Autor: pieceofroses

Czerwona piramida, Ognisty tron, Cień węża – to trylogia Kronik rodu Kane Ricka Riordana traktująca o starożytnym Egipcie, wierzeniach i kulturze tego egzotycznego obszaru. W końcu do rąk miłośników prozy Riordana trafia także dodatek w sposób syntetyczny zbierający wszystkie ważne informacje o egipskich bóstwach oraz o bohaterach trylogii – Niezbędnik maga z Domu Brooklyńskiego.

Rodzinne sprzeczki

Niezbędnik ma postać podręcznika napisanego przez wielu autorów, jednak przede wszystkim zwracają się do odbiorcy Carter i Sadie Kane: rodzeństwo, które – jak każde rodzeństwo – poza tym, że szalenie mocno się kocha, równie szalenie mocno się ze sobą sprzecza. Ich słowne potyczki są źródłem komizmu. Marginalne dopiski Sadie do tekstów Cartera budzą szczery śmiech. Dzięki temu, że naszymi przewodnikami po świecie egipskich bogów są nastolatkowie, ludzie poniekąd zanurzeni w kulturze XXI wieku, dużo łatwiej pokonać bariery kulturowe i otworzyć umysł na nową wiedzę. Carter i Sadie mają jednak podwójną naturę – są bożkami, czyli wcieleniami egipskich bogów. Dzięki temu posiadają niezbędną do nauczania wiedzę, można rzec z pierwszej ręki.

Rick, nie przynudzaj

Jak napisać podręcznik o starożytnym Egipcie, zawierający mnóstwo fachowych informacji, trudnych nazw własnych, sylwetek postaci i opisów wydarzeń, i nie zanudzić czytelnika na śmierć? Właśnie tak. Z mnóstwem anegdot, ciekawostek, w sposób przystępny i zabawny. Nie od dziś wiadomo, że sztuką jest bawić ucząc i ucząc bawić – Riordan czyni to znakomicie. Z książki dowiesz się, co to duat, kim była Tefnut oraz jak wyglądał egipski sąd nad duszą zmarłego. Ponadto znajdziesz tu odpowiedzi na pytania, dlaczego wszyscy boją się Apopisa, czym się różni Set od Setne oraz zdobędziesz mnóstwo innych informacji. Warto nadmienić, że książka przeszła konsultacje egiptologiczne, więc można jej w pełni zaufać.

Groch z kapustą?

Ogromną zaletą Niezbędnika jest jego eklektyczna forma.  Niemal każdy rozdział pisany jest dla nas przez kogoś innego. I tak mamy fragmenty napisane przez Cartera i Sadie. Ale pojawiają się także pisane przez Ozyrysa, Besa, bibliotekarkę Cleo, a nawet woskową figurkę – Bryłka. Riordan bawi się również różnymi formami literackimi: od notatki podręcznikowej, poprzez scenariusz filmu, transkrypcję nagrania, po różnego typu quizy i testy. Język także czerpie z różnych rejestrów – przykładowo przedrzeźniające internetowe szafiarki porady Besa, jak stać się brzydalem, są na wagę złota.

Chcesz zrobić piorunujące wrażenie i zmuszać wszystkich do natychmiastowej ucieczki? Wyhoduj włosy na całym ciele. Precz z goleniem sie pod pachami i wydepilowanymi nogami! Zadbaj o to, żeby kłęby kudłów wyglądały spod każdego ubrania, a zyskasz dostęp do mocy brzydoty! […]

Psst! Tej zimy, żeby zabłysnąć szpetotą, zadbaj o to, by mieć poobgryzane paznokcie, łuszczące się, czerwone dłonie i własnoręcznie zrobione szydełkowe rękawiczki bez palców! Szepnij słówko przyjaciołom!

Gdzieś jest haczyk

No właśnie, gdzieś jest haczyk. Mam wrażenie, że momentami Riordan stał się ofiarą swojej pomysłowości. Nie rozumiem na przykład, dlaczego – skoro jest to PISANY podręcznik – w rozdziale autorstwa Zakrwawionego Ostrza są przejęzyczenia z poziomu języka mówionego. W następnej kolejności narrator je poprawia, a nie np. skreśla. Nie rozumiem, dlaczego dołączona do podręcznika transkrypcja nagrania, którego autorką jest Ziya Rashid, zawiera całą ramę składającą się z trzasków, charknięć i pytania „czy wyłącza się tym przyciskiem”. W końcu, nie jestem pewna, jaką formę ostatecznie ma mieć ten podręcznik. Wygląda, że jest to papirusowy kodeks (niezwykle rzadkie znalezisko!) (co sugerowałaby wypowiedź Sadie z początku „przyczepiłam je [słowa] do papirusu Cartera” oraz wypowiedź Bryłka „Na co się gapicie? Nigdy nie widzieliście grudki wosku ukształtowanej jak beznogi człowiek i trzymającej notatnik?”). Jeśli tak jest rzeczywiście, wygląda na to, że Riordan nigdy nie próbował napisać niczego na papirusie i słabo przestudiował historię książki. Już w późnej starożytności bowiem zrezygnowano z papirusowych kodeksów na rzecz pergaminowych. Jeśli podręcznik pochodzi z czasów starożytnych, powinien mieć raczej postać zwoju, a jeśli ze współczesnych (jak zdaje się jest w zamyśle autora), chyba jednak mógłby być po prostu papierowy…

No to takie trochę czepialstwo z mojej strony, ale aż trudno mi uwierzyć, żeby Riordan przeoczył tak istotną kwestię.

 

Dla kogo „niezbędny jest Niezbędnik” (jak pisze Carter we wstępie)? Na pewno dla wszystkich fanów trylogii Kronik rodu Kane oraz dla miłośników Ricka Riordana. Z całą pewnością będzie doskonałą propozycją dla nastoletnich adeptów egiptologii, marzących o byciu archeologami.

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here