Autor: pieceofroses

Trojaczki już po raz kolejny zapukały do drzwi mojego domu i po raz kolejny jestem zachwycona. Te urocze, pełne humoru i życiowej prawdy komiksy znanej francuskiej ilustratorki Nicole Lambert potrafią skraść każde serce. Szczególnie zaś serce dziecka i rodzica. Choć powstawały w latach 80. XX w., pozostają świeże i aktualne. Nie sposób się nie śmiać.

Barwy i ekspresja

Już w poprzedniej recenzji zwracałam uwagę na znakomitą jakość wydania tej książki. Duży format, świetny papier, nasycone barwy. Ilustracje są niezwykle dynamiczne. Zupełnie jakby się poruszały.

Tym razem książka jest jednak inaczej skomponowana – to typowy komiks, w którym obrazki funkcjonują na równych prawach z tekstem. Nie sposób oddzielić jednej warstwy od drugiej. Nie ma dłuższych opisów (w przeciwieństwie do np. Trojaczków w Paryżu). Wydaje mi się w związku z tym, że ten komiks wyjątkowo spodobałby się dzieciom młodszym.

Autor: pieceofroses

Humor i humory

Ta książka przynosi czytelnikom kolejną garść dowcipów z codziennego życia dzieci i ich rodziców. Każdy, kto ma choć jedno dziecko, wie, że nie ma dnia bez jakiejś zabawnej sytuacji. Co dopiero, gdy ma się troje dzieci w tym samym wieku!

Źródłem dowcipu jest przede wszystkim język. Dzieci, jak to dzieci, często nie rozumieją metafor i traktują wszystko dosłownie. Rodzi to mnóstwo niedomówień i prowadzi do komicznych sytuacji, np.

Trojaczki stoją pod sklepem, nad którym wisi szyld „Drogeria”. Zwracają się więc do właściciela z ogromnym oburzeniem: „Nie wstyd panu? Nieładnie tak wszystko drogo sprzedawać!”.

Dodatkowe brawa należą się tłumaczowi, który poradził sobie z oddaniem dowcipu językowego, co jest niezwykle trudne (czasem niemożliwe).

Na drugim miejscu jest dowcip sytuacyjny. Trojaczki nie znają jeszcze norm społecznych. Także przejawiają liczne typowo dziecięce zachowania, jak np. lęki nocne lub bunt. Niemal popłakałam się ze śmiechu, czytając i oglądając jedną ze scenek:

Mama przed spotkaniem z bardzo ważną starszą panią poucza trojaczki, aby były grzeczne. Trojaczki narzekają: „Musimy tam iść? Trzeba będzie tę panią pocałować? Ale ona kłuje!”. Mama przestrzega, aby w żadnym wypadku dzieci nie mówiły, że pani kłuje. Oczywiście w którymś momencie jedno z nich nie wytrzymuje i podczas spotkania mówi: „Ależ pani kłuje!”. Na to drugie strofuje je głośno: „No coś ty!? Mama przecież zabroniła ci tego mówić!”.

Chciejcie więcej? Koniecznie sięgnijcie do któregokolwiek tomu Trojaczków.

Autor: pieceofroses

Kim jest mama?

Na uwagę zasługuje także postać mamy. Niezwykle cierpliwa i wyrozumiała, potrafiąca stawiać granice, ale czuła i kochająca. Prawie doskonała – zorganizowana i piękna, zawsze zadbana. Czy to możliwe przy opiece nad trojgiem rozrabiaków? Nie sądzę. Jednak to tylko bajka, więc w sumie… czemu nie?

Inną sprawą jest ciągła nieobecność ojca, która trochę mnie i zastanawia, i niepokoi. Poznajemy bowiem trojaczki, ich mamę, pieska, rybkę, ciocie, wujków, babcię i dziadka, panią ze sklepu, pana w restauracji… ale ojca ani widu, ani słychu. Czyżby mama trojaczków była ponadto samotną matką? Jeśli tak, tym bardziej podziwiam jej organizację.

Mały zgrzyt

Dość mocno zaniepokoił mnie jeden z obrazków zmieszczonych w tym tomie. Większość ilustracji pokazuje drobne psoty małych dzieci, mieszczące się w granicach szeroko pojętej normy, oraz reakcje dorosłych. Ten jeden niepokoi, ponieważ niesie jednoznacznie agresywny, negatywny przekaz.

Mama widzi, jak córka zaciekle daje lalce klapsy, mówiąc: „Niegrzeczna lalka! Niegrzeczna!”. Mama zwraca uwagę: „Oj, surowa jesteś dla tej lalki!”. Dziewczynka odpowiada: „Ale nie wiesz, co ona zrobiła! Zjadła ci wszystkie czekoladki!”.

I całość byłaby bardzo zabawna, gdyby nie fakt, że dziewczynka daje lalce klapsy. Zazwyczaj dzieci robią lalkom to, co dorośli robią im. Taka pośrednia zgoda na wymierzanie kary w postaci klapsów może wynikać z faktu, że Trojaczki powstawały w latach 80. XX wieku, kiedy ten barbarzyński proceder był powszechnie stosowany przez rodziców i uznawany za niegroźny. Chyba usunęłabym tę jedną kartkę, ale nie przeszkadza ona w wystawieniu całej książce jednoznacznie pozytywnej oceny.

Kolejne spotkanie z Trojaczkami uważam za bardzo udane. Było ponownie zaskakujące, niespodziewane, pełne śmiechu i dobrego humoru. Z każdą komiksową historią uwielbiam je jeszcze bardziej. I – jak poprzednio – chciałabym więcej!

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here