Jaka idiotyczna śmierć

Pewnej sylwestrowej nocy, przy akompaniamencie wybuchających petard i błyskach fajerwerków, zostaje zamordowany człowiek. Czy coś łączy jego śmierć z zabójstwem śmieciowego króla, dokonanym w tym samym miejscu niemal dwadzieścia lat później?

Rzutka prokurator, Weronika Rudy, wraz z profilerem Hubertem Meyerem i podinspektorem Waldemarem Szerszeniem, próbują dokopać się do prawdy ukrytej w ścianach kamienicy, która pochłonęła już dwoje ludzi. Niekończące się przesłuchania podejrzanych i pojawiające się co rusz nowe wątki w śledztwie, nie przyspieszają, o dziwo, biegu wydarzeń, a wręcz wydają się je komplikować. Czy trójka nieustępliwych stróżów prawa odkryje zagadkę obydwu śmierci? Wszyscy ukrywają mroczne tajemnice, kłamią – patrząc policjantom hardo w oczy i toczą swoje niejasne gierki.

Tylko martwi nie kłamią.

Przekonuje o tym Katarzyna Bonda w swojej trzymającej w napięciu powieści o tym samym tytule. Po książkę Tylko martwi nie kłamią sięgnęłam z pobudek osobistych; pierwsze rozdziały obficie skropiłam łzami, później moje oczy otwierały się tylko szerzej i szerzej. Dzięki Behawioryście Remigiusza Mroza nabrałam zaufania do polskich autorów kryminałów i na powieści Katarzyny Bondy wcale się nie zawiodłam. Wręcz przeciwnie – wciągnęła mnie tak, jak nie udało się to od dawna żadnej książce.

Uwiodła mnie nie tylko wielowątkowa intryga, ale także pełnokrwiste, żywe postaci głównych bohaterów. Z jednej strony Waldemar Szerszeń, stary policyjny wyga z awersją do nowych zdobyczy technologicznych (jak choćby telefon komórkowy) a z drugiej oszczędny w słowach, pewny siebie profiler Hubert Meyer, którego natura obdarzyła nie dość, że przystojną twarzą, to jeszcze pięknym ciałem (co nie umyka uwadze pani prokurator Rudy). Szerszeń wydaje się być prostolinijnym, takim „swoim” chłopem; potrafi jednak wzbudzić słuszny przestrach w przesłuchiwanych świadkach. Za to Weronika i Hubert trzymają w zanadrzu małe, osobiste tajemnice – sprawy, o których nie chcą rozmawiać nawet z lustrem. Nieuniknione było, mimo początkowej niechęci, ich zbliżenie – wątek słodki, wywołujący rumieńce, ale i cynizm. Za to należą się autorce wyrazy uznania!

Akcja książki toczy się w Katowicach, w krótkim przedziale czasowym upalnej wiosny 2008 roku. Przez kilka dni zapoznajemy się z panią seksuolog Elwirą, którą z zamordowanym Johannem Schmidtem łączyła niejasna relacja. Poznajemy również jej męża oddającego się igraszkom w specyficznym klubie, a także pasierbicę zamordowanego i jego uzależnioną od hazardu księgową. Galeria postaci jest fantastyczna i nie ma w książce Katarzyny Bondy bohatera, który nie wzbudzałby żadnych emocji! Autorka odkrywa przed nami niespiesznie, warstwa po warstwie, powiązania między ofiarami a podejrzanymi i żongluje faktami tak, jakby chciała, aby czytelnik do rozwiązania zagadki doszedł sam. W moje skromnej opinii, jest to kryminał na najwyższym poziomie!

Dodatkowym atutem są sentymentalne wycieczki po mieście. W usta Weroniki Rudy, która interesowała się historią Katowic i doskonale odnajdywała się w roli przewodnika, autorka wkłada magiczne opowieści o nieistniejącym już hotelu sieci Kaiserhof. Hotelu przeistoczonym w owianą klątwą kamienicę przy ulicy Stawowej, która być może stanowiła klucz do zagadkowej śmierci króla śmieci i pewnego nadzwyczaj zasobnego dentysty.

„Kiedy podinspektor Waldemar Szerszeń rozsunął kotary, spostrzegł, że mężczyzna zachowuje prostą pozycję, ponieważ jest przytwierdzony do krzesła taśmą pakową. Twarz siedzącego była sina od uderzeń. Usta miał zakneblowane. Szyję denata rozdzierała rozległa rana. Podinspektor był prawie pewien, że to poderżnięcie gardła było przyczyną zgonu i głównym powodem wykrwawienia się. Jajecznica na boczku i parówki po wiedeńsku, które policjant zjadł rano, podeszły mu do gardła. Pracował w tej branży od dwudziestu trzech lat, mimo to odwrócił wzrok od ciała mężczyzny i próbował opanować odruch wymiotny. Było to trudne, zważywszy że powodował go nie widok zwłok, lecz unoszący się w pokoju zapach rozkładającego się ludzkiego ciała.”

Uwierzcie, że potem jest jeszcze ciekawiej. Bo, jak mawiał Hitchcock (co prawda o filmie, ale cytat świetnie odzwierciedla powieść Katarzyny Bondy), „ma zacząć się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć”.

Katarzyna Bonda zasłynęła nie tylko serią Hubert Meyer – psycholog śledczy, zapoczątkowaną przez wydaną w 2007 roku Sprawę Niny Frank (do której należą także Tylko martwi nie kłamią, Dziewiąta runa i Florystka), lecz także tetralogią kryminalną Cztery żywioły Saszy Załuskiej i innymi powieściami, po które z pewnością sięgnę.

W 2015 roku została dwukrotnie nagrodzona: nagrodą Bestsellery Empiku za Okularnika i Nagrodą Publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Kryminałów za Pochłaniacza.

Autorka, z wykształcenia dziennikarka i scenarzystka, urodzona w 1977 roku w Hajnówce, aktualnie mieszka w Warszawie.

Magdalena Czmochowska

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here