Zło towarzyszyło nam już od początku istnienia ludzkości. Jak sięgniemy pamięcią, od zarania dziejów wpajano nam historię o Edeńskim raju, który miał je zapoczątkować.  Zło jest nieuniknione. Przetrwało po dziś dzień.

Z całą gamą okrucieństwa, jakie spadło na nasz świat, wydostała się także mafia. Jest ona ostatnio dość popularnym tematem książek. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Editio, miałam okazję przeczytać jedną z nich. Mowa tu o powieści K.N. Haner – Zakazany układ.

„Zakazany owoc najlepiej smakuje.” – mawia stare przysłowie. Jednak czy zawsze ono się sprawdza? Przekonali się o tym nasi książkowi bohaterowie. Coś, co jest trudne, nie do pokonania, przestępcze, złowrogie… to coś, co przyprawia dreszcz emocji wielu osobom. Marcusowi – bossowi swojej grupy, na pewno ich nie brakowało.

Zacznijmy może jednak od początku.

Jak długo można żyć w niebezpieczeństwie? Być bitą, poniżaną, wielokrotnie gwałconą? Do tego zabroniona jest ci jakakolwiek forma pomocy? Po utracie rodziców Nicole trafia do Paula – swojego – jak się jeszcze wtedy wydawało – wybawcy. Opiekował się nią, spędzał z nią każdą wolną chwilę, w końcu czas sprowadził miłość do ich serc. Niepotrzebnie. Przez uczucia do Nicole ubzdurał sobie jej przynależność do niego i traktował ją jak przedmiot.  Długi czas dziewczyna była zmuszona do cierpień, aż w końcu znalazła w sobie siłę i odwagę. Podczas jednego ze zbliżeń, dziewczyna uświadomiła sobie, że nie chce żyć w ten sposób. Była wrakiem człowieka. Zdecydowała się uciec. Pobiegła do stromego urwiska, gdzie zaplanowała swoją egoistyczną śmierć.

Nikt mnie nie znajdzie.
Nikt o mnie nie wspomni.
Nikt mnie nie kocha.

Jednak los zechciał pokrzyżować plany Nicole i w momencie, gdy ta patrzy w oczy śmierci – na jej drodze znajduje się Marcus. Dziewczyna ewidentnie ma pecha w życiu. Uwalniając się od jednego, trafia w siła drugiego mafioso, który upadla ją do granic możliwości, choć nie zabija, bo – jak sam podkreśla: spełniłby jej marzenie, a nie taki jest jego plan. Więzi ją dniami i nocami w śmierdzącej piwnicy. Myśląc, że jej dni są policzone, nie wie, jak bardzo się myli. U boku Marcusa i jego ludzi – wszystko jest możliwe. Zwłaszcza, że Aleks – jego przyrodni mafijny brat, nadal ma z nim na pieńku, a Siergiej – przyjaciel z Rosji, to niekończąca się studnia pomysłów zemsty na nieprzyjaciołach.
Marcus to niestabilny facet o dość charakternym usposobieniu. Nieczuły na ból innych, tak wychował go jego zmarły ojciec. Zawsze chciał, by ktoś kontynuował jego działalność. Kto by się spodziewał, że tak chłodny facet, nie bójmy się użyć określenia: zbir, posiadający serce z kamienia mafioso – za pomocą jednego przypadku – zacznie stapiać swoje lody? Jego życie nie należy do najłatwiejszych. Zwłaszcza, widząc, jak na jego oczach i z ręki jego ludzi, giną najważniejsze dla niego osoby. Jego świat jest okrutny.

Ja do niego dołączyłam w wyobraźni. A Ty? Spróbuj podzielić jego losy, sięgając po książkę K.N. Haner – Zakazany układ.

Miłość, nienawiść, pożądanie, lęk – to uczucia, które mieszały się ze sobą, tworząc fabułę.

Ja zaś czułam przy niej wieczne zaciekawienie, brak chęci oderwania się od książki a to bardzo ważne dla autora. Swoją drogą – na pierwszy rzut oka widać, że pióro K. N. Haner jest piórem doskonałym. Trzymająca w napięciu fabuła sprawia, że czujesz się, jakbyś była jednym z obserwatorów historii, była jednym z nich.

Jednakże mam co do niej jedno małe „ale”. Lubię się trochę „poznęcać” nad książką, więc uczynię to i tym razem. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Ta książka z pewnością ma więcej plusów, ale nie uszedł mi uwadze jeden z dość drażniących faktów. Marcus nie należy do świętych, co jest niezaprzeczalne. Jednak opis gorącego seksu co chwilę, to lekka przesada. Nie wiem, czy udałoby mi się zliczyć te opisy za pomocą palców u jednej ręki. To trochę niesmaczne. Jako czytelnik – staram się wejść w fabułę i śledzić ją z większym bądź mniejszym zainteresowaniem, a takie sceny trochę mnie rozpraszają. Zaś jako recenzentka – staram się być obiektywna i wydać jak najprawdziwszą opinię o przeczytanej właśnie lekturze. Dlatego musiałam – za co przepraszam – wytyczyć ten szczegół.

Gdybym miała ocenić książkę w skali 1-10, uznałabym, że zasługuje ona na mocne 9. Co więcej – jestem pewna, że to nie moje ostatnie spotkanie z Haner. Jakkolwiek to nie zabrzmi – podobał mi się w niej jednak najbardziej motyw przemocy – zarówno psychicznej jak i fizycznej.

Dlatego, moim zdaniem, powinna ona być przeczytana przez wiele kobiet – bo to my najczęściej padamy ofiarami przemocy. Ta książka powinna zostać uznana za przestrogę, ale i przede wszystkim naukę, że można podnieść się z każdej opresji, że na każdej drodze czyha na nas zło.

3.67 avg. rating (79% score) - 3 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here