Joga jest ucztą dla ciała i ducha

Joga

Joga jest ucztą dla ciała i ducha. Naprawdę! Na przełomie IV i V wieku naszej ery powstały Jogasutry Pantadżalego, jogina, myśliciela, nauczyciela. To zbiór zasad: nakazów i zakazów (jam i nijam), którymi powinien kierować się człowiek, aby zakończyć cierpienie.

Co te powstałe szesnaście wieków temu w odmiennej kulturze i w innym języku zapisy mogą mieć z nami wspólnego?

Okazuje się, że wszystko. Autorka książki pt. 10 lekcji jogi. Jamy i nijamy w codziennym życiu, Agnieszka Passendorfer, stawia sobie za cel skomentowanie owych jam i nijam i… trafia w dziesiątkę. We wstępie wprost pisze, że nie starała się wyjaśnić „co autor miał na myśli, tylko co my z tego możemy mieć”.

Joga czyli precle i trójkąty

Niejednemu z nas (choć nie mi) joga może kojarzyć się z – jak pisze Agnieszka Passendorfer – „preclami i trójkątami”, czyli wszystkimi dziwacznymi pozycjami, które przyjmuje adept jogi podczas ćwiczeń. Ale joga to nie tylko skomplikowane asany. To nawet nie przede wszystkim asany. Książka 10 lekcji jogi uczy, że to tylko czubek góry lodowej. Na prawdziwą jogę składa się zbiór jam (nakazów) oraz nijam (zakazów), których przestrzeganie pozwala na osiągnięcie spokoju ducha. Wspaniałe wieści dla wszystkich ludzi – 10 zasad, które dają szczęście.

Joga jest ucztą dla ciała i ducha. Proste?

I tak, i nie. Okazuje się, że każda z nich może być bowiem różnorako interpretowana. Przykładowo pierwszy nakaz, ahimsa, czyli „niekrzywdzenie” oznacza niezadawanie bólu innemu człowiekowi. Ale co to oznacza? Mówienie zawsze prawdy? A może fałszowanie rzeczywistości w imię mniejszego zła? Dylemat jest podwójnie skomplikowany, gdyż druga jama to satya, czyli „niekłamanie”. Na tak postawione pytania nie znajdziemy jednoznacznej odpowiedzi w książce. A właściwie dowiemy się, że jedyną słuszną odpowiedzią jest empatia oraz wrażliwość na drugiego człowieka i na samego siebie, bo „Joga nie podaje odpowiedzi na tacy, chociaż podaje pytania”.

Szesnaście wieków później

Książka Agnieszki Passeendorfer jest fuzją sprzeczności. To połączenie oryginalnej myśli Pantadżalego sprzed szesnastu wieków oraz współczesnego świata. To synteza wiedzy ezoterycznej, mistycznej i codziennego bycia z innymi ludźmi. To kompilacja czystej teorii wschodniej filozofii i praktyki zachodniego świata codzienności. Nie ulega wątpliwości, że dzisiejszy jogin to osoba funkcjonująca w pracy, w rodzinie, w mediach społecznościowych. Największym moim odkryciem w tej książce i tym samym wielką ulgą, było przyzwolenie na bycie niedoskonałym w swoich praktykach. Bo to trudne, gdy się po prostu żyje. Odkryciem było usłyszenie od kogoś z zewnątrz, że joga to nie panaceum na wszystko (że jogini też bywają chorzy, rozwodzą się, zdarza im się przeklinać…). To bardzo trafny komentarz do starych zasad, które się nigdy nie zdezaktualizują.

Joga do praktykowania

Autorka to osoba kompetentna. Posiada wiedzę teoretyczną i praktyczną oraz doświadczenie. Jest filozofem – ma więc wszelkiego typu narzędzia naukowe do reinterpretacji myśli filozoficznej. Jest joginką; jako adept praktykuje na co dzień, więc wie, z czym mierzy się każdy, kto próbuje. Jest nauczycielką – ma doświadczenie, jak przekazywać wiedzę. W końcu – jest redaktorką miesięcznika „Joga”. Wie, co aktualnie dzieje się w jogowym świecie. Z całą pewnością te szerokie kompetencje widać w książce 10 lekcji jogi.

Rzetelnie napisana, pełna praktycznych porad i mnóstwa teoretycznych rozważań. Konkretna, pomocna i otwierająca umysł. Uporządkowana i zostawiająca miejsce na drobinę twórczego chaosu. Taka jest ta książka – jak drzewo: z nowo wyrosłymi świeżymi pędami we współczesnym świecie, głęboko zakorzeniona w mądrości minionych wieków.

https://sensus.pl/ksiazki/10-lekcji-jogi-jamy-i-nijamy-w-codziennym-zyciu-agnieszka-passendorfer,10lejo.htm#format/d

5.00 avg. rating (98% score) - 1 vote

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Comment *






shares