Autor: pieceofroses

Nie mogłam się wprost doczekać kolejnej części przygód Tresa Navarre’a. Genialny główny bohater, który jest jednocześnie narratorem pierwszoosobowym, to bowiem klucz do sukcesu książki Taniec wdowca – założyłam, że powtórzy się to w odniesieniu do Ostatniego króla Teksasu.

Kiedy ostatnio się z nim rozstawałam, był świeżo po zakończeniu śledztwa w sprawie morderstwa skrzypaczki oraz zaginionej taśmy demo pewnej wschodzącej gwiazdy muzyki country. Brakowało mu kilku godzin praktyki w agencji detektywistycznej Eraini Manos, aby zdobyć licencję prywatnego detektywa.

Teraz Tres jest już pełnoprawnym i samodzielnym detektywem, co nie zmienia faktu, że cały czas Erainia traktuje go w pewnym sensie jak nianię dla swego syna, Jema. Tres wciąż budzi we mnie te same emocje. Jest pociągający jako mężczyzna, odważny i inteligentny, a nade wszystko ma znakomite poczucie humoru. Niektóre autoironiczne wypowiedzi zawarte w książce wzniosły się na wyżyny komizmu sytuacyjnego i słownego. Cały czas dużo pije, nie tylko tequili („[…] poszedłem po dzbanek z margaritą, żeby opróżnić drania do dna”). Ma odpowiednie podejście do kobiet, co powoduje, że miękną mi kolana, a także znakomite podejście do dzieci, co potęguje ten efekt. Codziennie ćwiczy z mieczami tai-chi.

Coś się jednak w nim zmienia. W narracji mimochodem przemycono informacje o tym, że tęskni za stabilizacją, za rodziną, za bliskością.

Wartka akcja trzyma w napięciu do ostatniej niemal strony powieści.

Jak zawsze zostajemy rzuceni bez ostrzeżenia w sam środek akcji. W niewyjaśnionych okolicznościach ginie kolejno dwóch profesorów wykładających średniowieczną literaturę angielską na Uniwersytecie Teksańskim w San Antonio. Początkowo policja podejrzewa, że były to ataki na tle rasowym – jeden z profesorów zasłynął bowiem z rasistowskich wypowiedzi, w których dyskryminował Latynosów. Wszystkie tropy prowadzą ostatecznie do Zety Schancheza, przywódcy jednego z lokalnych gangów ulicznych, który niedawno wyszedł z więzienia. Czy to on jest odpowiedzialny za te morderstwa? Jakie motywy kryją się za śmiercią ludzi związanych ze środowiskiem akademickim? Sami się przekonajcie – zaskoczenie gwarantowane!

Tym razem Tres musi wcielić się w dwie role jednocześnie – w rolę prywatnego detektywa, a zarazem wykładowcy uniwersyteckiego. Nie wiem, czy pamiętacie, ale ma doktorat ze średniowiecznej literatury angielskiej.

Każdy, kto już poznał Tresa, wie, że jako detektyw sprawdza się znakomicie. Jego błyskotliwy umysł i zdolności interpersonalne są nie do przecenienia, a upór i ofiarność w dążeniu do realizacji celu zakrawa momentami o szaleństwo.

A jakim Tres jest wykładowcą?

Przeuroczym! Roztargnionym, wiecznie nieprzygotowanym do zajęć, ale potrafiącym improwizować. Skorym do dyskusji ze studentami, ale potrafiącym wytyczyć granice poufałości. Autoironicznym. Oddanym i zaangażowanym.

„Jak ci się uczy? Jak się czujesz?

Chciałem odpowiedzieć: „Chujowo”, ale zamiast tego z moich ust wydobyły się następujące zdania:

– Uczenie sprawia mi radość. Zmusza do pracy w innym tempie, pozwala uruchomić na chwilę inną część umysłu.”

W powieści pojawiają się bohaterowie, których znamy z poprzednich części – Kelly, Erainia, Ralph, Jem i wielu innych.

Możemy śledzić ich dalsze losy oraz coraz lepiej poznawać ich osobowość. Rick Riordan pogłębia bowiem charakterystykę tych postaci, które już znamy, każe zastanowić się raz jeszcze nad ich postępowaniem, niekiedy stawia ich w nowym świetle.

Pojawiają się także nawiązania do wcześniejszych historii, żarty i powiedzenia zrozumiałe dla czytelników znających poprzednie części przygód Tresa. Są one jak porozumiewawcze mrugnięcie okiem do czytelnika. Nie dzieje się to jednak ze szkodą dla przejrzystości akcji – gdyby ktoś rozpoczął czytanie od tej części,  z pewnością nie pogubi się w aluzjach i intertekstualnych nawiązaniach.

Oczywiście pojawiają się także nowi bohaterowie. Jak zawsze u Riordana: barwni, niejednoznaczni, zaskakująco skonstruowani, o dwóch i więcej obliczach.

Trudno nie powtarzać schematów rozegrania akcji, gdy pisze się cykl powieści. I tu pewne chwyty i zabiegi się dublują. Ale skoro są to dobre rozwiązania, czemuż by nie wykorzystać ich ponownie?

Są też oczywiście niebywałe zaskoczenia. Otóż, Tres nie przespał się w ciągu całej powieści z żadną kobietą! 🙂

Akcja osadzona jest w barwnie przedstawionym Teksasie, dokładnie w San Antonio. Jest to ponownie męski, brutalny świat. Lombardy, opuszczone wesołe miasteczka, handel heroiną, uliczne gangi. Ale ten świat, jak twierdzi Tres, też ma swój wysublimowany urok, nieoczywiste piękno:

„[…] San Francisco jest jak Monet – każdy idiota potrafi się nim zachwycić. San Antonio wymaga czasu, cierpliwości. Przypomina bardziej Raymonda Saundersa – powstało z błotnistych maźnięć, zapisanych odręcznie skrawków i jakichś połamanych szpejów. Ale ono jest również piękne. Po prostu trzeba umieć to dostrzec.”

Jeśli lubisz kryminały, ten się Tobie na pewno spodoba. Jeśli nie lubisz, weź do ręki jedną z przygód prywatnego detektywa, Tresa Navarre’a, może się przekonasz.

5.00 avg. rating (99% score) - 2 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here