Jedną z najlepszych rekomendacji podczas czytania książek są łzy. Łzy czytelnika, który nie może ich powstrzymać, gdyż historia w niej przedstawiona wdarła się nie tylko do głowy czytającego, ale również do jego duszy. Piszę o tym, dlatego, że właśnie takie przeżycia towarzyszyły mi podczas zapoznawania się z pierwszą częścią trylogii Owoc granatu Marii Paszyńskiej.

Straszliwe czasy II Wojny Światowej

Akcja “Dziewcząt wygnanych” rozpoczyna się  latem 1939 roku tuż przed wybuchem wojny. Głównymi bohaterkami są dwie piętnastoletnie bliźniaczki. Stefania to typowa panieneczka, którą interesuje dostatnie życie i znalezienie idealnego, najlepiej dobrze usytuowanego męża. Elżbieta to jej totalne przeciwieństwo. Jest wolnym duchem, pomagającym wszystkim wokół. Pochodzą z bogatego, kochającego domu, w którym kultywowane są polskie tradycje, ojciec jest wojskowym, a kobieca część pracuje w ochronce. Ich życie wydaje się sielankowe, jednak to wszystko znika, gdy Niemcy wypowiadają Polsce wojnę. Jak się jednak okazało, to nie tylko oni sprawią, że Łukowskie będą musiały walczyć o przetrwanie. To przerażająca i bezwzględna Armia Czerwona będzie sprawcą tułaczych losów bohaterów z Kresów Wschodnich przez Syberię aż na Bliski Wschód. Odtąd każdy dzień może być dla nich ostatnim. Czerwonoarmiści nie liczą się z życiem nikogo, dlatego możemy przeczytać naprawdę straszliwe historie, które sprawią, że przejdą nas ciarki, będziemy płakać, lub kogoś nienawidzić. Pomimo tych straszliwych wydarzeń, jest to książka przede wszystkim o takich wartościach jak oddanie dla rodziny, wierność oraz odpowiedzialność za ludzi, których się kocha, a nawet o miłości.

Bezbrzeżny zachwyt

Jestem pod ogromnym wrażeniem. Niełatwo napisać książkę na taki temat, w sposób tak dobry. Nie dość, że przedstawienie postaci, wprowadzanie wątków, napięcia jest w punkt to jeszcze rzeczowość i idealnie oddany klimat tamtych okropnych czasów, sprawia, że nie można się od niej oderwać. Widać, że Maria Paszyńska wykonała dużą pracę, jeśli chodzi o przygotowanie do “Dziewcząt wygnanych”. W posłowiu autorka pisze o tym, że przeczytała wiele pamiętników, odsłuchała setki nagrań, po prostu docierała do różnych źródeł, co sprawiło, że jest to bardzo autentyczne. W dodatku powieść nie dotyka wyłącznie grozy tułaczych losów Polaków, ale również tego, jakimi wartościami powinni kierować się ludzie. Jest to książka kompletna, której w mojej ocenie nie brakuje niczego… poza kolejnymi częściami, gdyż nie mogę się ich doczekać.

Gama odczuć

Płacz, gdy coraz bardziej zagłębiałam się w tę lekturę. Płacz nad losem bohaterów, straszliwością ich przeżyć, życiem oraz tym jaki człowiek człowiekowi potrafi zgotować los, tylko w oparciu na głupiej idei, która sieje tylko zniszczenie.

Ciarki strachu, gdy czyjeś życie wisiało na włosku. Ciarki obrzydzenia, czytając o warunkach, w jakich trzeba było żyć na wygnaniu.

Gniew na ludzi, którzy sprawili, że taka sytuacja jak wybuch II wojny światowej w ogóle miała miejsce. Gniew na ludzi, którzy są obdarci ze wszelkich zasad, sadystyczni i bezduszni, tylko po to, by spełniać rozkazy najstraszliwszego zwyrodnialca na świecie.

“Dziewczęta wygnane” zostawiają czytelnika z gamą odczuć i różnorakich przemyśleń. Jest to naprawdę wartościowa lektura, którą polecam  każdemu. Uważam, że jest to jak na razie najlepsza książka wydana w 2018 roku, jaką dane mi było przeczytać.

Zachęcam do pójścia do księgarni po książkę, zaopatrzenie się w paczkę chusteczek, herbatę oraz ciepły koc i przeczytanie jej. Nie pożałujecie.

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here