ostatni raz recenzja booknieci

Książka Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy autorstwa Fiony Sussman w niczym nie przypomina tendencyjnych powieści, których ostatnio namnożyło się na rynku bez liku. Wyjątkowe jest w niej wszystko – od pochodzącej z Afryki Południowej autorki, poprzez umiejscowienie akcji w Nowej Zelandii, aż do dynamicznej kreacji bohaterów.

Z czym nam się kojarzy Nowa Zelandia? Z zielonym rajem, z boską wyspą, z krainą wiecznego szczęścia i błogości. W rzeczywistości tak nie jest. Niestety, ten bajeczny krajobraz, który znamy m.in. z ekranizacji Władcy Pierścieni, ma także mroczną stronę. Biedne dzielnice zamieszkałe głównie przez Maorysów, rdzennych mieszkańców wyspy, pełne są nędzy, przemocy, brutalności. Młodzi ludzie stają się członkami gangów, szybko orientują się, że muszą być okrutni i silni, aby przetrwać.

Od początku czytelnik egzystuje w dwóch równoległych światach.

Ma możliwość śledzenia życia Carli, nauczycielki mieszkającej z mężem Kevinem na wielkim ranczo, która bezskutecznie stara się o dziecko. W końcu udaje jej się zajść w upragnioną ciążę i urodzić zdrowego syna, który szybko staje się całym jej światem.

Czytelnik ma także możliwość od początku śledzić losy Miriamy, Maoryski pochodzącej z biedy, która zalicza wpadkę i poczyna w ten sposób Bena. Choć stara się dokonać nielegalnej aborcji poprzez wydłubanie płodu igliczkami, Ben chce żyć i na przekór wszystkiemu przychodzi na świat.

To bardzo sprytne posunięcie ze strony autorki. Choćbyśmy bardzo nie chcieli, od razu odczuwamy współczucie dla tego maleństwa, którego nikt nie chciał, a które los rzucił w tak nieprzychylne miejsce na świecie: do patologicznej, wielodzietnej rodziny.

Jack, syn Carli, idzie na studia, ma dziewczynę, przymierza się do przejęcia farmy rodziców. Ben, syn Miriamy, jest członkiem młodocianego gangu, rzucił szkołę, popadł w konflikt z prawem, uzależnił się od alkoholu i narkotyków.

Ich losy splatają się w dziwny i tragiczny sposób. Ben bierze udział w napadzie na ranczo, w wyniku którego Jack zostaje zabity, Kevin tak ciężko poturbowany, że już nigdy nie będzie sobą i nie odzyska sprawności intelektualnej, a Carla – zgwałcona. Jakby oczywiście mało było tego, że na zawsze zabrano jej upragnione, długo wyczekiwane dziecko i męża, z którym spędziła całe życie, a teraz nagle stał się kimś obcym, nawet jej nie rozpoznawał.

Książka Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy otrzymała nagrodę za najlepszy kryminał w Nowej Zelandii.

Jest to fakt zastanawiający, gdyż z całą pewnością nie można jej zaklasyfikować do tego gatunku. Zbrodni poświęcono zaledwie kilka pierwszych rozdziałów. Cała reszta opowiada o procesie wybaczania: Carla mierzy się z traumą i stara się wybaczyć oprawcy, Ben natomiast mierzy się z tym, kim jest, i stara się przebaczyć samemu sobie.

Autorka stawia bardzo ważne pytanie: jak mocno determinuje nas miejsce, w którym się urodziliśmy, rodzina, w której się wychowywaliśmy, dorośli, którzy byli dla nas wzorem? Jak bardzo wszystko to, na co nie mamy wpływu, decyduje o tym, jakimi jesteśmy ludźmi?

Szkoda, że Fiona Sussman nie zostawia z tym czytelnika, lecz ochoczo spieszy, aby udzielić jednoznacznej odpowiedzi:

„Bo choć każdy człowiek rodzi się obarczony ciężarem historii, to, co ostatecznie zrobi z własnym życiem, jest wyłącznie jego odpowiedzialnością.”

Mimo tak radykalnego ustosunkowania się do problemu, książka zostawia pewną przestrzeń, aby nie zgodzić się z poglądem autorki, aby spróbować wyrobić sobie własny pogląd na ten temat. W innym miejscu książki autorka bowiem pisze:

„Przemoc łatwo lęgnie się w domach biednych, wypędzonych i osamotnionych. I pęcznieje jak pozostawione bez nadzoru drożdże, przybiera na sile i pochłania wszystko.”

Nie jest to co prawda odkrywcze stwierdzenie – pozwolę sobie zacytować jeden z moich ulubionych utworów, Wielki testament Françoisa Villona z XV w. w tłumaczeniu T. Boya-Żeleńskiego: „Potrzeba ludzi pcha do zbrodni, a głód wywabia wilki z boru”. Ilekroć jednak by ta myśl do mnie nie docierała w różnych wersjach, tylekroć bezwiednie kiwam twierdząco głową, szepcząc nieme „prawda, prawda”.

Sprawa komplikuje się dodatkowo przez głos „Z głębi”, który przypomina Benowi historię jego ludu. Włącza to powieść Fiony Sussman w nurt literatury postkolonialnej, poruszającej problem dominacji białego człowieka nad ludnością rdzenną.

Maorysi przybyli na zieloną wyspę w XII wieku. Osiedlili się tam i podporządkowali sobie ziemię. W XVIII wieku do brzegów wyspy dotarła do Nowej Zelandii wyprawa Jamesa Cooka, która rozpoczęła proces kolonizacji. Rdzenni mieszkańcy zostali ograbieni ze wszystkiego: z ziemi, z naturalnych złóż surowców, z jedzenia, ale także z języka, z religii, z kultury. Z wolnych ludzi stali się podrzędną rasą, zaczęła nękać ich bieda i osamotnienie.

Carla jest białą kobietą, jej ojciec był Włochem. Jest więc potomkiem tych, którzy przybyli, aby mieczem i ogniem krzewić białą cywilizację i chrześcijaństwo (dziś pewnie dorzuciliby do tego ideę demokracji – wtedy przynieśli zwierzchnictwo brytyjskiego monarchy). W pewnym sensie odpowiada za to, kim jest Ben.

Tak skonstruowana fabuła powoduje, że nie wiemy, kto kogo skrzywdził, kto jest oprawcą, a kto poszkodowanym, kto jest za co odpowiedzialny i za co powinien ponieść karę.

Ostatecznie powieść ma pozytywny wydźwięk. Daje nadzieję. Tym, co niesie konsensus i zgodę, jest słowo.

Carla początkowo pała ogromną nienawiścią do Bena. Kiedy dowiaduje się, że ten nawet nie umie czytać, postanawia wyrównać szanse – zaczyna go uczyć. Co z tego wyniknie? Czy Ben doceni ten wysiłek? Czy zbliżenie się do mordercy syna pomoże Carli wybaczyć?

Mam wrażenie, że niektóre wątki zostały przez autorkę przegadane i nachalnie narzucone czytelnikowi, jakby zakładała, że sam jest zbyt mało inteligentny, aby coś wiedzieć lub doszukać. Dotyczy to głosu „Z głębi”, który trąci dydaktyzmem na kilometr, streszczając historię Nowej Zelandii. Dotyczy to także kreacji dziennikarza, który – choć jak Ben, pochodzi z nędzy i biedy – zdobył wykształcenie i coś osiągnął.

Książka na pewno warta jest uwagi – w niebanalny sposób porusza trudne problemy: winy i kary, odpowiedzialności – jednostkowej i zbiorowej, kolonizacji, wybaczania i zadośćuczynienia.

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here