Tajemniczy czarny kot. Od wieków postrzegany jako zwierzę otoczone niewidoczną dla ludzkiego oka, bańką czegoś mistycznego. Wysłannik diabła, przyjaciel czarownic, bożek czy zwiastun szczęścia? Odpowiedzi na wszystkie pytania można znaleźć w książce Nathalie Semenuik.

Arcydzieło!

Już dawno nie miałam przyjemności trzymania w ręku tak przepięknie wydanej książki. To prawdziwe wydawnicze dzieło sztuki, przemyślane zarówno pod względem edytorskim, jak i graficznym. Ta niewielka książeczka, niemal w wydaniu kieszonkowym, przyciąga wzrok nie tylko elegancką twardą okładką, ale przede wszystkim niebywale spójną zawartością. O ile to małe kompendium wiedzy o kotach, nie tylko czarnych, jest właściwie zbiorem ciekawostek, to szata graficzna powala na kolana. Mnóstwo pięknych ilustracji i zdjęć, przeplecionych tu i ówdzie wierszami i cytatami związanymi z tymi magicznymi zwierzętami, to prawdziwa uczta dla oka. Dopełnieniem całości jest elegancki papier, który automatycznie kojarzy się z gładkością wizytówki czy zaproszeniem ślubnym. Chapeau bas!

Kocia encyklopedia

Nathalie Semenuik zabiera czytelnika w niezwykle ciekawą podróż po historii czarnych kotów; zwierząt zamieszkujących nie tylko niemal wszystkie kontynenty, ale także mocno zakorzenionych w legendach i ludzkich uprzedzeniach. Chyba żadnemu innemu zwierzęciu ludzkość nie poświęciła tyle zainteresowania. Czarne koty otaczane były zarówno nabożną czcią i opieką, szanowane jako nadzwyczajni łowcy gryzoni, jak i nienawidzone przez mroki średniowiecza. Kolor ich sierści identyfikowany był z symbolem diabła, sił nieczystych i zła. Należy pamiętać, że podczas tych czarnych dla ludzkości czasów, ucierpiały nie tylko czarne koty, ale i ich właścicielki – zazwyczaj samotne, trzymające się na uboczu kobiety parające się uzdrawianiem, zielarki, akuszerki. Wówczas łatwo było otrzymać łatkę heretyka, a „czarownice” i koty palone na stosach, rozjaśniły niejedną noc.

Ciężkie życie kota

W środku Europy, najczęściej w czasie Wielkiego Postu koty, a przede wszystkim koty czarne, stawały się ofiarami bezprzykładnego ludzkiego okrucieństwa. Grzebane żywcem, rozczłonkowywane, wieszane, palone… Czarne koty wkładano do wiklinowych koszy i rzucano w ogień. Na zakończenie obrzędu tłum rzucał się do zebrania resztek tego, co zostało z męczenników, aby rozrzucić prochy na swoich polach i w domostwach. Według ludowych wierzeń prochy zwierzęce chroniły przed głodem, nędzą i chorobami. We Francji co miesiąc palono tysiące kotów, a jeszcze więcej w czasie wigilii świętego Jana. Podczas tego święta mieszkańcy wznosili stosy, na które rzucali schwytane koty. Nawet królowie Francji aż do końca XVIII wieku, osobiście brali udział w tych kocich autodafés, które odbywały się na Place de Greve w Paryżu.

Wielbiciele czarnych futrzaków

Autorka w bardzo proporcjonalny sposób dawkuje czytelnikowi informacje. Między opisami barbarzyńskiego traktowania czarnych kotów, Nathalie wplata mnóstwo ciekawostek z „jasnej strony księżyca”. Nietrudno domyślić się, że Egipt był, jak sama autorka określa, kocim rajem. Bogini Bastet z głową kota, koty czczone nawet po śmierci, starannie mumifikowane. Tam koty naprawdę były przysłowiowymi „świętymi krowami”. Wiecie o istnieniu paryskiego kabaretu „Czarny kot?” Albo o tym, że mnóstwo pubów w Anglii szczyci się podobnym nazewnictwem? Albo o tym, że wśród nie tylko współczesnych celebrytów można znaleźć wielu kociarzy? Trudno uwierzyć, ale i wśród marynarzy czarne koty cieszyły się dużym szacunkiem. Jedna z firm zajmujących się ubezpieczeniami posunęła się nawet do tego, że odmawiała objęcia ochroną statku, na którym nie było żadnego kota – w tym obowiązkowo jednego czarnego. Prawda, że fascynujące?

Wąsata ofiara przesądów – najdroższy milusiński

Większość schronisk odmawia oddawania do adopcji czarnych kotów w okresie poprzedzającym Halloween. Założę się, że niektórzy z nas na widok ubarwionego smoliście zielonookiego mruczka, dla pewności spluną przez ramię. A przecież kot, nawet cały czarny, to największa i najlepsza na świecie tabletka antydepresyjna. Mruczenie kota uspokaja, ba, może nawet obniżyć ciśnienie krwi i podtrzymać człowieka w lepszym zdrowiu! Owiane złą legendą, etykietkami, które przykleił im nieświadomy ludzki umysł, od tysięcy lat udomowione, koty są naszymi towarzyszami życia. Maleńka encyklopedia Nathalie Semenuik jest wspaniałą wycieczką po ich dziejach. Warto do niej zajrzeć – a uwierzcie, że zrobicie to z przyjemnością. „Tajemniczy czarny kot” to nietuzinkowy prezent nie tylko dla miłośnika kotów, ale dla każdego, kto jest choć trochę ciekawski i nade wszystko ceni sobie tak pięknie wydane książki.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here