Jak mówią badania psychologów, 90% populacji podczas dokonywania wyboru kieruje się zmysłem wzroku. Przyciąga nas to, co ładne, kolorowe, modne i nowe. Coraz częściej nie odpycha nas nawet wysoka cena danego produktu, pragniemy po prostu go mieć na własność. Dbamy o swój prestiż i skrupulatnie wypełniamy koszyk potrzeb społecznych, spełniając każdą zachciankę, która jest w zasięgu naszych możliwości finansowych. Socjologowie zgodnie zauważają, że w dobie rozwiniętych na skalę światową mass mediów, drastycznie rośnie nasza potrzeba uwagi i podziwu ze strony innych. Dziesiątki tysięcy kont na Instagramie i Facebook’u, promujących bycie fit, bycie cool i po prostu – bycie kimś, kimkolwiek, byle nie szarą, anonimową myszką. Chcemy więcej, bardziej, mocniej. Uważamy, że wszystko, ot tak, po prostu nam się należy. Ludzie coraz chętniej spędzają długie godziny przed ekranami swoich komputerów, laptopów, tabletów i smartfonów, bezsensownie poświęcając czas na coś, co niemal w ogóle nie rozwija ich intelektu, horyzontu myślowego i wyobraźni. Z roku na rok coraz mniejsza liczba ludzi sięga po książkę. Jakąkolwiek.
Istnieje powszechne przekonanie, że to, co nowe, jest ładniejsze, bardziej cenne i zdecydowanie bardziej pożądane niż to, co starsze. Można zaobserwować tę zależność w wielu sytuacjach życiowych, na przykład kiedy kupujemy nowe buty, bo obecne są z poprzedniego sezonu albo kiedy robimy remont, bo tapeta czy kanapa mają już kilka lat i są w naszych oczach stare. We współczesnych czasach, zdominowanych przez konsumpcję, wymieniamy niemal wszystko w zaskakująco szybkim tempie. Począwszy od błahostek, t.j. części garderoby, przez samochody, zabawki dla dzieci, sprzęty kuchenne, po bardziej radykalne zmiany, przyznajmy to sobie szczerze i otwarcie, partnerów. Coraz chętniej wymieniamy także zasoby naszych domowych biblioteczek. Pożółkłe okładki książek są zastępowane przez te błyszczące, kolorowe. Stare książki pakujemy w kartony i wystawiamy na pobliski osiedlowy śmietnik lub zamykamy w piwnicy czy na strychu, by stały tam sobie cichutko, w zapomnieniu i  dokonywały żywota.
A przecież mówi się, że książki, tak jak ludzie, mają duszę i potrafią stać się najlepszym przyjacielem człowieka. Skrywają bowiem najciemniejsze strony charakteru ich autora, jego lęki, smutki, marzenia, nadzieje i radości, są efektem ciężkiej pracy i poświęcenia. Przynoszą ulgę, bo ktoś, kiedyś, gdzieś na świecie, czuł tak samo, jak ja. Takie stare książki potrafią być skarbnicą długoletniej mądrości i drogowskazem na życiowych zakrętach. Potrafią nas niewidzialnie przytulić i podnieść na duchu. Czy można zatem tak po prostu spakować je i wyrzucić, bo są już wyblakłe i nie tak piękne jak te świeżutko zakupione w księgarni? Takim praktykom mówię stanowcze: STOP!
Antykwariat na obrzeżach miasta. Wyjątkowy, bo oferujący jedynie stare i niechciane przez nikogo książki. W oknie witryny finezyjny abażur. Skrzypiące drzwi i dzwoneczek, zwiastujący przybycie nowego klienta. Przekraczam próg. Starszy pan za ladą poprawia koszulę i uśmiecha się na przywitanie. Całą przestrzeń tego miejsca wypełniają regały, pełne przeróżnych książek. Niesamowity klimat – jak gdyby pyłek magii milionów słów sprzed wielu lat, zaklętych w strony każdej z tomów ksiąg zebranych w tym miejscu, unosił się w powietrzu i delikatnie opadał na nasze głowy. Podróżuję między tematycznymi regałami. Dotykam zamszowych okładek, delikatnych kart, oglądam piękne rysunki botanicznych okazów, wzruszam się do łez nad treścią jednego z wierszy. Wreszcie trafiam na nią – maleńka, niepozorna, między opasłymi tomiszczami, ściśnięta granatową okładką, z białą cenówką – 2zł. ,,Imionnik z kwiatem” Agnieszki Osieckiej. Piękne ilustracje wewnątrz, na każdy miesiąc wiersz z przesłaniem. Prosty w słowach, a zarazem niebywale głęboki, prawdziwy i ponadczasowy – cała Osiecka. Tego nie ma już we współczesnej literaturze. Zabieram ją do domu, bez zastanowienia. Czytam z zapartym tchem, oglądam i otwieram za każdym razem jak gwiazdkowy prezent. A przecież znamy się już tak dobrze, jest moją wierną towarzyszką od wielu lat.
Nie wyrzucaj starych książek, nie zapominaj ich. One należą do Ciebie i są naznaczone Tobą. Podkreśleniem wersu, zagięciem na jednej z kart, plamką po kawie, inicjałem na okładce. Podróżowały z Tobą, dotykały opuszków Twoich palców, tyle Ci opowiedziały, dzielnie towarzyszyły w chwilach znudzenia szarą rzeczywistością wokół. Jak ludzie, których spotykasz na drodze swojego życia. Nie zastępuj ich kimś nowym, bo zbrzydł Ci ich wygląd, bo są już stare i pomarszczone, nie dość ładne, by zdobić Twój regał. Wróć czasem do nich, odgarnij warstwę kurzu i zanurz się w słowach, które kiedyś były Ci tak bliskie. Nie wyrzucaj starych książek, nie zapominaj ich. One są częścią Ciebie…

Danka Pałęga

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here