanatyzm, zaś obiekt jej nabożnych westchnień, równie sfrustrowany Konstanty, gardził nią, bo całą swoją uwagę kierował na nieposkromioną Wasilisę.

A Wasia? Powoli z wielkookiej, brzydkiej i chudonogiej dziewczynki ze zbyt dużymi stopami, przeistaczała się w kobietę. Dziką, nieujarzmioną, której nikt nie był w stanie wybić z głowy wiary w rusałki, leszych, Morozkę i zamienić w posłuszną mężowi matronę, której dzikość ustąpiłaby miejsca rodzeniu krzepkich synów i gotowaniu kaszy dla swojego bojara. I nawet Piotr uległ namowom żony, aby czym prędzej wydać Wasię za mąż, bo Anna (a pop Konstanty podzielał jej zdanie) była przekonana, że nieobecność tej niesfornej dziewczyny przywróciłaby domostwu spokój – tak, jakby wraz z Wasią mogły zniknąć dręczące ją demony. Konstanty być może przywróciłby ład swojej udręczonej myślami o Wasi głowie.

niedźwiedź i słowik booknieci

Tajemniczy talizman

Dunia latami przechowywała naszyjnik wręczony jej przez Piotra, a przeznaczony dla Wasi. Nawiedzające ją straszne sny upewniły starą nianię, że naszyjnik jest talizmanem podarowanym przez Morozkę i tylko kwestią czasu było czekanie, aż cierpliwość Morozki się skończy, a dziewczyna zostanie naznaczona podarunkiem śmierci.

W międzyczasie w Leśnej Ziemi nastały mrozy, jakich nie pamiętali najstarsi i zaczęły pojawiać się złowróżbne znaki: rozszarpany jeleń, widmo głodu, śmierć. Konstanty prowadził żarliwe rozmowy z Bogiem, składał mu hołd, malując ikony i czuł się coraz bardziej struty. Kiedy Bóg powiedział mu, że wszystkiemu winna jest Wasia, korzystając z nieobecności Piotra, za namową Anny, postanowił pomóc w wysłaniu Wasi do klasztoru; skoro nie udało się wydać jej za mąż za Kiryła, niestałego i zbyt pewnego siebie bawidamka. Ale czy to na pewno Bóg przemawiał do Konstantego? Dunia, która była dla Wasilisy niczym najczulsza matka, zmarła, ale zdążyła wręczyć wychowance tajemniczy naszyjnik. Palił ją jak kawał lodu między piersiami.

Niemożliwe ultimatum

Popadająca w coraz większy obłęd Anna, gotowa była nawet uśmiercić swoją pasierbicę, byle tylko nie musieć przebywać w jej towarzystwie, zatem postawiła Wasi ultimatum: nie zostanie odesłana do klasztoru, jeśli w środku tej zabójczej zimy przyniesie jej przebiśniegi.

Pewnie jesteście ciekawi, czy Wasi udało się spełnić niemożliwe życzenie macochy.

I założę się, że jesteście równie ciekawi, dlaczego umarli wychodzili z grobów, co się stało z wiarą w Boga i jakie było znaczenie mroźnego talizmanu.

Niestety nie udzielę wam odpowiedzi, bo naprawdę chcę i gorąco zachęcam, abyście sami zatopili się w lekturze „Niedźwiedzia i Słowika”; tej cudownej, porywającej i odrywającej od wszystkiego, co bure, byle jakie i niemagiczne, powieści.

Jeśli jesteście fanami ruskich baśni o księżniczce zaklętej w łabędzia, o dzielnych bojarach, o Dziadku Mrozie, to książka Katherine Arden przeniesie was w świat dziecięcych marzeń i przypomni, jak ważne jest podążanie za wolnością i nie tracenia z oczu rzeczy, w które tak bardzo się wierzy. Po raz kolejny przekona was, jak istotne jest bycie wiernym swoim ideałom.

Nie schodźcie ze swojej życiowej ścieżki.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here