podrozniczki-dziewczyny-ktore-nie-znaly-granic-ksiazka-recenzja-booknieci

Ludzie bywają różni. Jedni pasjonują się kolekcjonowaniem znaczków pocztowych, drudzy uwielbiają czytać książki, a jeszcze inni podróżują.

I to właśnie tę trzecią formę pasji Jarosław Molenda postanowił wziąć na warsztat w swojej historycznej książce: „Podróżniczki. Dziewczęta, które nie znały granic”. Opowiada ona życiorys czternastu kobiet, w czternastu rozdziałach.

Świętosława (ok. 970 – po 1016)

Pierwsza córka Mieszka I i siostra Bolesława Chrobrego, którą wydano za króla Eryka Zwycięskiego. Bohaterka tej części rozdziału to jedna z najbardziej tajemniczych kobiet w dziejach słowiańskich. Przekazy o Świętosławie zostawiają pole do namysłu i dywagacji, ponieważ niewiele można z nich wydedukować. Zatem, czy życie Świętosławy miało w ogóle miejsce? Czy jest może wyimaginowaną postacią historyków? Tego nie wiemy. Wiemy zaś to, że żywot Sygrydy (istnieją dwie wersje jej imienia, to drugie pochodzi od jej prababki od strony ojca, czyli matki Mieszka I) jest ciekawy, godny przekazywania z pokolenia na pokolenie i cenny prędzej dla historyka z krwi i kości niż dla przeciętnego amatora historii.

Dorota Falak (ok. 1630 – 1674)

Do tej kobiety idealnie pasuje określenie: „Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni”. Już jako dziecko przejawiała upodobanie do tego, by mieć wszystko, mówiąc kolokwialnie: „głęboko w nosie” i by nie przejmować się nieistotnymi rzeczami. Pobierała nauki w wiejskiej szkółce parafialnej u miejscowego proboszcza, który wyszkolił ją w czytaniu i pisaniu, udostępnił swoje prywatne księgi… a to wszystko w imię miłości do bliźniego i w zamian za posługi różnej natury. Jakiej? To po dziś dzień jest tajemnicą.

Przez swoją szybką naukę podpadła miejscowym dewotkom, które podjudzały innych mieszkańców, by dziewczynę wyrzucić ze wsi. Ewidentnie nie były nią zachwycone.

Dorota okazała się ambitna i wolała uciekać, niż czekać na cud. Nie zapominajmy, że były to czasy, gdy nad Śląskiem brzmiał okrutny jęk palonych na stosach kobiet. Nie było to jednak tak łatwe, jakby się mogło wydawać. Musiała ona uzyskać pozwolenie na opuszczenie wsi od swego pana – von Kloesego. Usiłując je uzyskać, dziewczyna wylądowała w jego łożnicy.

Brała udział w „lekowaniu”, bo była bystrą osobą i szybko poznawała istotę ziół i leków. Była osobą „ponad miarę”, dlatego i tu padła ofiarą plotek sąsiadów. Mieszczanie donieśli na nią do Dominikanów i kilka dni później u jej drzwi stanęli ponurzy panowie w habitach i zaciągnęli ją do ciemnego lochu.

To właśnie tam dziewczyna poznała prawdziwe oblicze Świętej Inkwizycji. Rozmowę rozpoczęto od pozbawienia Doroty odzieży i powieszenia jej nagiej za ręce na żelaznych hakach na suficie. Po długim czasie, Dorocie udało się cudem opuścić to miejsce i znalazła pracę jako handlarz żywym towarem. Podróżowała w swej pracy przez różne kontynenty, a jedna wyprawa potrafiła trwać wiele dni i nocy. Koniec jej życia jest niestety nieznany.

podrozniczki-dziewczyny-ktore-nie-znaly-granic-ksiazka-recenzja-booknieci

Anna Jadwiga Sapieżyna (1772 – 1859)

Była mocno związana z nurtem patriotyczno – niepodległościowym, znała go praktycznie od podszewki. Aktywna podczas trwania insurekcji kościuszkowskiej, utrzymywała bliskie kontakty z tworzącymi się wówczas Legionami we Włoszech. Jak mawiał o niej sam Marceli Handelsman: „Obrotna i przezorna, oszczędna i zapobiegliwa, umiała puszczać w ruch wszystkie sprężyny, posuwać czynniki polityczne i gospodarcze, od dołu do góry, od żydków galicyjskich do Metternicha i Rotszyldów, w miarę potrzeby. Rządna, a nieskąpa, nadzwyczaj praktyczna. […]) (cyt. z książki).

Przywiozła z Włoch przyszły Hymn Polski, Mazurka Dąbrowskiego, wyśpiewując go przy otwartych oknach w Nowym Świecie. Tak oto ludzie poznali go i zaczęli iść jej tropem, tym samym rozsławiając go na wszystkie strony.

