Kiedy otrzymałam propozycję zrecenzowania książki Jerzego Sosnowskiego, pt. „Życie nie tylko snem. Barbara Młynarska – Ahrens”, zgodziłam się na współpracę. I nie żałuję. Choć muszę być z wami szczera – nie przepadam za biografiami. Wychodzę z założenia, że „co ja się będę z buciorami pchać w cudze życie.” 

Ta prawie 380 stronicowa książka to historia malowana słowami.

Nie sądziłam, że może być wciągająca aż do tego stopnia! Dzięki książce pt. „Życie nie tylko snem” odnajdujemy prawdziwą twarz Barbary, ale także jej członków rodziny. Tu wymienię przykładowo Wojciecha Młynarskiego, brata Basi. Od zawsze imponował mi swoją wiedzą, wychowaniem i niezwykłą kindersztubą. Był człowiekiem znanym z wielu talentów, ale jeden wyjątkowo zapadł mi w serce. Jego zamiłowanie do poezji sprawiło, że stał się moją bratnią duszą, bo ja także kocham poezję! Imponujące jest to, że w niedługim czasie nauczył się całości „Inwokacji” zawartej w „Panu Tadeuszu”. Jak wspomina czule o nim jego siostra:

Ja byłam w tym niezła. Ale Wojtek był bezkonkurencyjny.  Nie potrzebował dziesięciu minut, już po trzech miał gotowy wierszyk.”

Swoją zdolność Wojciech odkrył poniekąd także dzięki ukochanemu dziadkowi.

Tadeusz Zdziechowski wymyślał rozmaite zabawy dla dzieci na przysłowiowe „zabicie nudy”. Jedną z nich była między innymi zabawa w „egipskie noce”. Jak opisuje Jerzy Sosnowski – nieco gorszyła ona babcię Cecylię Zdziechowską.

Kiedy zapadał zmierzch, należało zasłonić wszystkie okna, pozamykać drzwi, zgasić lampy i w całkowitych ciemnościach odnaleźć siebie nawzajem. Piskom zgrozy i podnieceniom nie było końca.”

Jak widać nuda nie miała prawa bytu.

Biografia przepełniona jest ciepłem, troską o drugą osobę, wspomnieniami pt: „Jak to było?”

Potrafi w niesamowity sposób przenieść nas, czytelników, we świat Barbary, ale również niesie ze sobą naukę czym jest zarówno szczęście, ale także bieda, ubóstwo, wiecznie ciągnące się za sobą problemy, czym jest samotność oraz odrzucenie. Bo przecież … życie nie tylko snem. Barbara Młynarska – Ahrens to niekwestionowana poetka, bogato zaopatrzona w uczucia ulokowane w sercu, dla każdego ciepła, otwarta, pełna czułości.

Kochała czarne kapelusze, dlatego została nazwana przekornie „Kardynałem”.

Warto wspomnieć, że również Barbara wciągnęła się w świat poezji, co utrwaliło się na długi czas na scenie Teatru Narodowego. Występowała w spektaklach teatralnych i telewizyjnych, zaś swoją karierę zaczynała w radiu. Została wielokrotnie nagrodzona za zasługi w upowszechnianiu kultury polskiej, m. In. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski „Polonia Restituta” oraz medalem „Gloria Artis”.

Autor książki ewidentnie zna się na tym co dobre, oczywiście na myśli mam tutaj sztukę i słowo pisane. Historia ubarwiona jest wspomnieniami takich sztuk jak „Wesele” Wyspiańskiego, czy wiersze pierwszorzędnych poetów, jakimi byli między innymi Juliusz Słowacki czy Cyprian Kamil Norwid.

Opowieść wypełniona jest anegdotami o osobach lub o miejscach, w których przebywała Barbara Młynarska – Ahrens, dzięki czemu czytelnik w jeszcze dogłębniejszy sposób może poznać jej historię.

Moim zdaniem jest to duży plus. Jednak medal ma zawsze dwie strony. Doczepię się tylko jednej, jedynej kwestii. Moim zdaniem – nie każdy musi się ze mną zgadzać – pan Sosnowski najzwyczajniej przynudzał. Niejednokrotnie podczas czytania przymykały mi się powieki.

Wolałam, kiedy Barbara dorzucała swoje pięć groszy do opowieści, bo to ona nadawała jej kolorów. Pięknym dodatkiem były również liczne biało-czarne, archiwalne zdjęcia, pochodzące głównie ze źródeł współautorki.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Muza miałam przyjemność zapoznania się z biografią Barbary Młynarskiej – Ahrens. Ogromnie cieszę się z tej współpracy!

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here