Każdy z nas choć raz w życiu miał chęć pozostawienia wszystkiego za sobą i rozpoczęcia nowego życia, prawda? Nowe przygody, nowe twarze, ale przede wszystkim lepsze perspektywy na świat. Więc na co czekasz? Podążaj śladem Ewy, bohaterki książki Marty Matulewicz – Singielka w Londynie i pozwól sobie zaprzyjaźnić się z nową wersją siebie.

Wszędzie dobrze, ale… w Londynie najlepiej!

Poznajcie Ewę – z pochodzenia Polkę zamieszkującą Szczecin, która wyjeżdża do swojej wieloletniej przyjaciółki, Zosi, do Londynu na „egzamin z życia”. Pragnie wolności, usamodzielnienia się, choć nierzadko tęskni za domem. Osobiście bardzo polubiłam tę postać, gdyż troszkę się z nią utożsamiam. Szalona, rozrywkowa dziewczyna, z którą nikt nie ma prawa się nudzić. Chciałabym mieć taką przyjaciółkę jak Ewka! Choć początki odnalezienia się w obcym miejscu bywały trudne, to jednak z pomocą Zosi bohaterka przekonała się, że strach ma wielkie oczy. Lepiej niż w Londynie nie może być nigdzie!

Ewka – czyli jak szybko poprawić sobie humor?

Z powodu nietuzinkowego charakteru naszej bohaterki wielokrotnie popełnia ona faux pas. Wywołują one salwy śmiechu. Imponuje jednak sposób, w jaki dziewczyna okazuje wdzięk, wychodząc z tarapatów. Bo przecież niecodziennie w momencie wybierania bielizny napotykamy mężczyznę, przy którym więdną nogi. Nie jest także naszym rytuałem wpadanie na oszklone drzwi? No chyba, że… jest się Ewką. 😉

Smaki życia

Muszę przyznać, że tej kolejki mężczyzn ustawiającej się do Ewki to jej zazdroszczę! Niebanalna uroda i uśmiech, którym nie pogardziłyby pewnie światowej sławy gwiazdy Hollywoodu, robią ogromne wrażenie. Do tego jest wysportowaną, pełną werwy i życia pracownicą klubu fitness – miód malina! Jak nie strażak, przy którym zapomina języka w buzi, serwujący niezwykłe pocałunki, to chirurg, który sprawia, że zapomina się o Bożym świecie. Ha, i tu znalazłam coś, czego nie zazdroszczę Ewce! – dylematu, którego z nich wybrać?

Przyjaźń na wieki

Zosia to zupełnie przeciwny biegun. Opanowana kobieta, która wie czego chce, twardo stąpająca po ziemi. Jedynie w relacjach damsko-męskich nie układa jej się najlepiej. Chociaż, sprawdziło się stare porzekadło, które zawsze powtarza moja babcia: „Co Ci przeznaczone, na środku drogi rozkraczone”. Po wielu przejściowych perypetiach miłosnych i uniesieniach trafiła na swojego jedynego mężczyznę, który okazał się ideałem. Oby sielanka trwała jak najdłużej!

Moje odczucia

Książka, z którą miałam okazję się zapoznać, zafascynowała mnie od pierwszych stron. Nie zdążyłam się nawet zorientować, kiedy dotarłam do końca. Smutku w moich oczach w tamtym momencie nic nie zdoła opisać. Naprawdę bardzo polubiłam wszystkich bohaterów powieści Singielka w Londynie, a w moim wypadku rzadko się to zdarza, naprawdę! Zawsze mi coś przeszkadza, może jestem trochę wybredna, kto wie? Tym razem jest zupełnie inaczej.

Czytając tę powieść, miałam nieodparte wrażenie, że jestem w świecie Ewki, że przeżywam  razem z nią wszystko, co z nią związane, tylko nieco z boku. Bardzo podobało mi się to doświadczenie. Zaletą tej książki jest również to, że jest napisana językiem prostym, wręcz banalnym. Jestem prostą kobietą, z prostym tokiem myślenia, a jakieś wyrafinowane słownictwo jest mi zbędne. Pani Marto, ogromny szacunek i wielkie dzięki!

Kiedy przerzucałam ostatnie strony książki, ujrzałam niesamowitą informację o kontynuacji przygód Ewy i naszych (nie zawaham się użyć tego słowa!) przyjaciół. Bardzo się cieszę! Mam nadzieję, że będzie mi dane przeczytać drugą część, bo jestem ogromną fanką!

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here