Autor: pieceofroses

W linii prostej na szczyt? To niemożliwe. Po drodze jest za dużo zakrętów i zawsze gdzieś znajdzie się kamień, o który można się potknąć. Przekonuje się o tym komisarz Nick Dixon w trzymającym w napięciu kryminale autorstwa Damiena Boyda.

Nie ciągnął już za sobą lin, ale miał tylko jedno wyjście – była nim wspinaczka do góry. Nie udało mu się dotychczas pokonać kluczowej sekwencji w ciągu, ale jeżeli miał tego kiedykolwiek dokonać, to był właśnie ten dzień.

Próbował się ruszyć, ale nie był w stanie. Czuł się tak, jakby został sparaliżowany. Ruch w górę lub w dół nie wchodził w grę. Po jakimś czasie jego ciało zaczęło się trząść. Najpierw niekontrolowane i niemal niedostrzegalne skurcze opanowały lewą nogę, a potem ogarnęły całe ciało. Widywał już wcześniej, jak wspinacze odpadali w taki sposób od ściany – teraz nadeszła jego kolej. Skurcze stawały się z każdą sekundą coraz mocniejsze. Nie panował już nad sytuacją. Uświadomił sobie, co się zaraz wydarzy. Po jego twarzy zaczęły płynąć łzy.

Pomyślał o rodzicach i o swojej dziewczynie. Wiedział, że śmierć, która go czeka, będzie przynajmniej szybka.

Doświadczony wspinacz Jake Fayter traci życie na skale High Rock i wszyscy, oprócz komisarza Dixona, przekonani są, że śmierć Jake’a jest dziełem nieszczęśliwego wypadku.

Pogrążeni w niedowierzaniu i rozpaczy rodzice Faytera proszą Nicka o pomoc w wyjaśnieniu okoliczności tego tragicznego wydarzenia. Dixon, który dawno temu był partnerem wspinaczkowym Faytera i nie raz asekurował go podczas wypraw na skały, godzi się bez wahania. Sprawa Dixonowi śmierdzi z daleka, bo znał możliwości przyjaciela i nigdy nie mógł dopuścić do siebie myśli, że Jake skończy w tak głupi sposób. Jego przypuszczenia potwierdzają się w chwili, gdy posterunkowy Cole dostarcza komisarzowi zdjęcia i filmy turystów obserwujących wspinaczkę Faytera tamtego pechowego popołudnia. Dwie minuty to wieczność dla kogoś, kto chciał pozbawić wspinacza niezbędnych zabezpieczeń. Dixon już wie, że ma do czynienia z morderstwem, kiedy zdaje sobie sprawę z tego, że w obiektywie kamery, na szczycie High Rock pojawia się postać w niebieskiej kurtce. Dwie minuty na odwiązanie lin. Dwie bardzo długie minuty, umożliwiające odebranie Jake’owi życia.

Ktoś, kto czyhał na życie wspinacza, wybrał idealne miejsce i moment, aby posłać go w ramiona śmierci. Komu aż tak zalazł za skórę Jake? Nieszkodliwy mężczyzna, który pracował dorywczo tu i ówdzie, dobry syn, a przede wszystkim pasjonat; jego nazwisko było znane w hermetycznym świecie wspinaczy. Dlaczego musiał zginąć?

Odpowiedź przyszła szybciej, niż komisarz Dixon mógł się spodziewać. Fayter handlował narkotykami i od jakiegoś czasu, jak się okazało, miejscowa policja miała na niego oko. „To tylko ecstasy. Nie więcej jak kilka tabletek. To nic takiego” usłyszał Nick Dixon od dziewczyny Jake’a. Tylko, że przez „nic takiego” zmarła młoda kobieta Jenna. Nie można było wykluczyć, że jedną z osób, która życzyła Fayterowi śmierci, był ktoś z jej najbliższego otoczenia. 

Jake Fayter jeździł samochodem, który od razu wzbudził podejrzenia komisarza.

Subaru impreza zdecydowanie nie było autem, na jakie mógł pozwolić sobie ktoś, kto zajmował się zaledwie przypadkowymi pracami na wysokościach. Jeśli dodać do tego nietypowe znalezisko – teleskopową wędkę do piłek golfowych, równanie zaczęło nabierać sensu. Fayter nie wspinał się jedynie dla przyjemności, dla tego strzału adrenaliny; za jego pasją kryło się coś o wiele więcej.

Nick Dixon nie był w ciemię bity; wstępne przesłuchania dziewczyny Jake’a i jego nowego partnera wspinaczkowego, a także dokładne przeszukanie subaru, wprowadziły go na trop handlu jajami sokołów wędrownych. Czy warto było zabić za jaja tych wyjątkowych ptaków?

Współczułam Jake’owi. Jego postaci nie obrzydził mi nawet fakt, że handlował narkotykami.

Jestem także pewna, że komisarz Nick Dixon ze swoim psiakiem Montym i ostrym jak brzytwa, analitycznym umysłem, wskoczy do pierwszej piątki moich ulubionych fikcyjnych przedstawicieli prawa. W linii prostej to kryminał z wysokiej półki; zaskoczył mnie tematyką i sprytnym lawirowaniem autora wokół wszystkich postaci. Nerwowość Sarah, dziewczyny Jake’a, udzieliła mi się tak bardzo, że zaczęłam mamrotać pod nosem „Nie odpowiadaj na żadne pytania!”. I obawiałabym się wejść w słowną konfrontację z komisarzem, mogłabym co najwyżej okazywać mu estymę i ustępować przed jego logicznymi wywodami.

Odkrycie przyczyny śmierci Faytera wprawiło mnie w niebotyczną konsternację. Pozwólcie się zaskoczyć, sięgnijcie po naprawdę doskonały kryminał Damiena Boyda i zapamiętajcie jego nazwisko, żeby nie przeoczyć go podczas spaceru po księgarni.

 

Damien Boyd z wykształcenia jest prawnikiem, specjalistą prawa karnego. Niewątpliwie kierunek edukacji pomógł mu w pisaniu wciągających bez reszty kryminałów, wspartych jego doświadczeniem zawodowym i aktami Koronnej Służby Prokuratorskiej.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

2 KOMENTARZE

  1. Piękna okładka o.o Ale co do książki – wydaje się ciekawa, ale to kryminał, a mi ten gatunek jakoś nie wchodzi. Nawet jak jest ciekawa historia to nie czuję potrzeby czytania jej dalej. Chyba po prostu to nie dla mnie…

    Pozdrawiam i zapraszam:
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    • Bardzo lubię kryminały, a przyznać muszę, że „W linii prostej” jest jednym z lepszych. Fabuła jest równie ciekawa jak okładka. Ale może Biblioteka Feniksa znajdzie coś dla siebie wśród innych naszych recenzji? 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here