Wyczekiwałam tej książki. Ze słowami Aleksandry Steć jestem zżyta. Cenię jej umiejętność subtelnego patrzenia sercem i zarazem mocnego poruszania serc tych, którzy ją czytają. To piękna właściwość tej poetki.

Kiedy w moich dłoniach znalazła się Wrażliwość rzeczy martwych, przez chwilę jej nie otwierałam.

Podziwiałam już samą okładkę, jej kolorystykę, krój liter. I piękną ilustrację, przedstawiającą smukłą blondynkę o wielkich oczach, z mocno zarysowaną linią idealnych ust. Zamyślona, obnażająca ramiona. Ubrana w długą suknię w barwach nocy. Hipnotyzująca kobiecość. Taka jest właśnie Aleksandra Steć. Delikatna i silna. To widać już po samej grafice, wykonanej przez Annę Halarewicz, znanej wam również z ilustracji Dotyku Twoich Słów.

A potem otworzyłam Wrażliwość rzeczy martwych.

Aleksandra Steć zabiera nas w podróż w czasy przeszłe. Niedokonane i dokonane. Porywa nas w czas teraźniejszy, gdzie przenikają się wzajemnie przeszłość i przyszłość. I sygnalizuje nam czas przyszły.

Na te cztery części został podzielony pierwszy, tak naprawdę w tego słowa znaczeniu, tomik poezji Aleksandry Steć. Autorka zebrała tu wiersze w chronologicznym układzie, od tych wczesnych, z 2004 roku do współczesnych. To swoiste czternaście lat całego wachlarza emocji. Dzięki temu można zauważyć, jak rozwijał się warsztat poetycki, ale również wychwycić cechy charakterystyczne w poezji Oli. To ból, miłość, zapierające dech piękno otaczającego świata, delikatna erotyka. One się nie zmieniły, raczej nasiliły, przybierając najróżniejsze formy: dojrzałego spojrzenia na emocje, filuternego uśmiechu radości, uroczej kokieterii, lekkiej prowokacji…

Wrażliwość rzeczy martwych już samym tytułem powoduje poruszenie, które narasta, gdy czyta się dedykację:

Wszystkim tym, dla których stałam się umarła – żyjąc. Tym, którzy dali mi wiarę w życie, kiedy mi jej zabrakło. I tym, w których sercach żyję, mimo, że już mnie nie ma.”

Skąd wyrasta poezja Oli? Oczywiście, z serca. I niezwykle wrażliwej duszy. Poetka w kilku miejscach tłumaczy, czym jest poezja: „są takie blizny, które zostają w nas zapisane na zawsze. Są niczym blizny na duszy. To z nich powstaje poezja.”

wszystko to co zapisane

to jedynie resztki

wylanych emocji

które nie zmieściły się

w duszy i rozdarły serce”

Wiersze w najnowszym tomiku autorki mają piękne kolory wspomnień i marzeń.

Są magicznym zapisem przeżyć młodej kobiety: kochającej, zakochanej, tęskniącej, marzącej, śniącej, silnej i eterycznej. Jest czasem i elektryczność wulgarnych słów, które nadają soczystości tej poezji. Poezji, która jest kameleonem: jest lekkością anielskich skrzydeł i petardą, która rozbłyskuje i wibruje w sercu.

Wrażliwość rzeczy martwych to ponad dwieście stron „uczuć ubranych w słowa”. To znana Wam Ola, subtelna, czuła, melancholijna, pełna wdzięku. Ale jest też Ola silna, dojrzała, odważna. Ciekawa otaczającego ją świata, przypatrująca się choćby łańcuchom DNA, czy budowie atomów. To wrażliwość, którą można się delektować, dawkując codziennie tą harmonijną aurę refleksji.

Do tych wierszy wracam bardzo często.

Jak to z poezją bywa, odczytuje się ją na najróżniejsze sposoby w zależności od nastroju, ale i dzięki temu, że język Oli żyje, dotykając najwrażliwszych tkanek uczuć. To wiersze, które powstały z materii osobistych doświadczeń i przeżyć. Są całkowicie pozbawione sztuczności. Wypływają z serca i do serca trafiają. Nie mogę powiedzieć, który jest moim ulubionym; wymieniałabym mnóstwo tytułów. Jeden z nich jest jednak dla mnie szczególny, ale ponieważ jest ostatni z tomiku Wrażliwość rzeczy martwych, nie zacytuję go tutaj. Ten wiersz trzeba czytać osobiście, samemu, w ciszy. I choć znajduje się na końcu tej pięknej książki, wcale jej nie zamyka. On ją otwiera.

4.25 avg. rating (87% score) - 4 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here