Ewa Felińska (1793 – 1859)

Życie tej kobiety od roku 1838 to istny dramat. Felińska znalazła się w wileńskim więzieniu, gdzie była przesłuchiwana przez znanego z zamiłowania do rękoczynów i obelg księcia Aleksego Trubeckiego. Jednak z opowiadań kobiety wynika, że została potraktowana w miarę poprawnie, a jedyne, czego od niej oczekiwano to szczere wyznania o tym, co wie na temat pewnego spisku z Szymonem Konarskim, z którym założyła szkółkę dla ubogich panien w Krzemieńcu i o pracach charytatywnych.

W wyniku przesłuchań została uznana za jedną z najbardziej czynnych uczestniczek, a jej karą za powiązanie był proces, podczas którego została skazana na koszmarną podróż na Sybir. Molenda w istotny sposób oddaje wszystkie uczucia, jakie panowały w ciele kobiety podczas całej wędrówki. W swoich wspomnieniach kobieta opisała mało znany obraz życia codziennego zesłańców w Tobolsku, gdzie wielu Polaków uległo rusyfikacji.

Ewa Felińska to z pewnością osoba, którą powinni znać wszyscy Polacy.

Narcyza Żmichowska (1819 – 1876)

Uchodzi za jedną z prekursorek feminizmu. Była powieściopisarką i poetką. Liczne listy do jej przyjaciółek wskazują na homoseksualizm kobiety, bo wyrażenia: „Całuję białe, giętkie cienkie paluszki twoich obydwóch rączek, całuję podeszewki rozzutych nóżek twoich, całuję śliczne ząbki” (cyt. z książki), nie należy do prostych zwrotów ku czci przyjaciółki, prawda? Zwiedziła mnóstwo miejsc, w których ja sama chciałabym być, na przykład Paryż. W latach 70. pisarka zaczęła podróżować nieco mniej. Często za to odbywała w myślach lub palcem po mapie. Narcyza była jedną wielką podróżą życia.

Helena Sanguszko (1836 – 1891)

Helena Sanguszko to polska arystokratka, która swą sławę zawdzięcza… urodzie. Ba, nawet Józef Lubowski zadedykował jej wydaną w Wiedniu „Polkę”. Wielorazowe podróże po Europie obudziły w Helenie postawę światowej, wielkiej damy, jak również wpłynęły na jej doskonałe rozeznanie w towarzystwie i wykształciły cenny wdzięk w konwersacjach.

Jej ulubionym miejscem było Lazurowe Wybrzeże. To tam spędzała wiele dni. Wówczas to miejsce było również ulubionym miejscem europejskiej socjety. Chodzą pogłoski, że Sanguszkówna była przyjaciółką Modrzejewskiej, ale czy była jej siostrą?

To już jedynie domniemania historyków.

podrozniczki-dziewczyny-ktore-nie-znaly-granic-ksiazka-recenzja-booknieci

Opinia

Celem dokładnego zapoznania się z wyżej wymienionymi historiami, odsyłam do książki Jarosława Molendy: „Podróżniczki. Dziewczyny, które nie znały granic”.

Myślę, że ten tytuł to strzał w dziesiątkę. Dlaczego? Otóż granice, które pokonywały kobiety, niekiedy jeszcze za dziecka, to granice, które były do pokonania w nich samych. Co ważne, one potrafiły tego dokonać. Niekiedy były to granice ciężkie, zawiłe, ale dla nich nie było rzeczy niemożliwych. To kobiety z piekła rodem, które nie bały się wyzwań, choć pot i łzy niejednokrotnie spływały po ich ciele.

Jak widać, powody emigracji i podróży bywały przeróżne. Jedni wyjeżdżali za chlebem, inni w celach poznawczych, religijnych, często pozostawiając rodzinę za sobą a swoje aspiracje stawiając na czele. A w to wszystko, gdzieś między nimi, do gry wchodziła polityka.

 „Podróżniczki. Dziewczyny, które nie znały granic” polecam każdemu, kto jest wielbicielem historii, ale także młodym osobom, które chcą dowiedzieć się czegoś więcej o naszych dziejach.

Choć może życiorysy były ciekawe, sposób w jaki zostały one opowiedziane sprawił, że czułam się jak na lekcji historii u swojego byłego nauczyciela (w tym miejscu – pozdrowienia). Nudziło mnie to nieco.

Pewnego dnia odłożyłam tę książkę na półkę i pół dnia próbowałam się do niej przekonać. Wiedziałam, że prędzej czy później po nią sięgnę, bo została mi ona wysłana do zrecenzowania, ale jaki był ból, kiedy musiałam do niej znów powrócić… Nuda, naprawdę nuda.

Choć nie twierdzę, że nie posiada ona również swoich plusów. Plusem jest na przykład to, że kiedy dana historia będzie omawiana na lekcji – można więcej zrozumieć ale i bardziej uczestniczyć w zajęciach, prawda? Plusem jest też wyśmienicie wykonana okładka, i tu ukłony dla Magdaleny Wójcik. A gorące podziękowania za możliwość przeczytania ślę wydawnictwu Lira.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here