„Nie dzielę czasu na zajęty pracą i „wolny”” – mówi fotografka Magdalena Hanik

O tym, jak wygląda praca fotografa i dlaczego czasami nie warto słuchać rodziców, opowiada nam fotografka, która pracuje z największymi markami w Polsce – Magdalena Hanik

Madziu, sprawiasz wrażenie osoby, która urodziła się z aparatem w ręku.

Trochę tak było! Lubię mówić, że miłość do fotografii wszczepiono mi razem z kodem DNA. Mój dziadek był fotografem wojskowym, tata też miał długi epizod w tej branży – aż w końcu przyszła kolej na mnie. W naszym domu robiło się dużo zdjęć od kiedy pamiętam, a aparat był zawsze pod ręką. Sięgałam po niego już w podstawówce, a w gimnazjum zaczęłam organizować aranżowane sesje z przyjaciółkami. Bo przecież kreację niczym z pokazu Diora można zrobić z firanki… 😉

Jak więc wygląda sesja zdjęciowa w twoim wykonaniu?

Wszystko zależy od rodzaju sesji. Na co dzień zajmuje się dwoma stylami fotografii – fotografią modową oraz fotografią ślubną/rodzinną. Te dwa style, dwie branże właściwie, bardzo fajnie się uzupełniają i dają mi duże możliwości. Myślę, że gdybym ograniczyła się tylko do jednej z nich, to szybko straciłabym zapał. Jestem osobą, która szybko się nudzi (dlatego też nigdy nie wyobrażałam sobie siebie na etacie). Sesje portretowe, rodzinne, można porównać trochę do towarzyskiego spotkania z nutką adrenaliny. Adrenaliny, bo przeważnie widzę klienta po raz pierwszy w życiu. Nawet po dziesiątkach sesji jest to dość ekscytujący (a bywał stresujący!) fakt. Staram się poznać osoby, z którymi pracuję, zadaję im różne pytania – o to kim są, co lubią, o czym marzą, gdzie chcą wyjechać. To bardzo otwiera i tworzy przestrzeń do swobodnej współpracy. Na sesjach narzeczeńskich, rodzinnych, ciążowych, instruuję moich klientów, podpowiadam co robić, dlatego zawsze uprzedzam, że nie ma się czego bać! Sesje modowe to inna bajka – tutaj wszystko zależy od klienta i jego potrzeb, np. czy zdjęcia są tylko na media społecznościowe, czy to lookbook modowy, czy może zdjęcia produktowe. Scenariusz każdej sesji jest tworzony indywidualnie.

Jak wspominasz swoją pierwszą sesję zdjęciową? Czułaś stres, czy tylko ogromne podekscytowanie na myśl o tym, że w końcu robisz to, co kochasz?

Nie pamiętam pierwszej sesji, bo to chyba było coś w stylu: „wyciągam z przyjaciółką wszystkie klamoty z szafy i robimy się na bóstwo”, ale swoją pierwszą sesję ślubną pamiętam jakby to było wczoraj. To było w 2. klasie liceum, zarobiłam na nim 600 zł i traktowałam je z namaszczeniem, jak pierwszy milion. Kilka dni przed ślubem kręciłam się pod kościołem, w którym miał się odbyć. Analizowałam światło (choć teraz wiem, że nie miałam o nim pojęcia!), planowałam kadry, poszłam nawet przywitać się z księdzem, który miał ślubu udzielać! A w samym dniu zlecenia stresowałam się co najmniej tak, jakbym to ja miała powiedzieć sakramentalne: „tak”. Chyba nawet matura nie była dla mnie tak stresująca. Bałam się, że nie dogadam się z parą, nie wiedziałam, jak się do nich zwracać, jakich wskazówek udzielać. Gdy pojechaliśmy na salę, stres zniknął, a ja wśród gości poczułam się tak błogo, że już wtedy wiedziałam, że jeszcze setki razy zobaczę na stole winietkę „pani fotograf” 🙂

magdalena-hanik-sesja-zdjeciowa-wywiad-booknieci

Jakich rad udzieliłabyś sobie, mając obecne doświadczenie?

WYLUZUJ! Para młoda czuje się dobrze tylko przy wyluzowanym fotografie. To dla nich wystarczające wyzwanie stanąć przed obiektywem i pokazać swoją relację. Trzeba stworzyć dla nich przestrzeń, w której poczują się bezpiecznie. Po drugie – przygotuj się! Spontaniczność to złoto, ale warto się przygotować. Przeglądać zdjęcia z innych sesji ślubnych, analizować pozy, czytać poradniki. Z takimi plecami poczujesz się na sesji dużo lepiej.

Do czego mogłabyś porównać emocje towarzyszące robieniu zdjęć?

Tu też wszystko zależy od rodzaju sesji. Inaczej się czuje sesje ciążowe, narzeczeńskie, a zupełnie inaczej sesje kolekcji dla marki odzieżowej. Ale to, co łączy te wszystkie stany, to zdecydowanie pełna koncentracja i uważność. Na sesji nie da się być myślami gdzie indziej, zawsze jestem tu i teraz. A o taki stan bardzo ciężko w dzisiejszym pędzącym świecie.

Czy uważasz, że trudno wydobyć emocje na zdjęciach? Masz na to swoje sposoby?

Uważam, że wydobycie emocji na sesji zależy od tego, jaka atmosfera na niej panuje. Dlatego zawsze staram się dać z siebie wszystko, aby moi klienci, modele, czuli się swobodnie. Zadaję im pytania, próbuję ich poznać i daję poznać siebie.

