ostatni-worek-cementu-okładka-mateusz-wieczorek-booknieci-recenzja

Mateusz Wieczorek w swojej książce „Ostatni worek cementu”, pokazuje, że człowieka w człowieku jest coraz mniej.

Wiadomo nie od dziś. Przepełnione nienawiścią do świata postacie, myślące jedynie o uczynieniu zła bliźniemu, to dzisiaj chleb powszedni. Niby Bóg tworząc ludzkość chciał dobrze, zatem skąd tyle w nas pogardy, obłudy, fałszu?

Nie, nawet o tym nie myśl. To nie tylko wina rajskiej Ewy.

Moim zdaniem idealnie pasuje tutaj cytat Zofii Nałkowskiej, pochodzący z „Medalionów”:
Ludzie ludziom zgotowali ten los.
Najgorszym jednak przewinieniem (o ile mogę to tak nazwać) ludzkości był wymysł mafii, której głównym celem było wymordowanie wszystkiego co żywe, bez krzty skrupułów.

Co zrobić, gdy jednak wpadniesz w jej sidła? Modlić się o przeżycie.

Właśnie o tym przekonał się Colton Avila, bohater powieści Mateusza Wieczorka, „Ostatni worek cementu”.

W mafii każdy twój dzień jest jedną wielką niewiadomą i walką o przetrwanie. Każdy twój krok musi być bardzo przemyślany, bo gdy staniesz w nieodpowiednim miejscu, twoje życie stanie pod znakiem zapytania.

ostatni-worek-cementu-okładka-mateusz-wieczorek-booknieci-recenzja

O książce

Dobrze prosperujący Colton Avila, młody pracownik agencji ubezpieczeniowej. to zapewne ostatni człowiek na ziemi, który marzyłby o dołączeniu do grupy przestępczej. Jednak los postawił go przed faktem dokonanym. Żeby tego było mało; stawia na jego drodze zupełny przypadek, który pozwala na zapoznanie się z bossem mafii, Hugonem Wellsem i wejście z nim w układ pracodawca – pracownik.
Ten młody mężczyzna jest nieświadomy ogromnego niebezpieczeństwa, jakie na niego czyha. Jednak ogromna kwota pieniędzy, którą zaproponował Wells Coltonowi za spełnianie każdego zlecenia, sprawia, że zapomina o Bożym świecie i ulega pieniężnej pokusie.

Cóż miał biedny począć, gdy o życiu prywatnym może jedynie pomarzyć, bo z żoną mu się nie układa, rodzicielka leży w szpitalu podłączona do respiratora, a na dodatek – tu argument przeważający wszystko – tonie po uszy w długach?

Pewnie będąc na jego miejscu – zrobiłabyś/zrobiłbyś tak samo, prawda?

Pierwszym człowiekiem, którego miał zlikwidować zabójca to ksiądz, zwany przez grupę „klechą”. To zadanie przysparza Coltonowi wielu przykrych przeżyć. Czy na tym jego działalność się zakończy? Poznaj jego historię i świat mafii w powieści Mateusza Wieczorka, „Ostatni worek cementu”.

Jeśli masz ochotę wybrać się w mroczną podróż po świecie, gdzie przeważają: krew, liczne mordy, wszechobecne zło i mordobicia, to koniecznie musisz ją przeczytać. Śmiem stwierdzić bez zająknięcia, że ta pozycja jest wprost stworzona dla ciebie. Autor w nienaganny sposób oddał świat przedstawiony w powieści. Choć jedno jest dla mnie zagadką: kiedy rozgrywa się akcja powieści? Bo jest ona bliżej nieokreślona. Jednak z czasem, kiedy wczytasz się w fabułę, ta informacja okaże się zbędna.

„Ostatni worek cementu” to książka, którą zapamiętasz na długo. Wywoła w tobie takie emocje, których dawno nie poczułaś/poczułeś. Ciarki murowane! Jeśli masz bujną wyobraźnię i mało ci doznań, książka Mateusza Wieczorka zmieni to jak za dotknięciem magicznej różdżki. Da ci wrażenie, że żywo uczestniczysz w fabule.

Ja tego spróbowałam. A ty? Odważysz się?

ostatni-worek-cementu-okładka-mateusz-wieczorek-booknieci-recenzja

O autorze

Mateusz to idealny przykład tego, że lepiej iść w stronę jakości, a nie ilości. Na swoim koncie ma dopiero trzy książki, które zostały bardzo ciepło odebrane.

Ten 30-letni pisarz był już asystentem spedytora międzynarodowego, żołnierzem zasadniczej służby wojskowej, oraz urzędnikiem państwowym. Całkiem niedawno postanowił przelać swoje myśli na papier. I, jak widać, dobrze mu to wychodzi.

Jego pierwszym literackim popełnieniem była powieść „7 kobiet mafii”, którą debiutował w 2015 roku, zaś dwa lata później spod jego pióra ukazała się równie dobra pozycja „66 dusz”. Zachęcam więc do czytania!

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here