Samo słowo kartel z definicji trąci nielegalnymi praktykami. Nie lubię historii sztucznie wymyślonych, przerysowanych, które opowieść wrzucają w niską kategorię kiczu. Jednak coś mnie do tej książki przyciągało. Kiedy Żony kartelu Mii Flores i Olivii Flores dotarła do mnie dzięki Wydawnictwu MUZA, moją pierwszą reakcją było: „Zobaczymy, co zaoferują”.

Powiem Wam, że poczułam się zaskoczona. A jeśli mogę nawiązać do tematu w opisie historii… to jest to świetny towar.

Kim są autorki książki, Mia Flores i Olivia Flores? „Dla przyjaciół naszych dzieci jesteśmy najzwyklejszymi mamami, takimi samymi jak wiele innych mam mieszkających w podmiejskich dzielnicach i poświęcających większość czasu dzieciom. W rzeczywistości jesteśmy żonami bliźniaków jednojajowych, którzy są niemal samodzielnie odpowiedzialni za błyskawiczny wzrost napływu narkotyków do Stanów Zjednoczonych (…)”.

Książkę czyta się świetnie. Podchodziłam do niej bardzo sceptycznie, spodziewając się miałkiego języka, powtórzeń, wulgaryzmów. Wszystkiego, co kojarzy mi się z ciemnym światkiem przestępczym. Pomyliłam się na samym starcie. I po raz kolejny życie nauczyło mnie, że nie powinnam oceniać „po kilku słowach początku”, nie przypisywać łatek i nie szufladkować. Nikogo.

Pierwsze strony to lista osób występujących w książce.

Nie byle jakich, jeśli chodzi o narkobiznes. I jest ich tutaj tak wiele, że autorki zdecydowały się przygotować ich spis w alfabetycznej kolejności. Zaczynają jednak od podziękowań dla osób najważniejszych w ich życiu, czyli swoim mężom. Czułe słowa kierują do Pedro i Jayo Floresów, podwójnej prawej ręki „El Chapo”, najpotężniejszego barona narkotykowego na świecie.

Kiedy oglądałam filmy o przemycaniu narkotyków, lub seriale, zawsze zastanawiałam się nad mechanizmem tej działalności. Nad tym, co powoduje chęć w człowieku, że podejmuje się tej „pracy”. Jakie lęki musi w sobie pokonać, by przejść wiele granic, zanim towar trafi do właściwego odbiorcy. Jednak mimo wszystko, Żony kartelu Mii Flores i Olivii Flores to historia opowiedziana pięknie.

To historia o miłości, o więzach rodzinnych, o sile wiary w drugiego człowieka.

Utrzymana w klimacie południowoamerykańskich opowieści, z północnoamerykańskim bitem blichtru. Ulice Chicago i Meksyku, gdzie na każdym kroku spotyka się korupcję, handel narkotykami, pranie brudnych pieniędzy, morderstwa. Potworne ubóstwo i ociekający we wszelkie dobra luksus. Kontrasty.

Jednak to nie mocny, nielegalny wątek główny tej historii mnie zauroczył. Dla mnie nie jest to wyłącznie książka „na czasie”, nawiązująca do słynnego serialu o władcy świata narkotykowego. Mimo iż jest to ślad życia uczestników i świadków kartelowych decyzji, tego, jakich krzywd się dopuszczają, jest to przede wszystkim książka o miłości. Tego, jak odczuwają kobiety. W jaki sposób myślą o mężczyznach swojego życia. O ich dzieciach, które stanowią centrum ich świata. Oraz tego, jak funkcjonuje ludzka psychika. Tak, jak pisze Olivia Flores w podziękowaniach, „większość ludzi nie chce żyć przeszłością”, ale droga, którą musiała przejść, by napisać tą książkę, była dla niej niezwykle istotna, gdyż wtedy właśnie poznała siebie.

Wciąż pozostaję pod wrażeniem szerokiego gestu bliźniaków, mężów autorek, którzy swoim żonom oddali całe serce.

Pracowali w niebezpiecznym zawodzie; tak tu jest przedstawiona ich działalność. Moim zdaniem to ogromnie zmarnowane talenty, ulokowane w złej branży. Młodzi, pracowici, odważni. Oraz Mia i Olivia, dwa skrajne wręcz charaktery, ale identycznie reagujące, jeśli chodzi o dobro rodziny.

Co podoba mi się w Żonach kartelu Mii Flores i Olivii Flores? Ten klimat literatury iberyjskiej, w tle mocne słońce, głośne rozmowy, śmiech i uwaga skoncentrowana na najbliższej rodzinie. Co by się nie działo, jak bardzo by nie wzburzało i tak ich napiętego codziennego grafiku, zawsze znalazły czas na to co w życiu najważniejsze: dla bliskich. Oraz szacunek dla starszych pokoleń. Oprócz ich zdania, zawsze był margines dla opinii ojców i matek.

To również opowieść o podjęciu drastycznej decyzji: odcięcia się od świata, w którym rządzi zło.

A nie jest to łatwa decyzja. Za dobro, którego czynienia bracia Flores, młodzi, inteligentni, sprytni, czarujący, odważni i bogaci, się podejmą, przyjdzie im zapłacić cenę nieprzeliczalną na ich ogromny majątek. Żony kartelu to książka o odwadze, o pracowitości, o napiętych nerwach. O skrajnościach i sile najpotężniejszego uczucia. Przeczytacie jednym tchem. Wrażenia: niezapomniane.

Ekstrawagancka, denerwująca, wciągająca, autentyczna. Po jej zamknięciu, długo jeszcze będziecie myśleć, co było dalej.

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here