Processed with VSCO with preset

Zanim zniknę, pokażę ci, czym jest miłość. Zanim zniknę, uleczę twoje serce. Zalepię rany troską, zrozumieniem i dobrocią. Zanim zniknę, dam ci siebie. Zanim zniknę jest książką niezwykle krzepiącą. Pociesza jak czekolada w deszczowy dzień. Tuli.

Miałam obawy

Z opisu na okładce wywnioskowałam, że czeka mnie lektura ckliwego romansidła. A ja przecież takich książek nie lubię. Nastroszyłam się jak jeż, zapałałam uzasadnioną niechęcią i w rozdrażnieniu wzięłam się za czytanie. Jednakże im dalej w las… przepraszam, im dalej w fabułę, tym było tylko lepiej. Obawy rozwiały się niczym babie lato na wietrze, ponieważ autorce udało się dotknąć moich najgłębiej skrywanych emocji. Mówiłam już, że rzadko zdarza mi się płakać nad książką? Nie? Anna Dąbrowska trafiła tam, gdzie od dawna nikt nie dotarł. Ustrzeliła mnie prosto w serce. I naprawdę nie wykluczam, co dziwi mnie samą, że może zboczę na chwilę ze ścieżki ukochanych kryminałów, i skręcę w kierunku powieści takich jak Zanim zniknę. Pani Anno, cóż Pani ze mną uczyniła?

Processed with VSCO with preset

Osiemnastolatka

Wiktoria stoi na życiowym zakręcie. Traumatyczna śmierć ojca oddaliła ją od ukochanej muzyki. Jakby wraz ze śmiercią taty uszło z niej życie. Mama dziewczyny wkroczyła raźnym krokiem w nowy związek z nielubianym przez Wiktorię bogatym prawnikiem, Piotrem. Zaślepiona niechęcią do rodzicielki i jej partnera dziewczyna nie mogła pojąć, dlaczego oni, do diabła, są szczęśliwi jak skowroneczki, podczas gdy ciało jej ojca jeszcze dobrze nie wystygło. Wiktoria obwiniała mamę za śmierć taty; była pewna, że pogrążyła go kwestia rozstania, a co za tym idzie, życia w samotności. Jej matka kwitła, szczęśliwie zakochana i kochana z wzajemnością, a Wiktoria nie mogła tego znieść. Przysłowiowym gwoździem do trumny okazała się przeprowadzka z Krakowa nad morze, gdzie absztyfikant Piotr kupił dom. Wiki, której życie było zaplanowane od A do Z, włącznie z wyborem szkoły, postanowiła przepoczwarzyć się w zbuntowaną nastolatkę: uprzykrzyć matce rzeczywistość; zadać jej ból. Ukarać za samobójstwo taty. Brzmi banalnie, prawda?

Mrok i światło

Skojarzenia ze „Zmierzchem” nasunęły się niejako automatycznie. Wiktoria jako polski odpowiednik Belli i dwóch owianych tajemnicą młodzieńców. Którego wybierze? Któremu odda swoje nastoletnie serce? Czy ona w ogóle jest gotowa na miłość? Przyznaję się bez bicia: kpiłam bezlitośnie z wydumanych dylematów Wiktorii. Maks czy Syriusz? Wampir czy wilkołak? A jednak… o ile postać zepsutego, owianego czernią Maksa była może ciut przerysowana, to Syriusz jest kwintesencją dobroci; światła, w którym można się skąpać, żeby odpocząć od mroków życia. Anna Dąbrowska stworzyła bohatera doskonałego. Postać Syriusza nie ma w sobie żadnych chropowatości, żadnych zadziorów. Nie drażni, a jedynie bardzo wzrusza. Niebieskooki nastolatek, który pojawia się zawsze wtedy, gdy wyczuje, że Wiktorii dzieje się krzywda, to piękny portret wymarzonego mężczyzny. Rycerza, czułego obrońcy. Powiedzieć komuś takiemu „Czuję się przy tobie bezpiecznie. Jesteś miłością mojego życia” to bułka z masłem. Syriusza po prostu chce się kochać!

Zwykła książka?

Zanim zniknę pozornie wydaje się powieścią jakich wiele. Ot, książka o miłości. Coś w sam raz dla nastolatek oraz pań po czterdziestce, spragnionych chwili oddechu od szarej rzeczywistości. Temu nie zaprzeczę – to książka dla wszystkich. Co więcej, jestem przekonana, że powinni sięgnąć po nią także panowie, żeby dowiedzieć się, czym tak naprawdę jest miłość. Pogubieni w życiowym zgiełku, z nosami w smarfonach, z myślami zaprzątniętymi pracą, dziećmi, rachunkami do zapłacenia, zagubiliśmy gdzieś siebie. Książka Anny Dąbrowskiej celuje w to, co najpiękniejsze i najważniejsze – w bezinteresowną miłość, opiekę, troskę, oddanie drugiemu człowiekowi. Autorka poruszyła w niej także bardzo kontrowersyjne tematy: przemoc w rodzinie, narkotyki, i brak świadomości rodziców o tym, co w wolnym czasie mogą wyprawiać ich dzieci. Na Wiktorię można się czasami zdenerwować, przyznaję. I mnie dopadły myśli spod znaku „Co ty wyprawiasz debilko? Nie zachowuj się tak! Masz fajnego faceta, to się go trzymaj!”. Tym bardziej, że główna bohaterka borykała się z problemami, z którymi nie poradziłby sobie niejeden dorosły. Choć chwilami jej postępowanie było wręcz wkurzające i nieracjonalne, tłumaczyłam je nastoletnim wiekiem. Naprawdę, dawno już nie przeżywałam książki tak intensywnie. Młodzież rzekłaby, że „weszła mi głęboko” i miałaby rację.

Processed with VSCO with preset

Dziękuję!

Bardzo dziękuję autorce za powieść pełną słodyczy. To łagodna kołysanka dla niepewnych i znerwicowanych – jak ja. Cieszę się, że akcja książki dzieje się nad morzem, moim ukochanym, wymarzonym miejscu do życia. To dodatkowy atut, który daje powieści ów powiew magii, tego nieuchwytnego spełnienia. Zanim zniknę jest jak tabletka przeciwbólowa. Łagodzi objawy życiowego smutku i tchnie nadzieją, że gdzieś tam jest ktoś, kto naprawdę nad nami czuwa.

Pani Anno stworzyła Pani cudowną opowieść. Chapeau bas!

Serdecznie dziękuję Wydawnictwu LIRA za możliwość przeczytania książki.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here