Postępująca korozja konwersacji

Konwersacja to piękna rzecz. Po to człowiek został obdarzony aparatem mowy i mózgiem z całą rozległą paletą emocji i myśli, aby ich używać. Czyż nie? Rozmowa, nawet ta pisana, odbywająca się w internetowej przestrzeni, wnosi świeży powiew, weryfikuje poglądy i przede wszystkim zbliża ludzi. Dlaczego więc używamy jej tak rzadko?

Ogarnęła mnie złość.

Pierwszy zalew irytacji utopił mnie przed świętami Bożego Narodzenia. Dostałam mnóstwo życzeń od bliższych i dalszych znajomych, odpisałam zaledwie na kilka z nich. Do pozostałych wysłałam „Dziękuję, wzajemnie”. Pomyślicie, że jestem wychowanym w beczce trepem, trudno. Wiecie, co mnie wkurzyło? Życzenia wysyłane metodą kopiuj – wklej, kretyńskie animacje na których zniekształconym głosem słodziusi reniferek recytuje życzenia. Gif z pobłyskującą jak światła w dyskotece choinką i równie migoczące życzenia wesołych świąt. Mogę być szczera? Gdybym chciała dostać dobre słowa pomyślności od Alvina i jego wiewiórek, obejrzałabym sobie film. Gdybym chciała zagapić się na choinkę, włączyłabym lampki na swojej. A takie życzenia, które świadczą o stosunku nadawcy do mnie, mam po prostu w dupie. Dlaczego nikomu nie chciało się wysilić, poświęcić trzech minut na napisanie ich po ludzku, tak od serca, szczerze?

Nosacze, Janusze i Grażyny

Moda na memy rozprzestrzeniła się jak zaraza. O ile bawiło mnie to na początku, bo było czymś nowym, innym, teraz po prostu wkurza. Nie przeczę, są takie, przez które potrafię uśmiać się aż do posmarkania, ale czy to znaczy, żeby znajomi bombardowali mnie nimi na messengerze? Wszak ja sama wiem najlepiej, co mnie bawi i wystarczy, że raz czy dwa dziennie natknę się na nie na Facebooku. Zastanawiam się po prostu co nowego może wnieść z moją znajomość z człowiekiem X to, że zamiast rozmowy dostaję porcję memów? O odrabianiu lekcji przez nosacza Piotera, o nosaczowej Grażynie czy samochodzie „somsiada”. Bo oprócz tego nie dostaję nic. Ani „Co słychać?”, ani „Jak żyjesz?”, że nie wspomnę o ludzkim, życzliwym „Wszystko u ciebie w porządku?”

Linki do You Tube

To analogiczna sytuacja. Siedzę spokojnie przy komputerze, pracuję, albo piszę książkę, albo robię cokolwiek innego, co pochłania moje myśli i czas, a tu bęc – mrugają powiadomienia w trzech okienkach messengera. I myślicie, że ktokolwiek pisze „Cześć”? Proszzzz was, zejdźcie na ziemię! W jednym nosacz, w drugim i trzecim link do muzyki, która to kompletnie, ale to kompletnie nie pokrywa się z moim gustem muzycznym. I co? Mam rzucić to, co robię, bo ktoś z nieznanej mi przyczyny wysyła rzeczy w swoim mniemaniu ważne, a dla mnie zupełnie nieistotne? Gdyby tylko ów człowiek X dodał krótką informację, np. „Słucham tego od rana, świetny kawałek, bardzo mnie porusza. Może i tobie wpadnie w ucho?”, wówczas odniosłabym się do tego zupełnie inaczej, z ciekawością. I owszem, rzuciłabym wszystko, żeby z empatii wsłuchać się w to, co tak wzruszyło mojego rozmówcę. A tak, to co ja mam zrobić z garażowym łomotem, zachwycającym człowieka X? A dajże mi spokój, nie moja bajka. Pogadaj ze mną najpierw! I to ja jestem niewychowanym ciołkiem? Ja?

Pismo obrazkowe

Jak już wspomniałam , wszystko nadal kręci się wokół nieużywania mózgu. Słodki kociak piłujący sobie pazurki, czy wkurzony bobas, z którego ust wylatuje dymek z napisem „K*rwa znowu poniedziałek”, co niby mają wspólnego ze mną? Mój messenger jest nie tylko zaspamowany takim szajsem, ale wręcz zafajdany. Obrazeczki, kwiatuszki, złote myśli, motta, linki do muzyki, albo śmiesznych filmów, albo co gorsza do wypowiedzi polityków, z których słowami się absolutnie nie identyfikuję, marnują mój czas. Ludzie, którzy wysyłają mi te stosy badziewia także grają w kotka i myszkę z moim czasem. Ludzie posługujący się pismem obrazkowym są uwstecznieni społecznie i niechybnie emocjonalnie, skoro nie potrafią wejść w normalny dialog z drugim człowiekiem. I to nie jest pokolenie dzieciaków z liceum, bo ja z takimi nie przestaję. To ludzie, do cholery, w moim wieku, oscylujący wokół czterdziestki! I to jest niewiarygodne!

Rozmawiajmy!

Jeśli zapomnieliście, do czego służą komunikatory internetowe, to z radością przypomnę – DO ROZMÓW! Ludzie błagam, opamiętajcie się i zacznijcie prowadzić ze sobą dialog, interesujcie się samopoczuciem drugiego człowieka, jego życiem, tym, jak możecie go wspomóc, nawet słowem. Pogadajcie z nim, zapytajcie jak się czuje, czy wszystko u niego w porządku. Pośmiejcie się z nim, napiszcie chociaż, że byliście ostatnio w galerii handlowej czy Tesco, czy gdziekolwiek i kupiliście sobie sześciopak bokserek we wzorki, albo kalendarz na ten rok, a przed wami w kolejce stał taki śmieszny starszy pan i on… Rozumiecie? Wyrzućcie w cholerę memy, obrazki, pierdziaski i linki do muzyki, która może nie interesować waszego rozmówcy. Piszcie, używajcie mózgu, myśli, emocji, uczuć, przedstawiajcie swoje poglądy! Mało się dzieje na świecie i waszym życiu? Czy porypane nosacze mają zastąpić relacje z drugim człowiekiem? Przemyślcie to. Nie raz, nie dwa. Zastanówcie się, czy tak to powinno wyglądać.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes
shares