przypadki-callie-i-kaydena-booknieci-recenzja-okładka

Dwie najważniejsze relacje międzyludzkie – miłość i przyjaźń i ich terapeutyczna potęga. Możliwość wzajemnego zbawienia od ciężaru traumatycznych wydarzeń, które naznaczają życie ludzi dopiero zaczynających przygodę z dorosłością.
Taką historią raczy nas Jessica Sorensen w książce pod tytułem Przypadki Callie i Keydena.

Bez uprzedzeń

Ilu z nas wybiera książki po tytule, okładce lub krótkich opisach fabuły? Przyznam szczerze, że sama czasami tak postępuję. Jednak ta książka wpadła mi w ręce dzięki wydawnictwu ZYSK i S-KA, że tak to nazwę – całkiem intuicyjnie. Pomyślałam, że literatura dla młodych dorosłych nie cieszy się moim wewnętrznym booknięciem, ale – zobaczywszy w niej potencjał – chciałam dotknąć historii, którą opisuje. I, całkiem niezauważalnie, pochłonęłam ją w kilka dni, racząc się kartka po kartce przygodami bohaterów, którzy stopniowo w swoim nieżyciu odnajdują życie.

„wielu ludzi przeszłoby obok. Naprawdę, wielu odwraca głowę kiedy dzieje się coś złego”

przypadki-callie-i-kaydena-booknieci-recenzja-okładka

Moment, chwila, ułamek sekundy.

Na ułamek sekundy być człowiekiem, nie odwrócić głowy tak, jak każdy. Zareagować, zwrócić twarz ku komuś, kto bezdźwięcznie woła o pomoc. Uratować człowieka, wystarczy tak mało, a to znaczy tak wiele. Dla tytułowego bohatera ten jeden moment, w którym czyjeś kruche ciało odwróciło się i swoimi przerażonymi źrenicami dostrzegło jego ból – jest wszystkim. Tym samym staje się dla tytułowej bohaterki, posiadaczki tej kruchoty. Od pierwszego spojrzenia, od pierwszego, mogłabym rzec – zrozumienia, zaczyna się ich życie, tak naprawdę. Życie, w którym dopuszczają do siebie emocje i pozwalają sobie na ich wyrażanie. Życie, które przestaje być cichym umieraniem.

Przemoc powoduje ciszę

Każdego, kogo dotknęła przemoc w życiu, dopada cisza. Cichy jęk, którego nie sposób wydostać spoza idealnie wyrysowanej maski sztucznego uśmiechu. Tak, jest wygodniej. Jednak rany, tym sposobem, zabliźniają się tylko fizycznie. A te psychiczne pieką wewnętrznym żarem wściekłości i smutku. Jessica Sorensen ukazuje nam kilka zagubionych dusz, które ogarnęła właśnie ta piekąca w gardle cisza. Przeznaczenie, los, przypadek, wiara, nadzieja czy inna siła, zbliża te popękane dusze ku sobie, a one, poznając, czym jest prawdziwa przyjaźń i miłość, przez zaciśnięte zęby i żołądki zaczynają w końcu oddychać swoim bólem, by w ostateczności móc się go wyzbyć. Autorka z łatwością wyraża się głośno o przemocy, pokazuje, że zarówno poszczególne jej przypadki, jak i obcowanie z nią latami mogą rozbić człowieka, spowodować, że czuje się martwy i pozbawiony godności. W międzyczasie prezentuje czytelnikowi lekarstwo, które nie jest psychoterapią czy pigułką na lepszy sen, tylko… miłością.

przypadki-callie-i-kaydena-booknieci-recenzja-okładka

„Bo to magiczna lista, wypełniona szansami”

Przyjaźń to inna nazwa miłości, a raczej nazwa nieco innej miłości, od tej, której kształt przychodzi nam do głowy i na język.

Przyjaźń jest miłością, jest dbaniem i troską, jest przezwyciężaniem ciężarów i wzajemnym wsparciem. Takie przyjaźnie są opisane w Przypadkach Callie i Keydena. Jednak więź łącząca główną bohaterkę i jej przyjaciela jest szczególnie zdrowotna, a wręcz psychoterapeutyczna.  Decydują się oni na wspólne tworzenie list, które w punktach zawierają zadania do wykonania, a raczej – możliwości poprawy swojego życia, szanse. Szanse, których późniejsze wykorzystanie pozwala im wyzbyć się ograniczeń, które sami na siebie nałożyli przez ból obciążający ich stopy.

Czym jest miłość?

Dwójka głównych bohaterów książki – Callie i Keyden, stopniowo dowiaduje się, czym jest prawdziwa miłość. Dostrzegają zbawczą siłę miłości, miłości ubranej w ich wewnętrzne cierpienie. Miłości bardzo sensualnej, zmysłowej, przejmującej, wręcz – namacalnie namiętnej. Miłości chwytającej za serce. Miłości trudnej i naznaczonej smutną historią każdego z bohaterów. Autorka ukazuje, że miłość powinna leczyć, powinna wysysać jad ciężkich przeżyć z ran partnerów, powinna powodować, że te rany psychiczne, o których milczą młodzi dorośli się otwierają, aby mogły raz na zawsze zostać „wybolone”. Można jednoznacznie wywnioskować, że miłość, zdaniem autorki, to wodzenie językiem po obolałych częściach ciała partnera – dosłownie i w przenośni.

Dwie strony zwrócone w jedną

Przypadki Callie i Keydena są napisane przez nich samych. Co to oznacza? Oznacza to, że główni bohaterzy sami są narratorami swojej historii. Zabieg ten pozwala na ujrzenie dwóch stron jednej miłości. Tego, jak niektóre jednoznaczne zachowania mogą powodować inne ich zrozumienie przez odbiorcę w relacji. Zmiana narracji pokazuje, jak duży strach ogarnia postaci przed miłością, której pragną, przed otwarciem swoich ran w ramionach drugiej osoby. Nieścisłości, błędy w interpretacji, zwątpienie, wstyd, nieśmiałość, niepewność uczuć drugiej osoby, brak wiary w siłę uczucia przy jednoczesnym porażeniu głęboką, podniecającą i szalenie zniewalającą intensywnością uczucia. Te wszystkie elementy pojawiają się zarówno w umyśle Callie, jak i Keydena, do których autorka daje czytelnikom dostęp.

przypadki-callie-i-kaydena-booknieci-recenzja-okładka

Całe wiatraki emocji

Historia zaprezentowana przez Jessice Sorensen obejmuje bardzo wiele płaszczyzn, przestrzeni, koncentrując się wokół ludzkiej inteligencji emocjonalnej. W każdej z tych przestrzeni czujemy. I nie jest to wachlarz emocji, ale całe wiatraki różnorodnych uczuć, odczuć, wrażeń i doznań. Ta książka, wbrew pozorom, może uwieść czytelnika w każdym wieku, otwierając mu oczy na to, co kryje się pod przykryciem ciszy oraz na fakt, że bliskie relacje mogą zbawić drugiego człowieka, mogą go dotknąć tak, by „wydrżał” z siebie cały milczący, ale wrzący ból.

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here