„Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy” – Maciej Jastrzębski

Czarne nie mogłoby istnieć bez białego, dobro bez zła, kobieta bez mężczyzny, tak więc każde miasto musi mieć swoją jasną i ciemną stronę, swój awers i rewers, swoją nadziemną i podziemną część.

To nie jest kryminał!

Spojrzałam na okładkę i pomyślałam „Hurra, coś dla mnie! Kryminał”. Tak wiem, nieszczególnie popisuję się w tej chwili, za to szczerze przyznaję do ignorancji, albowiem nazwisko autora (Jakim cudem? Dlaczego?) nic mi nie powiedziało. A to przecież Maciej Jastrzębski, od dwóch dekad związany z Polskim Radiem. Maciej Jastrzębski mieszka w Moskwie, obecnie na stałe, pełniąc rolę korespondenta Polskiego Radia w Federacji Rosyjskiej. Swoją wielką radiową przygodę rozpoczął dwadzieścia lat temu w radiowej Trójce, był także korespondentem w Mińsku, objechał z mikrofonem Europę. Słuchacze zawdzięczają mu wiadomości z pierwszej ręki, dotyczące Białorusi, Gruzji, Belgii, Włoch, Francji, Austrii, a także Iraku czy Afganistanu. Maciej Jastrzębski jest autorem książek „Matrioszka Rosja i Jastrząb”, „Krym: miłość i nienawiść”, „Klątwa gruzińskiego tortu”.

Druga twarz Moskwy. Ta prawdziwa?

Wspomniałem tę historię, żeby łatwiej można było zrozumieć szczególną rolę, jaką w życiu moskwian odgrywają podziemia. Nie są tylko siedliskiem szczurów, przestępców i wyrzutków społecznych. Nie są też parkiem rozrywki dla sympatyków ekstremalnych wrażeń, poszukiwaczy przygód i skarbów. Wielu mieszkańców rosyjskiej stolicy traktuje podziemny labirynt jako integralną część miasta. Jak miejsce, w którym można znaleźć schronienie, dotknąć historii i w którym rodzą się legendy.

Zdałem sobie sprawę, że podziemna Moskwa to nie tylko tunele, piwnice i bunkry, ale również sfera działalności, czyjś sposób na życie. Zrozumiałem, że każdego dnia mnie, zwykłego człowieka oddziela od tego „mentalnego podziemia” jedynie krucha szyba. Na ulicy, w sklepie, w restauracji ocieram się o ludzi, którzy należą do mrocznego świata żądz, lęków i przemocy. Podziemna Moskwa, inna niż ta, o której pisałem do tej pory, także istnieje.

Rubinoweoczy-okladka-recenzje-booknieci

Fascynujący reportaż

Autor zabiera czytelnika na wycieczkę po Moskwie. Nie tej dostępnej dla wszystkich, z pięknymi cerkwiami, Kremlem, Placem Czerwonym. Ale tej, o której istnieniu gros ludzi (jak ja, jeszcze do wczoraj) nie ma pojęcia. Ktoś, kto nie jest pasjonatem, kogo nie interesowały dotychczas kwestie oscylujące wokół historii tego skądinąd niezwykłego miasta, po lekturze „Rubinowych oczu Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy”, może szeroko otworzyć oczy ze zdziwienia.

Cała moja mikra, zahaczająca o wstydliwe wręcz dyletanctwo, wiedza na temat stolicy Rosji ograniczała się dotychczas do kilku charakterystycznych miejsc i faktów. Krem, Plac Czerwony, rzeka Moskwa, Galeria Trietiakowska, Mauzoleum Lenina, sobór Chrystusa Zbawiciela, a w tym wszystkim ciekawostka: Moskwa (jej aglomeracja) liczy sobie ponad dwanaście milionów mieszkańców. Przyznaję, że to wiedza uboga. Dlatego książka Macieja Jastrzębskiego jest dla mnie takim odkryciem.

