Marzenia są nieodłącznym elementem życia każdego człowieka. Każdy z nas czasami chciałby znaleźć się w innym miejscu, osiągnąć coś, co jednocześnie odległe i wcale nie jest proste. To normalne, potrzebne i mobilizuje nas do tworzenia rzeczy wielkich. Jednak gdy marzymy o czymś – dla nas – pięknym, a nie umiemy się do tego zabrać, pojawia się kłopot. W takich chwilach chcielibyśmy znaleźć jakieś wskazówki, które pomogłyby nam w osiągnięciu celu. Podpowiedzi znajdziemy w książce Billa Griffina pt. „The Wish. Poradnik spełniania marzeń”.

Książka nie ma fabuły.

Nie posiada również głównego bohatera, którego losy możemy śledzić, czytając tę pozycję. Brak w niej dialogów, opisów przyrody, cech charakteru i wyglądów poszczególnych postaci. Poradnik natomiast przedstawia dziewięćdziesiąt dziewięć najpopularniejszych życzeń i wskazuje, jak krok po kroku przybliżyć się do ich spełnienia. Co więcej, zachęca do zaangażowania wyobraźni i realizowania swoich pomysłów. Czy jest tak rzeczywiście? Czym zaskakuje? Co może irytować?

Przyznam szczerze, że wyobrażałam sobie inaczej tę książkę.

Nie sądziłam, że każda strona będzie wprowadzać nowe marzenia, życzenia i plany, które autor zebrał od ludzi z całego świata. I tak jak niektóre z nich były oczywiste i poniekąd zgodne z tym, co po części jest moimi marzeniami, tak inne bardzo mnie zaskoczyły. Wśród nich są m. in. „chciałbym spotkać Dalajlamę”, „chciałbym dostać czarną kartę do Nando’s”. Niesamowite jest również to, z jakim luzem i świetnym podejściem tematy są poruszane przez autora. Zasady spełniania marzeń nie są filozoficznym rozwodzeniem się nad światem, nie pouczają. Są bardziej pomocą, poradami, które dodatkowo wywołują uśmiech na twarzy czytelnika.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zauważyła, że „The Wish” ma w sobie również pewne rady, które zahaczają o granice absurdu.

Widać to w momencie, w którym autor tłumaczy co zrobić, żeby nie chrapać. Według książki w usunięciu tego nawyku pomaga zmniejszenie picia alkoholu. Moim zdaniem to nie do końca prawda, ponieważ znam ludzi, którzy stosują abstynencję, a w nocy i tak oddychają bardzo ciężko. Niemniej jednak bawiłam się świetnie, czytając złote rady zawarte w książce. Choć oczywiście wiadomo, że trzeba patrzeć na nie z przymrużeniem oka. Niezaprzeczalnym pozytywem poradnika jest to, że nie męczy i pochłania się go w kilka godzin. Dodatkowo, autor nie wymaga od czytelnika, by zapoznawał się po kolei ze wszystkimi radami, bowiem nie łączą się ze sobą bezpośrednio. Każda jest oddzielną historią, która na pewno bawi, ale czy uczy? Ciężko powiedzieć…

Jest jednak jedna rzecz, która oczarowała mnie już od samego początku.

Mianowicie okładka. Kolorystyka zwróciła moją uwagę i nawet teraz, gdy trzymam już swój własny egzemplarz w łapkach, jestem pod wrażeniem piękna błękitu, który został użyty do wykonania obwoluty. I choć mówi się, że najważniejsza jest treść, uważam, że dobra okładka również ma znaczenie, jeśli chodzi o nowości wydawnicze. I tutaj chylę czoła! Grafik wykonał kawał dobrej pracy.

Podsumowując…

The Wish. Poradnik spełniania marzeń” nie jest książką, którą należy brać całkowicie na poważnie i wierzyć, że pomoże odpowiedzieć na wszystkie pytania i rozwiać wątpliwości. Jest jednak ciekawą pozycją, która wprowadza w życie czytelnika wiele świeżej energii, bawi i pomaga zrozumieć, że niektóre „problemy” są tylko w naszej głowie, a dużo zależy od podejścia i tego, czy umiemy akceptować siebie. Jednocześnie poradnik pozwala uzmysłowić sobie, że nikt nie jest idealny, a marzenia to rzecz, którą warto mieć i dążyć do ich spełnienia.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here