Wiele refleksji na ten temat przyczyniło się do tego, że obecnie w moim pakiecie ślubym każda para dostaje gratis sesje narzeczeńską. Uważam, że ta możliwość poznania się wcześniej jest na wagę złota. Fotograf nie odstępuje pary młodej w dniu ślubu na krok. Wspólna kawa wcześniej i próbne zdjęcia owocują bezcenną swobodą tego wielkiego dnia.

Jak rozluźniasz atmosferę na sesjach zdjęciowych?

Przede wszystkim staram się być sama wyluzowana i tworzyć dla swoich klientów swobodną przestrzeń. Wiem, że jeśli ja będę spokojna, profesjonalna i pewna tego, co robię, to oni poczują się bezpiecznie i oddadzą się w moje ręce.

magdalena-hanik-sesja-zdjeciowa-wywiad-booknieci

Która sesja najbardziej zapadła Ci w pamięć?

Najbardziej w pamięć zapadła mi sesja ślubna z Kingą i Simone na Capri – dzień po ślubie robiliśmy plener w najbardziej romantycznych okolicznościach, jakie można sobie wymarzyć. Wypłynęliśmy łódką na morze i robiliśmy zdjęcia z wyspą w tle w całej okazałości. Zdjęcia są zabójcze…. i nikt nie pozna, że ja i Kinga przypłaciłyśmy je obfitymi mdłościami, które nie opuszczały nas cały dzień.

Gdybyś mogła dać początkującym fotografom jakieś rady, to jak by brzmiały?

Świetne pytanie! Myślę, że tak jak w każdym obszarze, najważniejszym jest uwierzyć we własne możliwości. Bez tego ani rusz 🙂 Jeśli to się uda, to bardzo ważna jest praktyka. Róbcie jak najwięcej sesji z jak największą ilością ludzi. Budujcie sieć kontaktów, bądźcie otwarci, dajcie się poznać (ja jestem w szoku, jak wiele osób wróciło do mnie po latach!), szukajcie własnego stylu – nie podążajcie ślepo za trendami. Oglądajcie dużo filmów i czytajcie książki – to rozwija wrażliwość i wyobraźnię.

A poza tym… nie słuchajcie rodziców! 😀 Niestety, starsze pokolenia mają niewielką wiedzę na temat wolnych zawodów i starają się zniechęcać dzieci do podejmowania takiej pracy. Oczywiście to wszystko jest motywowane ich miłością i dobrymi intencjami, co czasami na początku ciężko zrozumieć.

Czym jest dla ciebie miłość?

Miłość to zaprzeczenie egoizmu. Miłość to także przekraczanie własnych barier, lęku, lenistwa i komfortu, dla siebie lub innych ludzi. Takie zrozumienie miłości pomogła mi zbudować fantastyczna książka „Droga rzadziej przemierzana” S. Pecka, którą polecam każdemu całym sercem. Peck obala poniekąd mit miłości romantycznej i przedstawia to uczucie jako zdolność do działania, poświęcenia – to bardzo do mnie trafia.

Jesteś bardzo aktywna – fotografia, podróże, sport. Co daje ci najwięcej adrenaliny?

(Czy sport…? Mój narzeczony, który pracuje w sporcie, westchnąłby tutaj z lekkim zażenowaniem – zawsze uważa mnie za lenia i obiboka 😀 Ale joga to zdecydowanie moja bajka!)

Najwięcej adrenaliny, wbrew pozorom, dają mi te codzienne wyzwania (czytam to, co napisałam i stwierdzam, że gdybym usłyszała takie zdanie w innym wywiadzie, to stwierdziłabym, że to bardzo szablonowa i nudna odpowiedź). To nie jest łatwe prowadzić życie zawodowe, w którym każdy dzień wygląda inaczej – w poniedziałek sesja z marką odzieżową, wtorek: sesja rodzinna, czwartek: zdjęcia produktowe obuwia, a w weekend ślub na drugim końcu Polski. W międzyczasie tuziny maili i telefonów. To zawsze jest praca z człowiekiem i nigdy nie wiem na kogo trafię i w jakim humorze będzie ta osoba 😉 Praca z ludźmi dostarcza zdecydowanie najwięcej adrenaliny.

A podróże? Kocham! Podróżując czuję się jak ryba w wodzie i jeden z moich najważniejszych celów zawodowych, to: zdobywać jak najwięcej zleceń za granicą.

magdalena-hanik-sesja-zdjeciowa-wywiad-booknieci

Jak spędzasz swój wolny czas? Z aparatem w ręku, czy w błogim lenistwie?

Przyznam, że nie dzielę czasu na zajęty pracą i „wolny”. Nie wiem, czy to będzie trwać wiecznie, bo pracuję dopiero kilka lat, ale póki co, praca nie jest dla mnie obciążeniem. Ok, bywają takie dni, kiedy jest mniej przyjemna, ale zawsze jest dobrze! Na razie mogę wtórować Konfucjuszowi – „Wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet przez jeden dzień w swoim życiu”. Ale gdy nie jestem na sesji, to lubię spędzać czas z dobrą książką, filmem, a latem gdzieś na łonie natury w gronie przyjaciół.

Świat bez kolorów byłby…

nie byłby! Dla mnie świat bez kolorów nie istnieje 🙂

Gdybyś nie mogła robić zdjęć, to na co przekierowałabyś swoje zainteresowania?

Myślę, że padłoby na gotowanie! Uwielbiam gotować, szczególnie dla większej ilości osób. Moim marzeniem jest kurs gotowania w Azji – kto wie, może jak z niego wrócę, to porzucę fotografię i otworzę knajpę? 🙂

Mamy nadzieję, że jednak prędko nie zrezygnujesz z fotografii i jeszcze długie lata będziemy mogli zachwycać się efektami 🙂

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote
shares