800 lat historii

Rosjan można albo kochać, albo nienawidzić. Jest to naród, z który z pewnością nie wzbudza letnich uczuć.  Poszarpany latami wojen, ciężkim butem komunizmu i „ojcami narodu”, którzy do dzisiaj w niektórych intensyfikują niezrozumiały sentyment (spójrzmy chociażby na wciąż istniejące Mauzoleum Lenina!), ma swój specyficzny tok myślenia, swoje priorytety. Jednakże nie o tym mowa, choć ten fakt ma ogromny wpływ na fabułę tej zadziwiającej książki. Maciej Jastrzębski sięga w epilogu do narodzin Moskwy jako stolicy. To przepiękna historia z nutką baśni, dokraszona klątwą. Co wyjaśnia zresztą umiłowanie Rosjan do wiary w gusła, przesądy, a co za tym idzie – małe fortuny wydawane w gabinetach jasnowidzów i wróżbitów. Można śmiało rzec, co nawet nie jest sugestią autora, że Moskwa jest miejscem (tak miejscem, nie tylko miastem) magicznym.

Podziemia pod rubinowymi oczami Kremla

Wiecie, czym są owe rubinowe oczy? To czerwone gwiazdy na budynku Kremla, podświetlane nocą, a zainstalowane na prikaz Stalina. Patrzą na stolicę czujnie. Zaś same podziemia… nie, to nie tylko imponujące, rozległe i jedyne w swoim rodzaju moskiewskie metro pełne rzeźb, żyrandoli czy mozaik. Podziemia to także owiane tajemnicą korytarze i ich odnogi zamieszkiwane przez bezdomnych i stwory nie z tego świata. To metro 2, zwane D-6, równie sekretne jak strefa 51. To święte miejsce dla diggerów, poszukiwaczy skarbów i zagadek.

Autor w swojej książce porusza nie tylko kwestię Liberii, czyli księgozbioru Iwana IV Groźnego, w której istnienie tyle samo osób wątpi, co wierzy. I jeśli jest, to gdzieś dobrze ukryta, a zawiera księgi będące mokrym snem wielu możnowładców. Samo domniemane pojawienie się ich na terenie Rosji jest już bardzo ciekawe, tak samo przypowieść o tym, dlaczego Kreml powstał w tym miejscu, w którym powstał i dlaczego kryją się pod nim sekretne tunele.

W gawędziarskim reportażu Macieja Jastrzębskiego podziemia mają nie tylko charakter fizyczny, ale wielowymiarowy. To nisza, w której kryją się bezdomni. To rosyjscy gangsterzy i ludzie z półświatka. To nowi oligarchowie, to maniacy odkrywania enigmy, to w końcu kobiety poszukujące książąt z bajki. Cały świat, który jest transparentny dla większości. To powracający temat kopalni diamentów znad rzeki Popigaj i los górników tam pracujących. I wiecie co? To książka zdecydowanie warta przeczytania.

Rubinoweoczy-okladka-recenzje-booknieci

Jeszcze tyle do odkrycia!

Nie ukrywam, że nie przepadam za książkami reportażowymi. Nigdy nie ciągnęło mnie do lektur tego rodzaju. Jednakże pan Maciej ma wyjątkowy talent do opowiadania.

Książka podzielona jest konsekwentnie na osobne „podziemne” zagadnienia, nic się w niej nie miesza, nie plącze. Niektóre z informacji brzmią niewiarygodnie, ale rany koguta… ileż my, szarzy zwykli ludzie, jeszcze nie wiemy! Wszak żaden rząd nie udostępni społeczeństwu ot tak najpilniej strzeżonych tajemnic, ale to my możemy ubierać je we własne domysły, teorie spiskowe i oddać we władanie pracującej na wysokich obrotach wyobraźni.

„Rubinowe oczy Kremla. Tajemnice podziemnej Moskwy” będą idealnym przewodnikiem dla tych, którzy wybierają się do stolicy Rosji, a chcieliby nieco zboczyć z utartych turystycznych szlaków.

Ach, i jedyne, co mogłabym książce zarzucić, to ciut za mała czcionka.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Editio Black za uchylenie rąbka moskiewskiej tajemnicy.

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote
shares